Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Luty 2018
P W Ś C P S N
« Sty    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  
Logowanie do forum
Reklama

Opowiadania

Trudne początki (cz.4.)

To już ostatni fragment, opisujący pierwsze spotkania Richiego i Caroline, który wam zaprezentuję. Spin-offów z Richim powstało jeszcze kilka i planuje zebrać w tomiku, który wydam razem z główną powieścią. Niestety, na razie nie jestem w stanie określić terminu.

 

„- Richi, stój! – Diabolique dała znać, żeby przytrzymał windę. – Caro pokazała mi wczorajsze zdjęcia. Genialne! Dzięki, że nas nie wydałeś.

– Nie ma sprawy. Muszę przyznać, że powinienem wcześniej na ciebie zwrócić uwagę.

– Dziękuję – uśmiechnęła się.

– Ale mam jeden warunek. – Spojrzała na niego zainteresowana.

– Naprawdę mam się z tobą przespać?”

Czytaj dalej —>

Kochankowie

Co tu więcej pisać… Już za tydzień – 14 lutego 2018 roku wielka premiera powieści „Niczyja” Anny Crevan Sznajder.
Z tej okazji prezentujemy fragment, który będziecie mogli przeczytać w kolejnej części. Pamiętajcie, że już można zamawiać „Niczyją” w ramach przedsprzedaży – wystarczy kliknąć w baner na górze strony 🙂

 

„Spełnienie to ból, rozkoszny, ulotny i dający słodycz wyzwolenia. Gdy trzymasz mnie w ramionach, chcę go tak bardzo, jak nigdy niczego. Moje ciało płonie w oczekiwaniu na tę chwilę. A jednocześnie odwlekam ją jak tylko się da. Choć wiem, że podążasz tam ze mną, że będziesz mnie tulił w ramionach, gdy on ustąpi, gdy spłynie na nas niemoc i błogie zniewolenie. Teraz jednak jeszcze chcę oczekiwania, pełnego napięcia i erotyzmu. Pełnego twych westchnień, pocałunków, ciepła, dotyku. Cała jestem tobą. Czuję tobą i tobą oddycham, bo jesteś w powietrzu jakie mnie otacza, w cieple ramion, rozgrzanej pieszczotami skórze, w wahaniu i oddaniu, tak ufnym, jak nigdy przedtem. W zatraceniu całkowitym w otchłani twych oczu, twego serca i duszy.”

Czytaj dalej —>

Spadek

W tym tygodniu znów gościmy wspaniałą kobietę i pisarkę, którą miałam przyjemność poznać na warsztatach literackich, Karolinę Łucję Kozioł.

W jej opowiadaniu zobaczycie, jak bardzo zaskakujący może być spadek.

 

„Wiadomość o spadku była dla Łucji dużym zaskoczeniem. Czuła się winna. Nikt nie poinformował jej o ich śmierci. Nie pojechała na pogrzeb. Nie pożegnała się…  A oni pamiętali o niej po tylu latach. To było przecież tak dawno… Mieli chyba jakąś bliższą rodzinę? A może jednak nie mieli… Uświadomiła sobie, że prawie nic o nich nie wiedziała.

Była tam jeden jedyny raz, ze dwadzieścia lat temu, zimą. Uciekała od swojego bezsensownego życia, a oni ją przygarnęli, jak własną wnuczkę. Przez kilka dni okazywali jej tyle ciepła i miłości, ile nie zaznała nigdy w rodzinnym domu. Ugłaskali i odkarmili tak, że odzyskała nie tylko wszystkie utracone kilogramy, ale też siłę do walki o siebie, o swoje życie, o miłość. To wtedy, patrząc na nich, uwierzyła, że ten jeden jedyny czeka gdzieś na nią cierpliwie.”

Czytaj dalej —>

Trudne początki (cz. 3.)

„– No to jesteśmy kwita – rzucił krótko do Caroline, gdy Diabolique wspinała się na drzewo w zwiewnej długiej sukience.

– Jej tekst słyszało tylko kilka osób, a nie jak moje upokorzenie całe forum.

– Nie martw się, fama już poszła. A przez was zaczną myśleć, że jednak sypiam z modelkami.

– A nie sypiasz?

– Nie!

– Naprawdę?

– Naprawdę. Niektórzy rzeczywiście to robią, ale ja nie zabieram pracy do łóżka. Wszyscy o tym wiedzieli i miałem względny spokój. – Caroline zrobiło się głupio, ale nic nie powiedziała. – Wiem, jak zakręciłyście Blade’a, ale wiem też, że on nigdy się do tego nie przyzna.”

Czytaj dalej —>

Wokal uczuć

Dziś prezentujemy opowiadanie wystrzałowej kobiety, jak sama o sobie pisze, Małgorzaty Radtke. Zapraszamy Was w podróż i na dobry koncert.

 

„Zacisnęła spocone dłonie na kierownicy i zerknęła we wsteczne lusterko. Minęła ostatni zjazd, dzięki któremu mogłaby zawrócić do domu i zapomnieć o całej sprawie. Co ona wyprawiała? Jechała czterysta kilometrów na koncert faceta, którego znała od pięciu dni.

Samochody na obwodnicy mijały ją jeden za drugim. Na liczniku miała czterdzieści na godzinę. Cholera! Marta zredukowała bieg i docisnęła gazu. Stara renówka zapiszczała i zatrzeszczała, aż ustąpiła. Na jaką cholerę wzięła tego grata? Powinna jechać swoim bmw i żaden samochód na autostradzie by jej tak łatwo nie minął.”

Czytaj dalej —>

Świąteczny bankiet (cz. 2.)

„- Zawsze mówisz do brata po ksywce? – spytała, gdy jedli smażony ser, popijając winem.

– Tylko na wyjazdach, tak jak wszyscy.

– Ale ty nie masz.

– Bo nie jestem zarejestrowany na forum.

– Żartujesz?

– Nie. Widziałaś kiedyś moje posty?

Caroline zastanowiła się chwilę i uświadomiła sobie, że wszystkie organizacyjne sprawy przekazywał Blade. Czasami wspominał, że brat coś załatwił, ale teraz nawet nie przypominała sobie, żeby w postach wymieniał imię Erica.

– Nie dość, że szef wszystkich szefów, to jeszcze szara eminencja.

– Podsuwasz ciekawe pomysły na moją ksywkę.

– Ile masz lat i gdzie się tego wszystkiego nauczyłeś?

– Dwadzieścia sześć. Trochę na studiach, reszta w praktyce.

– Co studiowałeś?

– Zarządzanie.

– Czyli dobrze wybrałam, jak naprawdę zechcę być gwiazdą.

– Jak Boski cię nie zostawi na lodzie, to masz szansę świecić bardzo jasno. A jeśli by cię zostawił, to zawsze możesz zgłosić się do mnie.”

Czytaj dalej —>

Świąteczny bankiet (cz. 1.)

Dziś zamiast tradycyjnych życzeń zapraszam Was na świąteczną imprezę. Na razie sami sobie stwórzcie ciąg dalszy tak, jak byście tego najbardziej chcieli.

Opowiadanie jest pierwszą częścią  spin-offu do mojej nowej książki, tym razem przedstawiam coś z życia Caroline, już po „Trudnych początkach”.

Życzę Wam dużo ciekawych lektur i spełnienia w miłości.
Ewa Dudziec

„Caroline piła już trzeciego drinka i pomimo szumiącego w głowie alkoholu wciąż czuła się nieswojo na świątecznej imprezie. Chociaż od majowych warsztatów spotkała się już kilka razy z użytkownikami forum w White Hills, to zwykle były to kameralne „posiadówki” na pięć – sześć osób góra. Tym razem jednak Blade zorganizował świąteczny bankiet, na który przyjechało kilkudziesięciu użytkowników z połowy kraju.

Po parunastu zdawkowych rozmowach, zaczęła rozglądać się za wolnym stolikiem. Zatęskniła za Richim, z nim na pewno by się nie nudziła, o ile nie flirtowałby ze swoimi fankami. Przez ostatnie miesiące znów świetnie im się rozmawiało na sieci, ale na razie jednak wolała go nie oglądać na żywo i ostatecznie cieszyła się, że nie przyjechał.”

Czytaj dalej —>

Wieczór autorski

„- Jakie ma pani plany na najbliższe tygodnie? – spytał ktoś z widowni.

– Jeszcze dwa spotkania, a potem święta z rodziną. – Ewelina uśmiechnęła się na myśl, że prawdopodobnie Marek ubierze choinkę przed jej powrotem. Do sylwestra na pewno odpocznę od pisania. – Usłyszała czyjeś głośne, żałosne westchnięcie. – Proszę się jednak nie martwić, po Nowym Roku wracam do intensywnej pracy nad nową książką. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, premiera będzie przed wakacjami.

– Czekamy z niecierpliwością – podsumował Tomek, prowadzący spotkanie autorskie. – Czy zdradzisz nam jeszcze, w jakim gatunku będzie napisana ta powieść? Znów kryminał?

– Tym razem coś mocniejszego, połączenie thrillera z fantasy.

– Brzmi ciekawie. Czy jest już znany tytuł?

– Jest kilka propozycji, ale dopóki nie zdecydujemy się razem z wydawcą na ostateczny, nie mogę nic ujawniać.”

Czytaj dalej —>

Ostatni pociąg

„Wysiedli z tramwaju i popędzili przez wiadukt nad torami. Pociąg już stał przy peronie. Wojtek nerwowo spojrzał na zegarek. Dwie minuty. Zdążą. Złapał oddech i pobiegł dalej. Nagle za sobą zamiast stukotu obcasów, usłyszał brzęk barierki. Baśka siedziała na mokrym, oblodzonym asfalcie z wykrzywioną stopą. Kiedy zawrócił w jej stronę, krzyknęła:

         – Biegnij! Przytrzymaj konduktora! Dogonię cię! – Szybko zdjęła but i pokręciła stopą raz w jedną, raz w drugą stronę. – Biegnij!!! – Wstając widziała, jak Wojtek zbiegał na peron. – Szlag! Na pewno to odchoruję… – warknęła i zdjęła drugi but.

         W samych skarpetkach, ale pewnym krokiem ruszyła do pociągu. Obserwowała kolegę, który kłócił się z konduktorem i pokazywał na nią ręką. Pobiegła wprost na nich.”

Czytaj dalej —>

 

Zaufanie (cz. 3.)

„Postawił oszronioną puszkę na stole.

– Przyda ci się coś na odstresowanie.

– Dzięki, nie trzeba. – Ledwo spojrzała na zimne piwo.

– A ja chętnie ochłonę. – Wziął puszkę i zaczepił paznokciem za zawleczkę. – Nie masz nic przeciwko? Wiesz, nie przywykłem do wykonywania anonimowych telefonów na pogotowie z jednorazowych numerów.

Kiedy otworzył napój, spojrzała na niego z obrzydzeniem. Wypił mały łyk, czekając na jej reakcję.

– Ja też nie. – Wbiła wzrok w blat stołu. – Naprawdę nie możesz sobie darować? – powiedziała z wyrzutem.”

Czytaj dalej —>

Zaufanie (cz. 2)

„Kiedy rano zadzwoniła komórka, kobieta wyrwana z głębokiego snu, sięgnęła ręką do szafki nocnej i po omacku przeciągnęła placem po ekranie telefonu. Dłoń zawisła na brzegu łózka.

Nie chcę, nie chcę… to nie ma sensu… – kolejny dzień z rzędu to były jej pierwsze myśli, gdy dzwonił budzik. – Wytrzymaj jeszcze trochę i będziesz miała na kolejny bilet – powtarzała sobie, zanim wygrzebała się z pościeli. Lecz wciąż nie wiedziała dokąd…

Komórka zabrzęczała jeszcze raz. Wtedy uświadomiła sobie, że to nie budzik, tylko oczekujące połączenie. Zmusiła się do otworzenia jednego oka i wzięła telefon. Wielkie litery na wyświetlaczu pokazywały napis: George. Znów wyrzucała sobie, że pozwoliła mu wejść do mieszkania, że pozwoliła na wspólny dzień, że dała mu niepotrzebną nadzieję… Podniosła się na łokciu i spojrzała na spakowane kartony. Musi mu w końcu powiedzieć, że nie ma na co liczyć.”

Czytaj dalej —>

Oby nie za długo

„Czasem wydaje się nam, że wszystko co dobre już za nami. Że wyczerpaliśmy już swój limit szczęścia w życiu. I mamy rację. Tylko nam się tak wydaje…

 

Anna najciszej jak umiała przekręciła klucz w drzwiach. Było już dosyć późno. Od jakiegoś czasu nie lubiła wracać po pracy prosto do domu. Snuła się po niewielkich uliczkach Starego Miasta, jadła obiad w jakieś małej restauracyjce i wytrwale przemierzała kolejne parkowe alejki.

Po co? Dla kogo?

Tylko cmentarz omijała szerokim łukiem. Nie chciała. Nie mogła odwiedzać grobu Adama. Była tam tylko raz od czasu pogrzebu.”

Czytaj dalej —>