Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Reklama

Za karę

Dotarliśmy do twierdzy Adermatt, górującej nad Selenią. Tak piękna i majestatyczna w czasach świetności, obracała się z wolna w ruinę. Jednak widok z bastionów pozostał taki sam. Można tu było zobaczyć Selenię w całej okazałości, otoczoną górami, z turkusowym jeziorem Selenn na północnym wschodzie i przepasaną srebrzystą wstęgą rzeki Sarra, która biegła przez sam środek miasta. Szczyty Gór Sokolich zasłonięte były mgłą i tylko lasy mieszane u ich stóp powoli zaczynały się mienić barwami wczesnej jesieni.
Oczarowana tym pięknym widokiem podeszłam do krawędzi, o wiele zbyt blisko, niż nakazywał rozsądek, nie biorąc pod uwagę, że fragment naruszonego zębem czasu dolomitu może się zarwać. I pewnie runęłabym w przepaść, wraz z oderwanymi kamieniami gdyby nie Jego szybka reakcja. W ostatniej chwili pochwycił mnie i odciągnął mnie na bezpieczną odległość. Jednak uwalniając z uścisku, nie mógł się opanować i delikatnie musnął moje piersi.
W pierwszej chwili, oburzona miałam ochotę strzelić mu w „pysk”, „twarz” jak by tego nie nazwać. Lecz gdy gwałtownie się odwróciłam, podnosząc dłoń, by wymierzyć policzek, spojrzałam mu głęboko w oczy.
Reprezentował jakiś inny gatunek. Chociaż sylwetką przypominał rosłego ludzkiego mężczyznę, to sierść, rogi i grzywa, kły i pazury świadczyły, iż człowiekiem nie był. Ale mimo to oczy miał ludzkie. W dodatku piękne, mądre, koloru brązowego. Patrzył na mnie odrobinę onieśmielony, jednak z taką czułością, jakbym była jego całym światem.
– Następnym razem ostrożniej – mruknął.

Rozeszliśmy się do naszych komnat w opuszczonej części mieszkalnej. Z jednej strony doczepiło się do mnie takie dziwne uczucie, ni to peszące, ni to przyjemne. Z drugiej strony tym razem byłam zbyt zmęczona na rozpamiętywanie.
Łóżko z baldachimem, o jakim mogłam tylko śnić, było zakurzone, ale mimo to nieopisanie wygodne. W rezultacie tak na mnie podziałało, że gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki, zmorzyła mnie senność nie do powstrzymania. Obolałe mięśnie zwiotczały i odpłynęłam.
Obudziło mnie blade, wpadające przez okno, światło księżyca. I jego obecność. W momencie dostrzegłam, że był kompletnie nagi.

Mogłam dokładnie przyjrzeć się jego atletycznej sylwetce, jaką mogłam do tej pory podziwiać u męskich posągów w Sali Bohaterów. Barczysty, z dokładnie wyrzeźbionym torsem i wąskimi biodrami, mimo że porośnięty sierścią, prezentował się okazale.
Niby bałam się tych jego pazurów, ale po części działały na mnie podniecająco. Miał przyspieszony oddech. Popatrzyłam tam, gdzie do tej pory bałam się patrzeć. Jego męskość, przypominająca ludzki członek, w rozmiarze dostatecznym, by sprawić kobiecie ogromną rozkosz, sterczała dumnie.
Już wyciągałam po niego dłonie, gdy wydał z siebie pomruk, ja nie wiem, dzikiego drapieżnego kota. Lwa albo tygrysa. Moja śmiałość uleciała niczym spłoszona mysz. On, nie zważając na nic, ściągnął ze mnie kołdrę, po czym rozsunął nogi.
Wtargnął gwałtownie. Przyjęłam ten ból mieszany z rozkoszą, z nietypową mi biernością. On mnie tymi swoim oczami, których ze mnie nie spuszczał, zahipnotyzował. Było mi tak przyjemnie, czując go w sobie a jego dłonie na moim biuście. Mimo wszystko starał się, żeby jego pieszczoty był delikatne.
W końcu zagryzł wargi. Był blisko szczytu. Zdobył mnie jeszcze parę razy i oboje zjednoczyliśmy się w rozkoszy.

Obudziłam się z dłonią między nogami. Czułam na palcach swoją wilgoć. Jego nie było. Zerwałam się przerażona. Przecież on był istotą innego gatunku.
Postanowiłam zachowywać się jak gdyby nigdy nic, jednak wiedziałam, że łatwo nie będzie.

Naughty Fairytale
Czyta stare baśnie i przerabia je na bardziej niegrzeczny sposób.

 

Jedna odpowiedź na „Za karę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.