Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Kwiecień 2017
P W Ś C P S N
« Mar    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Reklama

 

Poranek

 

poranekSzum podnoszonych rolet i jasne światło zalało pokój. Powieki nie chciały się otworzyć i mózg błagał o litość. Poczułem, jak kołdra powoli zsuwa się ze mnie i czyjeś dłonie spoczęły na torsie.

Mimo potwornego zmęczenia zacząłem sobie przypominać to i owo.

Byłem na baletach. Tak.

Poderwałem jakąś. Tak.

Wylądowaliśmy u niej w domu. Tak.

Byłem pijany. Bardzo.

Ołów w skroniach nie pozwalał na dalsze grzebanie w niedalekiej przeszłości, więc powoli uchyliłem powieki.

Zanim wzrok przyzwyczaił się do jaskrawego światła, zobaczyłem kontury czyjejś twarzy.

– Wstajeeemyyy – męski głos natychmiast przywołał mnie do pionu.

Usiadłem energicznie, skupiając wzrok na osobie przed sobą.

Pryszczata, młoda twarz nastolatka wciąż niebezpiecznie blisko wpatrywała się we mnie z lubieżnym uśmiechem.

– Co jest, kuźwa! – strąciłem jego łapy.

Młody usiadł niespiesznie na skraju łóżka i nie przestawał się uśmiechać. Lustrując moje odkryte ciało splótł ręce przed sobą.

– Zostaw go, on jest mój. – Do pokoju weszła dziewczyna z kubkiem kawy. Rozpoznałem na niej swoją koszulkę, ale oprócz niej, nic na sobie nie miała. Podała mi kubek, a aromat mocnej, parzonej kawy przyciągnął na ułamek sekundy moją uwagę.

– To mój brat – wskazała młodego i wróciła do kuchni.

Przetarłem dłońmi twarz i uśmiechnąłem się sam do siebie. A już myślałem, że… uff.

Próbując przypomnieć sobie jej imię, zaskoczyło mnie, że nic nie pamiętam. Ostatnie wspomnienie to zamawianie taryfy i potem pustka. Jakbym nie istniał przez te parę godzin.

Rozejrzałem się w poszukiwaniu bielizny, ale nic nie znalazłem. Młody w dalszym ciągu siedział i bacznie mi się przypatrywał. Trochę mnie to denerwowało, lecz nawracający kac przytłumił czającą się we mnie agresję.

Łyk kawy rozjaśnił mi na chwilę umysł i w przebłysku świadomych wspomnień ujrzałem w półmroku kilka nagich ciał wijących się na tym łóżku.

Oczy szeroko mi się otworzyły. Ale jak? Czyżby był ktoś jeszcze oprócz jej i mnie? Moje grzebanie w pamięci przerwała dziewczyna wchodząc do pokoju z parującą jajecznicą na talerzu, którą bezceremonialnie mi podała.

– Jedz, musisz mieć siłę – usiadła koło mnie.

Dopiero zapach śniadania uświadomił mi, jaki byłem głodny. Pochłonąłem wszystko i dopiłem kawę.

Jasność umysłu wróciła, ale pamięć nie.

Rozejrzałem się jeszcze raz za swoim ubraniem.

– Odpoczywaj, już się wszystkim zajęłam – patrzyła na mnie z troską.

– Czym się zajęłaś? – pewnie miałem głupią minę, bo zamiast odpowiedzieć mi na pytanie, wstała i zniknęła na chwilę w drugim pokoju. Wróciła z tabletem stukając w niego.

– Naprawdę niczego nie pamiętasz? – usiadła i popatrzyła mi w oczy. Nie wyglądała na zdziwioną.

Pokiwałem przecząco głową, czekając na jakieś wyjaśnienia. Zamiast odpowiedzi podała mi tablet z filmikiem.

Cokolwiek chciałem usłyszeć zapewne w nim była cała odpowiedź.

Włączyłem.

Na początku rozpoznałem wczorajszy lokal i kilka twarzy. Ktoś, kto kręcił ten filmik najeżdżał na wszystkie postaci siedzące przy stoliku. Byłem i ja.

– Trochę dalej – dziewczyna przesunęła film do połowy.

Mocno podchmielone twarze przekrzykiwały się na przemian z salwami śmiechu. Ekran wypełniła moja twarz. Mimo głośnej muzyki słowa było wyraźnie słychać.

– Mogę się z tobą założyć, o co chcesz. I tak wygram! – byłem mocno podchmielony.

– Przyjmuję, ale musimy ustalić, o co się zakładamy. – Kamera najechała na twarz ładnej blondynki, której wcale nie kojarzyłem.

– Dam sobie rękę uciąć. – Pewność, z jaką to mówiłem, zdziwiła nawet mnie.

– Tak? A ja stawiam to. – Blondynka położyła jakieś klucze na stoliku.

Zatrzymałem film i spojrzałem na dziewczynę siedzącą obok mnie. Uśmiechnęła się uroczo.

– O co tu właściwie chodzi? Jaki zakład? – Miałem przeczucie, że kłopoty dopiero przede mną.

Splotła dłonie i nabrała głęboko powietrza.

– Krótko mówiąc założyłeś się z Agnieszką, tą blondynką, że dasz radę kochać się z trzema dziewczynami na raz, przez trzy noce z rzędu. Stawka, jak sam słyszałeś, jest wysoka. Jej Porsche i twoja prawa ręka. Do tego doszły zakłady poboczne i zrobiło się ciekawie. Odpowiedni ludzie zadbali o to, żeby sprawa trafiła do tych, którzy lubią zakłady i mają gruby portfel. Stawki poszybowały i teraz liczone są w milionach euro. Wycofać się nie możesz, bo zajmą się tobą ludzie, którzy nie mają poczucia humoru…

– Zaraz, zaraz… jak to nie mogę, przecież byłem pijany i… i… Przecież tak się tylko mówi, że dam sobie rękę uciąć. To można jakoś odkręcić – schowałem twarz w dłoniach.

– Nie można – spokojnym tonem zaprzeczyła i położyła mi rękę na ramieniu. – To nie są ludzie, którym możesz się wywinąć. Ale głowa do góry. Przecież dasz radę, sama widziałam – uśmiechnęła się, a jej ręka powędrowała w dół mojego ciała.

– Ale, jak to… ręka? – Popatrzyłem na swoją prawą dłoń. To wszystko było jakimś koszmarem.

– Spokojnie. Jeśli przegrasz, zrobią to fachowcy i pod narkozą, ale przecież nie przegrasz. Postawiłam na ciebie sporą sumkę, więc mnie nie zawiedź. Teraz odpoczywaj, a ja cię odpowiednio nakarmię. Dziewczyny przyjdą około 17 i będziesz walczył 8 godzin. Jutro i pojutrze powtórka, a potem podzielimy się wygraną. Będzie tego sporo więc nie mam zamiaru stracić takiej okazji.

Popatrzyłem jej w oczy. Była poważna i mówiła całkiem serio.

– Aaaa to dzisiaj… w nocy… to my i ktoś jeszcze? – wskazywałem palcem raz na nią, raz na siebie.

Zaśmiała się szczerze i przewracając na plecy opadła na łóżko.

– Przecież musiałam się przekonać czy dasz radę, zanim na ciebie postawiłam – uśmiech nie schodził z jej ładnej buzi.

Wziąłem głęboki oddech i oparłem dłonie na kolanach. Spojrzałem na młodego, który cały czas przysłuchiwał się rozmowie.

– Jaką rolę ma w tym twój brat? – wskazałem na niego brodą.

– On będzie filmował.

– Filmował?

– Przy takiej kasie musi to być udokumentowane, ale tym się nie przejmuj. Będzie prawie niewidzialny – usiadła i poprawiła włosy. – Dasz radę, jestem tego pewna, a teraz odpoczywaj. Czeka cię ciężka praca.

Wstała i poszła do kuchni.

Myśli mi się kłębiły i nic konkretnego nie mogłem z nich uchwycić. Perspektywa utraty ręki skutecznie gasiła wszystkie przyjemne aspekty tego zakładu. Jednak gdzieś w głębi wierzyłem w siebie, a właściwie w niego. Popatrzyłem na swoje krocze i uśmiechnąłem się. Dam radę.

 

Trzy dni później…

 

Drogi pamiętniczku… muszę nauczyć się podcierać lewą ręką…

 

Daikin

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.