Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Październik 2017
P W Ś C P S N
« Wrz    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Logowanie do forum
Reklama

Opowiadania

Krwawe Walentynki

„- Co oglądasz? – spytał Marek, wchodząc do salonu.

– Szukam odpowiedzi.

Chwilę przyglądał się akcji na ekranie.

– W serialu?

– To „Zabójcze umysły” – wyjaśniła, ale widząc jego zdziwienie, dodała: – O seryjnych mordercach i profilerach.

– Aha… Mam się bać? – zażartował.

– Nie, skąd – Ewa odpowiedziała automatycznie.

Spojrzała z powrotem na ekran i poczuła, jak Jason uśmiecha się jej ustami.”

Czytaj dalej —>

Pod glicynią

Pod glicyniąPierwsze miejsce w konkursie urodzinowym „Czekoladek z pieprzem” przypadło dwóm osobom. Jedna już była, dziś kolej na następną.
Wega zaprasza Was na zmysłową wycieczkę do Włoch.

„Spojrzałam w kalendarz. Pierwsza rocznica zbliżała się wielkimi krokami… Przez rok żyłam z tym obrazem pod powiekami, wbił mi się pod skórę, wplątał w codzienność. Zaczęło się tak zwyczajnie… a pozostawiło głód, którego do dziś nie udało się zaspokoić.

Rok temu…

Siedzieliśmy właśnie w samochodzie zaparkowanym pod „Bar al Glicine”, który faktycznie tonął w glicyniach. Zapach kwiecia snuł się w powietrzu zupełnie bezpretensjonalnie i docierał do mnie, łaskocząc gdzieś w okolicach szyi.”

Czytaj dalej —>

Zanim pójdziesz spać

Mariusz_Zanim pójdziesz spać„Czekoladki z pieprzem” mają zaszczyt zaprezentować laureata pierwszego miejsca w naszym konkursie urodzinowym. Jest nim Mariusz Kochański, autor opowiadania „Zanim pójdziesz spać”, które zdobyło uznanie Jury.

Mamy nadzieję, że spodoba się Wam tak samo jak naszej redakcji.

„Spojrzała w kalendarz. Pierwsza rocznica zbliżała się wielkimi krokami… Anka nie dowierzała, że czas może tak szybko płynąć. Sięgnęła myślami wstecz i momentalnie na jej ustach pojawił się banan. Uświadomiła sobie, że jest niezwykłą szczęściarą, mając u swego boku Tomka, choć oboje nigdy nie uznali, że są czymś więcej, niż zwykłą, niczym niewyróżniającą się parą. Przynajmniej oni sami tak o sobie myśleli, gdyż przyjaciele i znajomi nie potrafili wyjść z podziwu, jak udany stworzyli duet.”

Czytaj dalej —>

Wspomnienie

QuizKarnawał w pełni, a ja mam dość przebieranek. Więc choć bal jeszcze trwa, postanowiłam zdjąć maskę. I oto Iwona Wilk zamienia się w Ewę. Tak, to ja, Ewa Dudziec, jestem autorką wszystkich tekstów publikowanych w „Czekoladkach z pieprzem” pod pseudonimem Iwona Wilk. Od dziś staję bez przebrania przed czytelnikami i recenzentami.

I jak zwykle we wtorek publikujemy nowy tekst, ale tym razem pod prawdziwym nazwiskiem.

„Wściekła wracała do domu. Złość jeszcze potęgowała się faktem, że dziś zapomniała zabrać słuchawek i nie mogła słuchać muzyki. Przynajmniej koleżanka pomogła wymyślić wymówkę, by wyjść wcześniej z pracy i nie oglądać szefa przez najbliższych kilka dni. Czasami doprowadzał ją do szewskiej pasji.”

Czytaj dalej —>

Dziennik Beatrycze – Fragment 5.

fragment-5„Stanęłam przed klubem. Kolorowy neon z napisem „GO-GO” kłócił się ze standardami naszych spotkań. Wyjęłam komórkę i sprawdziłam treść sms’a. Adres się niestety zgadzał. Czemu Zbyszek poprosił o spotkanie w takim miejscu? Przecież mieliśmy wolne. Zwykle, o ile w ogóle, bywałam w takich lokalach tylko służbowo.

Widok barczystych „dresów”, udających ochroniarzy, nie zachęcał do wejścia. Jeszcze raz sprawdziłam adres i weszłam do środka. Zbyszka nie musiałam szukać. Razem z kolegami byli aż nadto widoczni. Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam.”

Czytaj dalej —>

Listopadowy wieczór

listopadowy-wieczor„(…) to jedyna zaleta, że można cały dzień przeleżeć w łóżku. Oczywiście, najlepiej w dobrym towarzystwie. Nie myśl o mnie z wyrzutem. Zawsze ktoś się znajdzie. Pytanie tylko, na jak długo chcesz.

Tak, to zależy tylko od Ciebie, na ile czasu przygarniesz kogoś do łóżka.

Jeśli na raz, to wystarczy się wcisnąć w mini, wystroić i pójść na dyskotekę. Trochę pokręcić tyłeczkiem i na pewno coś się poderwie.”

Czytaj dalej —>

Cień księżyca

cien-ksiezycaDzisiaj „Czekoladki z pieprzem” zapraszają do lektury intrygującego, gościnnego tekstu autorstwa Queen of Ice.

„Mógł patrzeć na nią tylko kilka razy w miesiącu. Odkąd ujrzał ją pierwszy raz, noce bez niej były katorgą . Dłużyły się bardziej, niż cienie rzucane tuż przed zachodem.

Dlaczego ona? To pytanie rozpamiętywał na tysiące sposobów w te noce, gdy jego twarz skrywał cień. Spośród tylu miliardów ludzi widzianych z góry, właśnie ona przykuła jego wzrok. Piękna, jasna skóra nabierała blasku, gdy patrzył na nią. Niewielkie wzgórki piersi rzucały wtedy cień. Bawił się obserwując, jak przesuwają się z czasem. Nocny zegar księżycowy. Centymetry kwadratowe mroku wędrujące z porą nocy.”

Czytaj dalej —>

Statystyki

statystyki„Tak naprawdę to nie widziałam, o co dokładnie mi chodzi. Może zwyczajnie po babsku zazdrościłam? A może po prostu nie rozumiałam. Miałam jednak w sobie przekonanie, że powinnam coś zrobić, jakoś się zachować czy powiedzieć. Nie zrobiłam nic.

 

 Smażyłam pieczarki na kolację. Lubię podane z podrumienioną bułką lub bagietką. Na maśle oczywiście. Pieczarki, mniejsze czy większe, po umyciu kroję na plastry. Rozgrzewam masło, grzyby układam tak, aby każdy kawałek smażył się na maśle. Czekam, aż się lekko zrumienią i przewracam na drugą stronę. Dodaję świeżo zmielonego pieprzu. Nie używam soli. Samo masło wystarczy.”

Czytaj dalej —>

 

Biuro

biuroRobiliśmy ankietę na kontynuację opowiadań, u mnie padło na „Windę”. Długo szukałam sposobu, jak się do tego zabrać. W końcu Michał i Alicja znów pozwolili zajrzeć do ich codziennego życia.

„Z impetem zamknęła segregator i rzuciła nim na stół. Herbata w szklance się zakołysała, a mężczyzna siedzący naprzeciwko, podskoczył na krześle.

– Wyjdź – powiedziała, z trudem hamując wściekłość. – Natychmiast! – Zacisnęła zęby.

– Źle mnie pani zrozumiała… – próbował się tłumaczyć, ale nie dała mu dokończyć.

– Źle zrozumiałam?! – krzyknęła. – Tu nie ma czego źle rozumieć! To zadanie to była ściema! – Oczy mężczyzny się rozszerzyły ze zdziwienia.

Wstała za stołu konferencyjnego i podeszła do biurka. Podniosła słuchawkę wewnętrznego telefonu:

– Natychmiast do mnie. Po drodze zabierzcie Michała. – Kątem oka zobaczyła, jak pracownik wycofuje się w stronę drzwi. – A ty dokąd?!!!”

Czytaj dalej —>

Pustynia pragnienia

pustynia-pragnieniaDzisiejszy tekst jest wyjątkowy, bo niestety, pożegnalny od Ann Crevan. Czekoladki z Pieprzem dziękują jej za krótką, lecz bardzo owocną i twórczą współpracę. Mamy nadzieję, że w niedługim czasie Ann Crevan podrzuci coś nowego do naszego działu „Gościnnie”. I niecierpliwie czekamy na jej nową książkę.

„W ciszy i ciemności nocy słychać tylko nasze oddechy. Na początku spokojne, miarowe, równe. Nie pada żadne słowo. Nic nie mówimy – bo po co? Oboje jesteśmy świadomi, że to już ostatni raz. Ostatnia taka noc. Wpatrzeni w siebie, spragnieni bliskość, wciąż jeszcze trwamy jakby w zawieszeniu. Jakbyśmy się bali, że początek będzie jednocześnie końcem wszystkiego. Tak właśnie jest i tak będzie. Powoli, nieśmiało wyciągasz do mnie dłonie.”

Czytaj dalej —>

 

Przystanek

przystanek„Kolejny poranek niczym nie wyróżniał się od pozostałych. Codziennie te same płytki chodnikowe i to samo przejście dla pieszych, na którym nikt nie zwracał uwagi na czerwone światło. W tym rejonie miasta, ruch samochodów o tak wczesnej porze był niewielki. Odnosiłem wrażenie, że wszyscy poruszają się jak zaprogramowani, bez specjalnego zainteresowania przemykali w ciemności poranka, który miał dopiero nadejść.

Zaspany i nie do końca chcący się w pełni obudzić, dreptałem według stałego planu. Za rogiem budynku, jak zwykle, minął mnie sąsiad wracający z nocnej zmiany. Ciche bry Marek i bez czekania na odpowiedź szedłem dalej. Po następnych stu metrach szuranie pojemników i zapach świeżego pieczywa, na chwilę wyrywał mnie ze stanu porannego odrętwienia. Niestety, to jedyny przyjemny akcent, potem tylko szara ulica i przystanek”

Czytaj dalej —>

Prywatny wieczór

prywatny-wieczor„Kiedy wrócił wieczorem, siedziała na kanapie zawinięta w koc po sam czubek nosa. Podkurczone, osłonięte nogi trzymała mocno przy ciele. W tle słychać było spokojną muzykę. W półmroku, w świetle zapalonych świec wyglądała na lekko zaspaną. Pochylił się nad nią i pocałował.

– Witaj, kochanie – szepnął. – Jak twój dzień? – Przytulił policzek do jej czoła.

– Hmmm – w odpowiedzi zamruczała tylko.

– Zjesz kolację? – zapytał, wchodząc do kuchni. – Została kaczka z wczorajszego obiadu. Masz ochotę? – Otworzył lodówkę i skubnął porcję zimnego mięsa.

Lubił pieczoną kaczkę. Dzień przed pieczeniem umytego ptaka solił, posypywał pieprzem czarnym i ziołowym, słodką papryką. I zostawiał w naczyniu żaroodpornym. Następnego dnia wstawiał do pieca na 180 stopni, na prawie dwa razy dłużej niż ważyła kaczka. Kupował takie po około 2 kg. Piekł 3,5 – 4 godziny. Wystarczyło, by obiad niezawodnie był pyszny. Na zimno również.

– Nie jestem głodna. – Usłyszał z kanapy.”

Czytaj dalej —>