Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Reklama

Po Męsku

Przystanek

Autor: Daikin

przystanekKolejny poranek niczym nie wyróżniał się od pozostałych. Codziennie te same płytki chodnikowe i to samo przejście dla pieszych, na którym nikt nie zwracał uwagi na czerwone światło. W tym rejonie miasta, ruch samochodów o tak wczesnej porze był niewielki. Odnosiłem wrażenie, że wszyscy poruszają się jak zaprogramowani, bez specjalnego zainteresowania przemykali w ciemności poranka, który miał dopiero nadejść.

Zaspany i nie do końca chcący się w pełni obudzić, dreptałem według stałego planu. Za rogiem budynku, jak zwykle, minął mnie sąsiad wracający z nocnej zmiany. Ciche bry Marek i bez czekania na odpowiedź szedłem dalej. Po następnych stu metrach szuranie pojemników i zapach świeżego pieczywa, na chwilę wyrywał mnie ze stanu porannego odrętwienia. Niestety, to jedyny przyjemny akcent, potem tylko szara ulica i przystanek.

Czytaj dalej —>


Górskie legendy – Leśna dziewczyna

Autor: Daikin

lesna-dziewczynaKolejne „Dzień dobry” dla mijających mnie osób z plecakami padło tak samo machinalnie jak każde tego dnia. Nie zadawałem sobie trudu, by obserwować innych turystów. Szlak był łatwy, więc i ludzi sporo.

Popatrzyłem na zegarek i zadowolony zatrzymałem się przy sporym głazie. Miałem dobry czas. Mogłem spokojnie zmniejszyć tempo, a i tak pewne było, że zdążę przed zmrokiem. Według mapy zostało mi około 4 – 5 godzin, by dotrzeć do chaty Jacka.

Przysiadłem na trawie i sięgnąłem po butelkę z wodą.

– Dzień dobry. – Kolejna para przeszła obok.

Zdjąłem cienką bluzę i schowałem do plecaka. Jeszcze chwilę na podziwianie widoków i dalej w trasę. Góry, nawet te niewysokie, mają swój urok. Głęboki jar, prześwitujący przez drzewa, odcinał się jesiennymi kolorami. Za górą, która piętrzyła się nad doliną, majaczył „łysy” szczyt. Pozbawiony drzew odcinał się na tle nieba siwizną oparów i rzadkich pasm mgieł albo chmur.

Czytaj dalej —>


Kupić łóżko

Autor: Daikin

kupic-lozkoNiby nic, a jednak to nie takie proste. Trzeba dobrać rozmiar, kolor i oczywiście musi mi się podobać, oraz pasować do reszty mebli.

Chodzę od sklepu do sklepu i oglądam, zastanawiając się, jak bardzo oderwani od rzeczywistości są projektanci takich mebli. Bufiaste, kanciaste, w kolorze „wieś tańczy i śpiewa”, albo tak ogromne, że pasują tylko do pokoju wielkości stadionu.

Nigdzie nie znajduję łóżka choćby zbliżonego do moich wyobrażeń. Może to ja mam taki spaczony gust, że chcę zwykłe, najzwyklejsze łóżko?

Czytaj dalej —>

 


Kotek 4

Autor: Daikin

kotek-4Iwona opadła na fotel z ciężkim westchnięciem. Przymknęła oczy i zaczęła masować skronie.

– Ciężki dzień? – Stanąłem za fotelem, na którym siedziała i przejąłem masowanie.

Poddała się moim ruchom i na znak, że jej pomaga, zamruczała jak kotka.

– Ludzie to debile… – Zamilkła na chwilę. – Chcą mieć projekt, przychodzą do nas i wtrącają się, jakby wiedzieli lepiej. Po cholerę jasną przychodzą, skoro wiedzą jak to zrobić? – Chwyciła moje palce i skierowała je na ramiona. – …tu też poproszę… – Twarde mięśnie karku zaczęły ustępować pod palcami.

– Może bierzesz to za bardzo do siebie, powinnaś mieć więcej dystansu. – Nie przestawałem masować, choć szyja była już rozluźniona. Każda sposobność, by jej dotknąć, była dobra.

Na oparcie fotela wskoczył Wargin. Nie czekając na zaproszenie, powoli wszedł na jej kolana.

– Rodzina w komplecie. – Iwona podrapała go za uchem, a on wyprężył się na znak doznanej przyjemności.

Czytaj dalej —>


Kotek 3

Autor: Daikin

Kotek 3Nawet nie podejrzewałem, że koszmary tak dadzą mi w kość. Najgorsze jednak było to, że nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać w ostatnich kilku dniach. Miałem niejasne przeczucie, że sierściuch przygotował coś ekstra. Poprzez bardzo realistyczne sny próbował wzbudzić we mnie obrzydzenie, strach, a przede wszystkim zazdrość. Tego ostatniego było najwięcej.

Próbując zebrać myśli, poczułem nagły chłód, który zjeżył mi wszystkie włoski. Popatrzyłem odruchowo na okno z nadzieją, że to przeciąg. Okno było zamknięte. Wraz z zimnym dreszczem pojawił się strach.

Nie musiałem odwracać się, żeby zobaczyć Wargina wchodzącego do pokoju.

Czytaj dalej —>


Kotek 2

Autor: Daikin

kotek2Patrzyłem jak się rozbiera.

Jak powoli ściąga koszulkę, rozpina stanik i ze spokojem układa na krześle.

Jej ruchy były powolne. Można było odnieść wrażenie, że mechaniczne.

Przyszła kolej na krótką spódniczkę, którą odpięła gdzieś z boku. Koronkowe majteczki ujęła w palce i kręcąc biodrami, powoli je zsuwała, aż zrobiła pełny skłon. Włosy dotknęły podłogi, a Iwona na sekundę zatrzymała się w tej pozycji. Taki widok rozpalił mnie do czerwoności.

Chciałem się ruszyć i zdałem sobie sprawę, że ręce mam przywiązane do łóżka. Nie pamiętałem momentu przywiązywania, ale przestało to być istotne, gdy zobaczyłem jak energicznie się wyprostowała

Czytaj dalej —>


Kotek

Autor: Daikin

Kotek– Lubisz koty? – Patrzyła na mnie słodkimi oczkami.

– Tak, chyba tak… nigdy nie miałem kota, ale chyba je lubię – znaliśmy się sporo czasu, ale nie było okazji na bliższe poznanie. Nasze drogi krzyżowały się jeszcze w szkole, potem w pierwszej pracy, a nawet przypadkowo na wczasach. Pamiętam moje zdziwienie, gdy pierwszego ranka w czasie wakacji pod namiotem okazało się, że sąsiadujemy ze sobą. Teraz znowu pracujemy w jednej firmie.

Tak oto los splatał nas ze sobą, czy tego chcieliśmy, czy nie.

Patrząc teraz na nią, dziwiłem się, że wcześniej nie dostrzegałem jej urody. Może dlatego, że umknął mi moment, gdy z dziewczynki przeistoczyła się w kobietę.

Czytaj dalej —>


Tramwaj II

Autor: Daikin

tramwaj II– Możesz mi wierzyć lub nie, ale tak właśnie było – upierałem się, choć wiedziałem, że nie uwierzył.

Robert pokiwał z politowaniem głową i nic nie powiedział.

Skręciliśmy do pierwszego kawiarnianego ogródka. Szybko pojawiła się kelnerka a w chwilę potem popijaliśmy chłodne piwo.

– Ty to masz wyobraźnię… – Robert pociągnął łyk złocistego napoju – W tramwaju, akurat.

– Nie w tramwaju tylko na klatce schodowej – poprawiłem bez przekonania.

– Wyobraźni to ci nie brakuje, ale wiesz, co mi przyszło do głowy, Zbyszek? – popatrzył na mnie nad szklanką piwa. – Napisz powieść, to dobry pomysł na przygodę – zadowolony z pomysłu podkreślił jego genialność uniesionymi brwiami.

Czytaj dalej —>


Bieg

Autor: Daikin

BiegKrytycznym wzrokiem przyjrzałem się swoim butom. Wyglądały jak ostatnie nieszczęście, ale były szalenie wygodne. Porzuciłem myśl o zakupie nowych i porządnie dociągnąłem sznurowadła.

Spojrzałem na zegarek.

Już czas.

Wepchnąłem do uszu słuchawki, a muzyka dodała barw otoczeniu.

Zacząłem biec.

Szybko złapałem swój rytm i po parunastu minutach, gdy ciało samo mogło utrzymać tempo, oddałem się rozmyślaniom. A miałem o czym myśleć… a właściwie o kim. Jeśli dobrze pójdzie, dzisiaj też ją zobaczę. Zapewne wybiegnie jak zawsze o tej porze, na swoją trasę. Lubiłem biec za nią, nie za blisko i po prostu patrzeć, jak się porusza. Są takie dziewczyny, o których powiedzieć „laska” to obraza. Mają to coś i właśnie ona to miała.

Czytaj dalej —>


Lody II

Autor: Daikin

Lody IIOd pamiętnych lodów minął prawie rok, a moja dziewczyna wciąż mnie zaskakuje. Okazała się pomysłowa i wiecznie głodna nowych wyzwań. Oczywiście nie pozostaję bierny, ale nie dorównuję jej kreatywności.

Pamiętam, gdy kiedyś umówiliśmy się w galerii handlowej. Kupowała jakiś ciuch i oczywiście nie mogła się zdecydować. Kolejna partia bluzek i spódniczek wędrowała z nią do przymierzalni. Co chwilę wychodziła i pytała, czy mi się podoba. W pewnym momencie zawołała mnie do środka, zasłoniła kotarę i bez ceregieli zabrała się za moją męskość. Po wszystkim uśmiechnęła się i stwierdziła, że zakupy skończone.

Czytaj dalej —>


Dzień kobiet

Autor: Daikin

dzien kobiet– Pogięło cię stary? Jestem zmęczona po pracy i nie chce mi się łazić po knajpach – zrzuciła buty w przedpokoju i zdecydowanym krokiem wkroczyła do kuchni.

– Nie, nie jakaś tam knajpa, po prostu chodź i tyle – wziął ją pod rękę i zawrócił do przedpokoju.

Trochę się opierała, ale w końcu uległa. Z cierpiącą miną założyła buty.

– Coś ty znowu wymyślił? Nie możesz mi dać kwiatka na dzień kobiet? Jestem zmęczona i chcę się położyć…

Był głuchy na jej zawodzenie i argumenty. Miał plan i chciał go zrealizować.

Chwycił torebkę, którą przed chwilą położyła na komodzie i cierpliwie czekał, aż założy buty.

– Ty jak coś wymyślisz… zmęczona jestem i może bym się przebrała – spojrzała krytycznie w lustro.

– Nie musisz, ślicznie wyglądasz, jak zawsze – otworzył drzwi i delikatnie pociągnął ją za łokieć.

Czytaj dalej —>


Poranek

Autor: Daikin

poranekSzum podnoszonych rolet i jasne światło zalało pokój. Powieki nie chciały się otworzyć i mózg błagał o litość. Poczułem, jak kołdra powoli zsuwa się ze mnie i czyjeś dłonie spoczęły na torsie.

Mimo potwornego zmęczenia zacząłem sobie przypominać to i owo.

Byłem na baletach. Tak.

Poderwałem jakąś. Tak.

Wylądowaliśmy u niej w domu. Tak.

Byłem pijany. Bardzo.

Ołów w skroniach nie pozwalał na dalsze grzebanie w niedalekiej przeszłości, więc powoli uchyliłem powieki.

Zanim wzrok przyzwyczaił się to jaskrawego światła, zobaczyłem kontury czyjejś twarzy.

Czytaj dalej —>


Górskie legendy – Domek zakochanych

Autor: Daikin

gorskieLeśna, górska ścieżka ciągnęła się bez końca, oferując wspaniałe zestawy barw i zapachów. Dwoje znużonych turystów dreptało obok siebie i widać było, że plecaki ciążą im niemiłosiernie. Słońce, choć niewidoczne z ich perspektywy, chyliło się już ku horyzontowi i jasne było, że czas na nocleg jest bliski.

Mimo, że Ewa szła pierwsza, nie zauważyła małej chatki na małej polance.

– No i mamy gdzie spać – Adam z radością powitał widok chatki.

Ewa patrząca dotąd pod nogi, by nie wywalić się na wystających korzeniach westchnęła na jej widok. Bardziej to przypominało większą szopę bez drzwi.

– Przynajmniej nie trzeba będzie męczyć się z rozkładaniem namiotu – zrzuciła plecak przed budynkiem i rozejrzała się wokół krytycznym wzrokiem.

Czytaj dalej —>


Lody

Autor: Daikin

lodySiedzieliśmy tak już z pół godziny w restauracji i wcinaliśmy wielkie lody z jakąś za słodką polewą. Między jednym a drugim kęsem mój wzrok ślizgał się po jej biuście i oczywiście uważałem, by mnie na tym nie złapała. Coś tam opowiadała i śliczna buzia jej się nie zamykała. A to o swoim kocie, a to o bracie albo nowej pracy. Sam nie wiem, jak jej się udawało pogodzić bezustanne gadanie z równoczesnym jedzeniem lodów i oddychaniem. Czasami akcentowała swoje słowa podnosząc łyżeczkę na wysokość oczu i wtedy robiłem minę z cyklu „niesamowite”.

Czytaj dalej —>

 


Kręgi tajemnic

Autor: Daikin

kregiJeśli dobrze pogrzebiemy w swoich wczesnych wyobrażeniach o tej jedynej, znajdziemy mglistą postać o nieokreślonej tożsamości. Wczesne wyobrażenie uczucia doskonałego prowadzi nas do jak najszybszego zlokalizowania tak ulotnego zjawiska.

Gdzieś między prawdami a kłamstwami, jakie opowiadamy naszym wybrankom, są zdania niewypowiedziane. Mamy cichą nadzieję, że jednak potrafią je odczytać i na ich podstawie dotrzeć do naszych sekretów, których sami nie potrafimy wyjawić.

Niestety.

Czytaj dalej —>


Namiot

Autor: Daikin

namiotSłońce już dawno zaszło i tylko łuny ognisk wśród namiotów oświetlały okolicę. Gdzieś dalej ktoś brzdąkał na gitarze, a kilka głosów próbowało zaśpiewać do niekoniecznie równych rytmów.

Wpatrzony w płomienie, na wpół leżąc popijałem ostatnie piwo. Ktoś dorzucił kilka drewienek i ognisko odżyło.

Wieczór nie zapowiadał się interesująco, więc mimo względnie wczesnej pory pomyślałem o spaniu. To dopiero pierwszy dzień pod namiotami, czyli wszystko jeszcze przed nami. Na razie byliśmy tylko w trzech, a jutro dołączy reszta i zapewne już nie będzie możliwości się wyspać, więc dokończyłem piwo i powoli wstałem.
Czytaj dalej —>


 Tramwaj

Autor: Daikin

TramwajPatrząc przez szybę pędzącego tramwaju, Zbyszek przeklinał w myślach dzisiejszy poranek. Pech go prześladował na każdym kroku. Co za dzień? Wszystko szło nie tak. Niby drobne rzeczy, ale jednak wkurzały niemiłosiernie. Chciałoby się krzyknąć ze złości, no ale był w miejscu publicznym i raczej nie wypadało.

Powiódł wściekłym wzrokiem po pasażerach i natychmiast napotkał jej wzrok. Siedziała gdzieś w połowie wagonu i patrzyła prosto w jego oczy.

Niewiele go to obeszło i powrócił do oglądania pejzażu za szybą. Miał teraz o czym rozmyślać i próbował skupić się na tym, jak wyjść cało z dzisiejszych porażek. Jednak świadomość, że jest obserwowany nie pozwoliła skupić myśli.

Spojrzał jeszcze raz na nią, tym razem dłużej z nadzieją, że się speszy i przestanie.
Czytaj dalej —>

 


Istota

Autor: Daikin

IstotaCud natury ma to do siebie, że bezdyskusyjnie rozsiada się między pragnieniem a zachwytem i bezczelnie kpi sobie z całej rzeszy chętnych do obcowania z nią. Właśnie taka była. Jak cud natury. Jak tchnienie mgły i oddechu wiosny.

Patrząc na nią miało się wrażenie, że obcuje się z istotą wyższą, jakąś formą życia, która osiągnęła doskonałość zanim mężczyźni zeszli z drzew. Mógłbym na nią patrzeć godzinami nie oddychając i tak też czyniłem, łapiąc się na tym, że czas dla mnie wtedy nie istniał. Nie było czegoś takiego jak przeszłość i przyszłość. Tylko tu i teraz, ale w formie stałej, zastygłej w pragnieniu dotyku i bliskości.

Można to jakoś nazwać jednym słowem? Można oczywiście nazwać miłością, ale miłość wydaje się taka płytka przy tym.
Więc może obsesja? Ale to już chyba stan chorobowy. Prawdę mówiąc mam to gdzieś, jak to się nazywa. Cieszę się tylko, że mogłem wzlecieć na tyle wysoko, by taką istotę dostrzec.
Czytaj dalej —>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.