W gabinecie

Kiedy skrzypnęły drzwi gabinetu, Beatrycze obróciła się gwałtownie na krześle. Momentalnie stanęła przodem do wchodzącej doktor Iwony Piotrowskiej, opierając się o brzeg biurka.

– Nareszcie! – powiedziała Iwona, patrząc jej głęboko w oczy. – Mamy chwilę dla siebie. – Przekręciła klucz w zamku.

Konieczna zrobiła dwa kroki i mocno przylgnęła do ciała przyjaciółki, wpijając się namiętnie w jej usta. Poczuła powoli rozchodzące się ciepło. Gdy Iwona przygryzła jej wargę, wstrząsnął nią dreszcz. Wzięła zachłanny oddech upajając się zapachem perfum.

– Przepraszam jeszcze raz – wyszeptała do ucha Iwony, poprawiając niesforny blond kosmyk, który uciekł ze służbowego koka lekarki. – Nie mogłam nic powiedzieć – tłumaczyła się między kolejnymi pocałunkami, drżąc z obawy, że jej nie wybaczy. – Ale teraz Zbyszek pozwolił, bo i tak chce z tobą współpracować. – Znów poprawiła kosmyk, wciskając go głębiej w zaczesane do tyłu włosy. – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nie muszę już mieć tajemnic. – Wciągnęła głęboko powietrze, uspokajając na chwilę oddech.

– CBŚ? No, no, no. – Iwona lekko odchyliła głowę od kochanki. – Od zawsze byłaś skryta, ale przyznam, że tego się nie spodziewałam. A widywałam już różnych tajniaków. – Wsunęła palce w długie, kruczoczarne włosy Beatrycze, którą przeszedł kolejny dreszcz. – Aj, elektryzujesz – zaśmiała się Iwona.

– Między nami zawsze iskrzyło. – Konieczna przytuliła ją jeszcze mocniej, aż piersi kobiet rozgniatały się o siebie. Dopiero zauważyła, że znów opiera się o biurko. – Ależ mam na ciebie ochotę – wyszeptała ledwo słyszalnie.

– Tak cię ten Amerykanin podjarał? – zażartowała Iwona.

– Pół-Amerykanin – poprawiła machinalnie. – O nie, litości – żachnęła się lekko.

– Niezłe z niego ciacho. W twoim typie. – Iwona drażniła się.

– Ty jesteś w moim typie – Beatrycze musnęła ustami skórę lekarki, wtulona w jej szyję. Zsuwała się aż do ramienia ukrytego pod kołnierzykiem. – Tydzień temu, po tym jak odjechałaś z ofiarą, prawie go rozwaliłam.

– Aha… – Iwona włożyła dłoń pod kurtkę Koniecznej i nachyliła się do jej ucha. – Mam się bać tej współpracy?

– Jeśli będziesz ukrywać informacje… – Beatrycze złapała rękę kochanki, gdy ta znalazła się niebezpiecznie blisko kabury na biodrze. Wsunęła splecione dłonie pomiędzy ich piersi. – Ale jeśli będziesz grzeczna, to nic ci się nie stanie. – Długo patrzyła w fiołkowe oczy Iwony. – Obiecuję.

Kiedy ponownie przywarły do siebie ustami, Beatrycze usiadła na biurku, przewracając tabliczkę z nazwiskiem. Oplotła Iwonę nogami, czując kolejną falę gorąca i zaczęła rozpinać jej fartuch. Lekarka odchyliła głowę do tyłu, wyprężając jędrny biust ku kochance. Wsunęła palce we włosy Koniecznej, przysuwając jej twarz do swoich piersi. Beatrycze złapała ją za pośladki, przyciągając mocno do siebie.

– Ale jesteś gorąca – wyszeptała Iwona, zachłannie wciągając powietrze. – Szkoda, że nie mamy aż tak długiej chwili…

Ewa Dudziec, 29-30.VIII.2014

Fragment opublikowany na archiwalnej stronie

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.