Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Reklama

Statystyki

 

statystykiTak naprawdę to nie widziałam, o co dokładnie mi chodzi. Może zwyczajnie po babsku zazdrościłam? A może po prostu nie rozumiałam. Miałam jednak w sobie przekonanie, że powinnam coś zrobić, jakoś się zachować czy powiedzieć. Nie zrobiłam nic.

 

Smażyłam pieczarki na kolację. Lubię podane z podrumienioną bułką lub bagietką. Na maśle oczywiście. Pieczarki, mniejsze czy większe, po umyciu kroję na plastry. Rozgrzewam masło, grzyby układam tak, aby każdy kawałek smażył się na maśle. Czekam, aż się lekko zrumienią i przewracam na drugą stronę. Dodaję świeżo zmielonego pieprzu. Nie używam soli. Samo masło wystarczy. Pieczywo kroję na pół i przekrojoną stroną smażę do chrupkości na maśle po pieczarkach. W zależności od ilości pieczarek jest to albo lekka przekąska albo z dodatkiem surówki – danie obiadowe. Fajnie kiedy jest do tego kieliszek białego wina.

Właśnie nalewałam moje ulubione wino mocno schłodzone, kiedy zadzwonił dzwonek. W drzwiach stała moja rzadko widywana koleżanka. Basia stanowi, według mnie, uosobienie męskich marzeń i westchnień. Niewysoka, drobnej budowy, szczupła z niewielkimi piersiami i rozwianą burzą jasnych blond loków, malowanymi na kolorowo paznokciami.  Uzupełnieniem jest buzia z malutkim noskiem, dużymi oczami i różowiutkimi usteczkami. Wciąż uśmiechnięta, rozszczebiotana. Ot taka trzpiotka – aniołek do kochania. Pomimo, że Basia „od zawsze” jest mężatką, wciąż łasi się na komplementy, flirty i zabiega o wzmożoną uwagę męskiej części towarzystwa. Byłam zaskoczona jej widokiem na moim progu, choć nie na tyle, żeby nie wpuścić jej do mieszkania. Westchnęłam tylko, bo o ile wino jest dobre na zimno, to pieczarki najlepiej smakują na gorąco – wprost z patelni. Z roześmianą buzią, bez słowa powitania Basia wkroczyła do kuchni zrzucając po drodze płaszcz. Ubranie malowniczo rozłożyło się w przedpokoju. Wzruszyłam ramionami i poszłam za nią do kuchni. Rozsiadła się swobodnie na moim krześle, przy moim talerzu, sięgnęła po mój kieliszek wina, siorbnęła i po sporym łyku wina odezwała się do mnie:

– No fajnie, że jesteś. Nie wiedziałam, czy zastanę cie w domu. A mam tyle rzeczy do opowiedzenia. Wiesz, pamiętasz, byłam w SPA. Tyle wrażeń, taka obsługa, tyle rzeczy się zdarzyło. Takie technologie, możliwości kosmetyczne, tyle zabiegów, masaże, a jaki basen, sale sportowe. Jakie zapachy, profesjonalne kosmetyczki, co za kremy i maseczki. Codzienne zabiegi. Jakbym teraz miała nowe ciało, całkowicie mnie zauroczyło wszystko, co sobie tam pozwoliłam zrobić – trajkotała nabierając na widelec porcję pieczarek. Moich pieczarek.

Nadziewała plasterki nie przerywając mówienia. Patrzyłam oszołomiona jak obiad znika w jej ustach.

– Aha – zdołałam z siebie wykrztusić.

Robiłam się coraz zła. Zła i głodna. Basia wypowiadała kolejne słowa z szybkością karabinu, z przerwą na kolejnego kęsa. Sięgnęła po kieliszek. Upiła łyk. Odstawiła kieliszek. Patrzyłam na ślad różowej szminki pozostawiony na szkle. Sięgnęłam do kredensu po kieliszek dla siebie. Nalałam wino. Obiad stracony, cóż mi pozostało. Dobrze, że dodatkowa butelka w lodówce.

– Na początku nikogo tam nie znałam. Bo wiesz, Anka, która miała ze mną pojechać, w ostatniej chwili mi odmówiła, bo coś tam jej wypadło. A co jej mogło wypaść? Stary jej nie puścił i tyle. Sknera jeden. On Ankę jednak krótko trzyma. Za bardzo dziewczyna mu się daje. Raz czy dwa nie dałaby mu w nocy, to by od razu zmiękł. Tyle razy jej to mówiłam, ale ona co – nie słucha mądrej koleżanki. Myśli, że rozumy wszystkie pozjadała. I co ona z tego ma? Starego na głowie i wyjść czy wyjechać nie może bez pozwolenia, bo kasy jej nie da. Od początku jej mówiłam, że ten facet nie jest dla niej. I w ostatniej chwili tuż przed wyjazdem zadzwoniła, że nie jedzie, bo źle się czuje. Grypa żołądkowa czy coś. Kto łapie grypę próżnym latem? Ściema jakaś. Kasy jej nie dał i tyle. No to sama musiałam pojechać, szkoda było by zaliczkę stracić. Ale zyskałam na tym, że Anka nie pojechała Wykorzystałam jej zabiegi dla siebie i popatrz jakie efekty. Ty też powinnaś tam pojechać. Słabiutko jakoś wyglądasz i opalenizna ci zeszła szybko. Nie opalałaś się? To karnet na solarium swój ci pożyczę. Już pani Kasia lampy ci ustawi najlepsze. Tylko z mego polecenia musisz pójść to taniej policzą. Bo jak tak z ulicy, to nawet łóżek wolnych nie mają. Wiesz, to w końcu ekskluzywne solarium. Dla wybranych. Kartę trzeba mieć, bez karty ani rusz i bez wprowadzającego. Ale po co oddzielna karta, moją ci pożyczę, to skorzystasz, a mnie punkty za polecanie nabiją. Raz, drugi pójdziesz i od razu rumieńców nabierzesz. I do SPA musisz koniecznie pojechać. Doskonale ci zrobi. Do tego co teraz byłam. Najlepsze jest. Doskonałe rankingi i opinie na intrenecie mają. Sprawdzałam opinie na forach, blogach i na ich stronie. Naprawdę najlepsze SPA w regionie, chociaż ceny mają z kosmosu. Tylko co robić – jesteś przecież tego warta. Trzeba w siebie inwestować. Bo jak sama o siebie nie zadbasz, to kto? No kto to zrobi? Tylko ja, twoja przyjaciółka najlepsza. – Połknęła ostatni plaster pieczarki, zapiła kolejnym łykiem. – Dolej mi wina jeszcze. Jakie dobre. To jakieś wysoko markowe, prawda? Ja to się znam na winach. Na smakach raczej, bo te wszystkie nazwy to mi się wciąż mieszają. I kto to wszystko spamięta. Ale na smakach się znam. Wszyscy mi to mówią. Byłam kiedyś na degustacji wina, wiesz ten sklep z alkoholami w centrum to organizował, i właściciel tego sklepu to był mną zachwycony, że ja smaki wszystkie rozróżniam i dobrze się znam na winach jak sommelier jakiś. Sommelier? Pomyślałabyś? Za kogo on mnie wziął, za pijaka jakiegoś? Ja to degustować lubię sobie winko. Popijać pomalutku, wieczorkiem. Filmik jakiś włączę, buteleczkę otworzę, naleję i stąd tak dobrze się znam. Wiesz, wieczorem i paznokcie trzeba pomalować i maseczkę nałożyć. A kolacji staram się nie jeść, bo przytyłam ostatnio. O tutaj, zobacz – podciągnęła bluzkę ukazując równomiernie opalony doskonale szczupły brzuch. – No zobacz, jaka tłusta jestem! –  niemal krzyknęła. Wzięła w dwa palce skórę i zrobiła fałdkę. – No popatrz ile tego jest – westchnęła. – Kolacji unikam, a winko sobie popijam co wieczór. No bo co mam robić. Muszę się odchudzać. Lubię coś przekąsić wieczorkiem. Wiesz jak to jest – filmik, winko, spokojnie w domu to i coś zagryźć można. Cały dzień w biegu, wieczorem trochę spokojniej. Ja to na głodnego nie zasnę nawet. Zawsze to kabanoska, szyneczki plasterek, mięsko pieczone jakieś kawałeczek malutki – nie zaszkodzi przecież. Grilliki z towarzystwem już się skończyły, chłodne wieczory, czas na odchudzanie. Ale ja szybko chudnę. Byłam u tej dietetyczki, tej najbardziej znanej w mieście, a kolejki do niej… – tyle czekałam, miesiąc prawie, na wizytę, taka jest oblegana. Ale ona nie wszystkich przyjmuje, niektórym odmawia. Mnie przyjęła, bo ja z polecenia byłam. A z polecenia, to ona też nie wszystkich przyjmuje i ona mi powiedziała, że takiej przemiany materii jak moja to ona jeszcze nie widziała. I teraz jak byłam w tym SPA, dietetyczka też mi powiedziała, że mam wspaniałe ciało i szybko zrzucę sadełko. I dodatkowe zabiegi mi dała. No i rabat sama zaproponowała. A najlepszy zabieg to masaż. Masażysta- o boże, trzymajcie mnie! Boski! Jak on wyglądał, co za ciało, co za oczy. Tylko na mnie spojrzał i już wiedziałam, że muszę się z nim spotkać po masażu. A jak się mną zajmował, no wiesz, wyjątkowo! Tylko dla mnie przedłużał masaż masował pośladki i brzuch. A taki był piękny facet z niego. Mówił do mnie i szeptał w ucho. Ale co on mówił, jakim głosem, jak mnie wzrokiem rozbierał, zanim szlafrok zdążyłam zdjąć! Zachwycony mną pod niebiosa. I powiedział, że nigdy takiej skóry delikatnej nie masował, i że ciało mam takie jędrne, co się rzadko zdarza. I wiesz, tak mi się spodobał ten masażysta, że zaraz z nim się dogadałam. Bo przecież taka okazja, Anki nie było, wolny pokój, jakąś rozrywkę na wieczór trzeba sobie zapewnić. Jak on całował, w szyję podgryzał! Takiego seksu nie miałam jeszcze. No mówię ci najlepszy kochanek. To przez te masaże, bo on wie, gdzie kobieta lubi, jak trzeba dotknąć, szczypnąć. A wielkiego miał, że nie pogadasz – zachichotała. – Raz tak się na mnie napalił, że na stole do masażu to zrobiliśmy. Trochę głupio by było jakby ktoś wszedł. A tam były tylko takie cienkie parawany, bez ścian i wszystko słychać. Ale my cichutko. Ja to nawet nie pisnęłam. Ale dobrze mi wtedy zrobił! Jak tylko zdjęłam szlafrok, popchnął mnie na łóżko, odwrócił, pochylił, ścisnął za biodra i wziął od tyłu. Aż rękę zagryzałam tak nie mogłam nic pisnąć. A raz to posadził mnie na stole, rozszerzył uda i wszedł we mnie tak mocno, ze prawie nie wytrzymałam. I wieczorem przychodził do pokoju. Boże, cośmy robili razem. Ale wszystkiego ci przecież nie powiem. No, wspaniale było. Przewspaniale, mówię ci, musisz spróbować. Musisz koniecznie do SPA ze mną pojechać, na zabiegi do tego ośrodka. To najlepsze miejsce, w jakie możesz pojechać. Nie wiem tylko czy cię stać. Czy twój stary ci pozwoli i pieniądze da. Bo wiesz, jak chcesz, to ja chętnie z tobą pojadę. Już mam znajomości, to zawsze będziesz miała dobre towarzystwo zapewnione. Tylko pokoje oddzielne musimy wziąć, bo ja z masażystą znowu będę się spotykać, a ty też pewnie kogoś spotkasz. Mój stary powiedział, że jak ty pojedziesz to da mi znowu pieniądze na taki wyjazd i zabiegi. No przecież potrzebuję. Muszę zadbać o siebie. Jak  chce mieć piękną żonę, a nie landarę jakąś, to trzeba inwestować. On to rozumie. A tam przecież warunki doskonałe i super zabiegi. Będziesz zadowolona. No, kiedy jedziemy? – Pytanie zawisło w powietrzu.

Patrzyłam na nią z takim zaskoczeniem, że aż zamilkła. Cisza pomiędzy nami robiła się coraz dłuższa i coraz bardziej niezręczna. Trochę to trwało. Po chwili Basia zaczęła kręcić się na krześle. Patrzyła na mnie i nadal nic nie mówiła. W pewnym momencie powoli wstała, wyszła z kuchni. Za chwilę usłyszałam zamykanie drzwi.

 

Statystycznie, wśród dorosłych osób będących w związkach, 32% uważa- za zdradę partnera przywiązanie emocjonalne do innej osoby. Dla 34% zdradą jest oszukiwanie w jakichkolwiek sprawach. Seks z innym partnerem to zdrada dla 28%, a 6% czuje się zdradzana, gdy partner całuje się z inną osobą.

Dopiłam wino do końca. Całą butelkę. SPA zorganizuję domowo, pod prysznicem, z mężem, winem i świecami. Statystycznie jest to najczęściej organizowane SPA w naszym domu.

Agnieszka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.