Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Logowanie do forum
Reklama

Bez kategorii

Dzień dobry Praga

Tak właśnie wita się z Wami nowa „czekoladka” w naszym gronie. Anake już pojawiła się na łamach naszego bloga jako laureatka urodzinowego konkursu.

Dziś zapraszamy do lektury jej nowego opowiadania, które jest fragmentem większej całości.

„Zaraz po wejściu do mieszkania ich wargi znowu odnalazły drogę do siebie. Nie mówili już nic. W chwili takiej jak ta słowa stawały się zupełnie zbędne. Przysiadające na parapecie wróble stawały się niemymi świadkami spektaklu, w której główną rolę grały spojrzenia i gesty.

Już po chwili cała podłoga salonu zaścielona była różnymi częściami garderoby. Bielizna, płaszcze i buty układały się w fantazyjne wzory. A oni?”

Czytaj dalej —>

Usłane różami

„Jeszcze zanim otworzyła do końca drzwi, poczuła zapach róż. Zdziwiła się, bo zwykle róże mają bardzo delikatny aromat, wyczuwalny tak naprawdę po wsadzeniu nosa między płatki. A teraz zapach był naprawdę intensywny. Przez chwilę zastanowiła się, czy nie zapomniała o jakimś święcie, rocznicy, albo imieninach swego faceta. Ale nie… Wszystkie ważne daty były dość odległe. Może goście się zapowiedzieli i Tomek użył różanego płynu do sprzątania?

Weszła do środka i jak zwykłe najpierw zdjęła buty, a potem rzuciła torebkę na półkę pod lustrem. Zrobiła kilka kroków i syknęła z bólu.”

Czytaj dalej —>

Wspólny projekt – „Wizaż śmierci”

Dawno nie było piątkowej bombonierki, jednak w związku z planowanym wydaniem mojej powieści, zwracam się do Was z pytaniem i prośbą.

Prace redakcyjne już trwają, przygotowanie okładki itp. Coraz bardziej zbliżam się ku temu, by „Wizaż śmierci” wreszcie ujrzał światło dzienne… lecz jak to często bywa, w najmniej odpowiednim momencie kończą się fundusze. Dlatego też planuję ruszyć z projektem crowdfundingowym. Mam nadzieję, że już po weekendzie.

Czy wsparlibyście zbiórkę na wydanie „Wizaży śmierci”? Czy kupilibyście powieść – w formie e-booka lub papierowej książki?

Z chęcią poznam Wasze zdanie.

Zmiana terminów w konkursie urodzinowym

konkurs_2Na prośbę kilkorga naszych stałych czytelników, postanowiliśmy przedłużyć termin przyjmowania zgłoszeń na konkurs literacki z okazji pierwszych urodzin „Czekoladek z pieprzem”.

Wiemy, że końcówka roku to bardzo gorący okres, zarówno ze względów zawodowych, jak i okresu przedświątecznego. Tak więc, na wasze prace czekamy jeszcze do końca miesiąca, tzn. 31 grudnia 2016 r.

Pozostałe zmiany terminów związanych z ogłoszeniem wyników, znajdują się w regulaminie konkursu.

Czytaj dalej —>

Kazus trzydziestosiedmiolatki

kazus_mini„Niedawno pisałam teksty SEO o stomatologii dziecięcej i tak mnie naszło pytanie: czy kiedykolwiek będę miała problem z wrzeszczącym dzieckiem w gabinecie lekarskim lub u fryzjera. Przypomniał mi się jeden z odcinków „Sex & the City” – „Catch 38” (s.6. e.15. Jedno z moich ulubionych tłumaczeń tytułu to „Kazus trzydziestoośmiolatki”.), w którym Carrie zastanawia się nad posiadaniem dzieci, chociaż nigdy nie miała na to parcia.

Tam jest trochę inaczej… To, że kobieta jest samotna, albo tylko luźno związana, w wieku trzydziestu kilku lat to nic nadzwyczajnego. To, że ktoś nie ma dzieci, nie wzbudza zdziwienia, niesmaku czy innych negatywnych odczuć. A u nas?”

Czytaj dalej —>

Codziennie

codziennie„Chleba powszedniego na każdy odzień. Na zakwasie, żytniego. Ciężkiego aromatem. Z masłem, pieprzem i solą. I kawałek boczku z dobrym chrzanikiem. Do seteczki.

 

Jak to – to nie jest miłość? A co to jest, taka ta, no – miłość? W końcu to ja ją biorę za kolano, ściskam tu i tam, żyję z nią, pieniądze do domu przynoszę, mówię co ma robić, a ona to robi. To właśnie jest miłość. I zobacz jaka porządna: dzieciaki dopilnowane, posprzątane, obiad na stole, piwko, kolegów też moich szanuje – i kanapki, i wódeczka, i ogóreczek. Oj, jakie ona ogórki robi!”
Czytaj dalej —>

 

Poranek

poranek„Szum podnoszonych rolet i jasne światło zalało pokój. Powieki nie chciały się otworzyć i mózg błagał o litość. Poczułem, jak kołdra powoli zsuwa się ze mnie i czyjeś dłonie spoczęły na torsie.

Mimo potwornego zmęczenia zacząłem sobie przypominać to i owo.

Byłem na baletach. Tak.

Poderwałem jakąś. Tak.

Wylądowaliśmy u niej w domu. Tak.

Byłem pijany. Bardzo.

Ołów w skroniach nie pozwalał na dalsze grzebanie w niedalekiej przeszłości, więc powoli uchyliłem powieki.

Zanim wzrok przyzwyczaił się to jaskrawego światła, zobaczyłem kontury czyjejś twarzy.”

Czytaj dalej —>