Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Kwiecień 2017
P W Ś C P S N
« Mar    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Reklama

Krwawe Walentynki

 

– Co oglądasz? – spytał Marek, wchodząc do salonu.

– Szukam odpowiedzi.

Chwilę przyglądał się akcji na ekranie.

– W serialu?

– To „Zabójcze umysły” – wyjaśniła, ale widząc jego zdziwienie, dodała: – O seryjnych mordercach i profilerach.

– Aha… Mam się bać? – zażartował.

– Nie, skąd – Ewa odpowiedziała automatycznie.

Spojrzała z powrotem na ekran i poczuła, jak Jason uśmiecha się jej ustami.

Zostaw go! – warknęła w myślach. – On jest nietykalny!

Jason westchnął wewnątrz.

– Dawno się zaczął? – Marek usiadł obok Ewy na kanapie.

– Już się kończy.

– Szkoda. Włączysz następny odcinek?

– Chciałam iść na spacer…

– O tej porze? Nie boisz się, zwłaszcza po obejrzeniu tego serialu?

– Nieee… – Ewa nie była pewna, kto odpowiedział: ona czy Jason.

 

***

 

Szedł ciemną, osiedlową uliczką. Przy każdym kroku czuł lekko uwierający w biodro wojskowy nóż. Lubił ten nacisk, ale jeszcze bardziej lubił czuć drewnianą rękojeść, jakby była nierozerwalną częścią jego dłoni. W zasadzie to jej dłoni, ale mu to nie przeszkadzało. Doskonale znał atuty jej ciała i umiał je wykorzystać.

Jason zatrzymał się na skwerku między starymi blokami. Podwórko oświetlał tylko zachmurzony księżyc i śnieg. Niepewnym ruchem rozejrzał się dookoła. Zdjął czapkę, rozsypując długie włosy. Jason doskonale wiedział, że z klatek schodowych widać szczupłą, kobiecą sylwetkę. Natychmiast poczuł na sobie obłapiający wzrok. Rozpiął kurtkę i wyciągnął komórkę. Udając, że do kogoś dzwoni, wypiął jędrny biust. Miał wrażenie, że za chwilę zacznie się lepić od spojrzenia ukrytego oprycha. Demonstracyjnie przerzucił włosy na bok, a potem udając zagubienie odwrócił się w kierunku obserwatora. Policzył klatki i ruszył przed siebie. Gdy przechodził koło otwartych drzwi, usłyszał:

– Przepraszam, która godzina? Ma pani zegarek?

Jason omal nie prychnął mu w twarz, bo wciąż trzymał w ręku komórkę.

– Och, przestraszył mnie pan, zaraz sprawdzę. – Jednak zamiast odblokować telefon, sięgnął do biodra. Gdy tylko poczuł chłód drewna pod palcami, nieznajomy rzucił się na niego, podcinając kolana. – Jakież to sztampowe… – Jason wykrzywił się w uśmiechu, wykonując błyskawiczny unik.

Mężczyzna stracił równowagę i pewność siebie. Nie spodziewał się, że drobna dziewczyna, tak łatwo mu się wymsknie i jeszcze będzie z niego kpić. Jason w ułamku sekundy wykorzystał jego wahanie, wkręcił mu rękę i wciągnął do klatki. Ostrze błysnęło w nikłym blasku księżyca, zanim zatopiło się pod żebrami osiedlowego oprycha. Jason zadrżał z podniecenia, widząc przerażenie ofiary.

– Czyż nie to chciałeś zrobić? – Mężczyzna zaprzeczył ruchem głowy. – Och… pierwszy raz jesteś po tej drugiej stronie… – szeptał Jason. – No tak, Walentynki… ale to nie ty dziś będziesz się bzykał. – Odsunął się na długość ramienia i przekręcił nóż.

Gdy patrzył, jak gaśnie nadzieja w oczach ofiary, wolną ręką wyjął specjalną chustę do wycierania ostrza i foliowy worek, bo Ewa nie lubiła, gdy brudził jej ubrania.

– Dlaczego oni są zawsze tacy zdziwieni? – zastanowił się Jason, powoli wyciągając nóż z ciała, które bezwładnie opadło na schody.

 

***

 

Ewa ocknęła się nad kubkiem parującej kawy w lokalu koło jej mieszkania. Czuła gorące pulsowanie między udami. Nie wiedziała dlaczego, ale miała wielką ochotę na seks.

Rany, znowu mu na coś pozwoliłam. – Wyrzuciła sobie. Sprawdziła godzinę. – Gdzie on był przez dwie godziny? I czemu jestem tak cholernie podniecona?

Wciągnęła zapach kawy z nadzieją, że się opanuje. Wpychające się w oczy serduszka na każdym stoliku i nad barem nie pomagały. Wypiła napój do końca jednym haustem. Ciepło rozlewające się w brzuchu tylko wzmogło pragnienie.

– Poproszę rachunek!  – Zakładając kurtkę, znalazła ozdobną torebkę z ulubionymi słodyczami Marka, które były także jego afrodyzjakiem. – Przynajmniej nie wrócę z pustymi rękami.

Ewa wbiegła do domu i od progu zrzucała ubrania.

– Samotny spacer w Walentynki nie był takim złym pomysłem. – Zarzuciła ramiona na szyję ukochanego. – To dla ciebie. – Uśmiechnęła się słodko, machając torebką.

– Też coś dla ciebie mam… – Marek nie dokończył, bo właśnie spodnie spadły mu z bioder. – Ok…, prezent może poczekać.

Uwolnił się z nogawek, wziął Ewę na ręce i zaniósł do sypialni. Całował dekolt powoli rozpinając jej bluzkę. Kiedy odsłonił piersi, jego oczom ukazał się krwisto czerwony stanik, falujący w rytmie szybkiego oddechu .

– Weź mnie! – Drżącymi dłońmi ściągnęła koszulkę z Marka.

– To nowy? – Pod lewą miseczką zwisał czerwony kartonik.

– A jak myślisz? – Podniosła głowę, żeby obejrzeć zakup Jasona.

– „Happy Valentine’s” – przeczytał Marek. – Pomysłowe. – Zerwał zębami metkę.

– Weź mnie! – powtórzyła. – Błagam!

Marek zdjął jej spodnie.

– Widziałem, że będzie coś do kompletu – powiedział z szelmowskim uśmiechem.

Wsunął place pod czerwoną koronkę. Gorące soki spłynęły aż na nadgarstek. Ewa jęknęła, poddając się rozkosznej penetracji.

 

***

 

– Podobno najważniejszą częścią terapii w D.I.D. jest uświadomienie sobie innych osobowości. – Ewa usłyszała z ekranu.

 

Ewa Dudziec

 

 

 

 

3 odpowiedzi na „Krwawe Walentynki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.