Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Reklama

Lody II

 

Lody IIOd pamiętnych lodów minął prawie rok, a moja dziewczyna wciąż mnie zaskakuje. Okazała się pomysłowa i wiecznie głodna nowych wyzwań. Oczywiście nie pozostaję bierny, ale nie dorównuję jej kreatywności.

Pamiętam, gdy kiedyś umówiliśmy się w galerii handlowej. Kupowała jakiś ciuch i oczywiście nie mogła się zdecydować. Kolejna partia bluzek i spódniczek wędrowała z nią do przymierzalni. Co chwilę wychodziła i pytała, czy mi się podoba. W pewnym momencie zawołała mnie do środka, zasłoniła kotarę i bez ceregieli zabrała się za moją męskość. Po wszystkim uśmiechnęła się i stwierdziła, że zakupy skończone.

Innym razem jechaliśmy pociągiem. Okazało się, że rytm jazdy działa na nią jak afrodyzjak. Trudno było znaleźć pusty przedział, ale udało się. Oczywiście prawo Murphy’ego zadziałało i w samym środku naszej zabawy drzwi uchyliły się. Nawet nie zdążyłem zobaczyć, kto tak szybko zamknął.

Kochanie się w dziwnych miejscach stało się normą do tego stopnia, że w łóżku po prostu odpoczywaliśmy. Za to tam, gdzie ktoś nas mógł przyłapać lub ciężko się dostać, natychmiast myśleliśmy tylko o jednym.

Mało było w okolicy miejsc nieochrzczonych naszymi zmaganiami i coraz trudniej było o nowe.

Wymyśliłem wycieczkę do ZOO, a jej reakcja była bezcenna. Popatrzyła figlarnie i nic nie mówiąc, ruszyła do szafy, by wybrać odpowiedni strój. Po dłuższej chwili ukazała w krótkiej, seksownej, czarnej sukience.

Przez całą drogę do ogrodu nie odezwała się słowem, za to, co chwilę zerkała na mnie tym swoim specjalnym wzrokiem mówiącym, że nie zamierza przegapić takiej okazji. Nie miałem sprecyzowanego planu i sam byłem ciekaw, co z tego wyjdzie. Specjalnie wybrałem dzień roboczy, by nie było za dużo ludzi.

Nie spieszyliśmy się specjalnie, więc ruszyliśmy w stronę wszelakiego bydła. Wielbłądy, jakieś dziwne sarny, zebry i tym podobne stwory wyraźnie nas ignorowały. Łapały poranne słońce albo leniwie skubały trawę. Szybko minęliśmy to nudne towarzystwo i poszliśmy dalej. Tu i ówdzie spacerowały pary albo wycieczki szkolne. Czas mijał, my chodziliśmy, a dogodnego miejsca jak nie było, tak nie było.

Trafiliśmy do budynku z krokodylami i nadzieja odżyła. Byliśmy sami, nie licząc kilkunastu stworów wygrzewających się z otwartymi paszczami. Moja ręka natychmiast sięgnęła pod sukienkę i dopiero teraz zorientowałem się, że nie włożyła majtek. To natychmiast przywołało podniecenie tak silne i obezwładniające, aż chciałem rzucić się na nią natychmiast.

Obróciła się przodem i pocałowała namiętnie. Teraz mogłem oburącz chwycić jej pupę, a ona zaczęła majstrować przy moich spodniach. Czułem jej zapach podniecenia i moje mokre palce już się w niej zagłębiały.

Zza drzwi wejściowych dało się słyszeć czyjąś rozmowę i ze zgrzytem właśnie  zaczęły się otwierać. Wprawieni w takich sytuacjach, w ułamku sekundy doprowadziliśmy się do porządku i staliśmy jak gdyby nigdy nic. Jednak serca biły nam jak szalone, a podniecenie wcale wciąż trwało.

Para, która weszła, nawet nie zwróciła na nas uwagi. Pochłonięci widokiem nieruchomych gadów rozmawiali cicho, jakby bali się je zbudzić.

Popatrzyliśmy na siebie i bez słowa ruszyliśmy w poszukiwaniu innego miejsca.

Nie bardzo interesowaliśmy się mijanymi zwierzętami. Klucząc po alejkach trafiliśmy do budynku szympansów. Nie spodziewaliśmy się pustki w środku, ale weszliśmy, by chwilkę popatrzeć na te sympatyczne futrzaki.

Ku naszemu zaskoczeniu, w środku nikogo nie było. Za potężnymi szybami kilka szympansów spało, a pozostałe leniwie się nam przypatrywały. Nie tracąc ani chwili, stojąc za moją dziewczyną, ukryłem w dłoniach jej piersi. Mruknęła rozkosznie i przylgnęła zgrabną pupą do mojej męskości. Nadal był naprężony, a jej ręka już zmierzała w stronę rozporka. Moje usta musnęły gładką szyję, a ręce powędrowały w dół, na spotkanie mokrego otworu rozkoszy. Poczułem, jak zwinnym ruchem uwolniła go ze spodni i natychmiast wycelowała tam, gdzie powinien się znaleźć. Wszedł głęboko i rozkosz złączyła nas w swoim tańcu.

Zamarła na chwilę. Rozejrzałem się, myśląc, że ktoś wszedł, ale nikogo nie było.

– Popatrz – kiwnęła głową w stronę szympansów.

Trzy pilnie obserwowały nas, siedząc po swojej stronie szyby.

Podniecenie prysnęło jak bańka mydlana. Wysunąłem się z niej z westchnieniem rezygnacji i zapiąłem rozporek.

– ZOO to był kiepski pomysł – poprawiłem ubranie.

– Nie taki kiepski, jeszcze nie skończyliśmy zwiedzać – szybciej niż ja poprawiła sukienkę.

Przyszła kolej na piętrowy budynek z robalami, jaszczurkami i innymi, małymi dziwolągami. Już po przekroczeniu progu zauważyliśmy, że ten zakątek ZOO cieszy się powodzeniem.

Porzuciliśmy myśl o zaliczeniu tego miejsca, ale nie oparliśmy się zwiedzaniu. Za szybami, przeważnie nieruchomo, żyły sobie stworki rodem z koszmarów. Niektóre ciężko było wyszukać w gęstwinie kamieni i gałązek.

W którymś momencie pociągnęła mnie za rękę i wskazała na drzwi prowadzące do zaplecza.

Popatrzyliśmy na siebie i uśmiechy rozjaśniły nam twarze. Niby to oglądając kolejne terraria, dobrnęliśmy do drzwi. Rozejrzałem się, czy nikogo nie ma w pobliżu i płynnym ruchem wślizgnęliśmy się do środka.

Żarówka o małej mocy oświetlała niewielkie pomieszczenie, częściowo wypełnione pojemnikami i narzędziami. Nawet dobrze się nie rozglądaliśmy, bo podniecenie wróciło ze zdwojoną siłą. Natychmiast przylgnęliśmy do siebie. Gorączkowe pocałunki nie trwały długo. Uwolniłem go ze spodni i objąłem jej biodra. Obróciła się tyłem, a moja męskość nie potrzebowała zachęty. Bez celowania wsunął się tak samo głęboko jak przedtem. Na początku powolne ruchy przeszły w szybsze tempo, a nasze ciche jęki wypełniły pomieszczenie.

Powoli wysunąłem się z niej i obróciłem przodem do siebie. Oparła się o pojemniki i uniosła zgrabną nogę ułatwiając dostęp. Wszedłem w wilgotne otchłanie rozkoszy i taniec zaczął się od początku. Nasze ruchy nie były spieszne, byśmy mogli napawać się każdym momentem. Bardzo lubiliśmy bliskość naszych ciał, więc i tym razem złączeni w uścisku oddaliśmy się całkowicie wszystkim naszym zmysłom.

Po kilkunastu minutach poczuliśmy się nasyceni i zadowoleni ze spełnionej misji. Gdy powoli doprowadzaliśmy garderobę do porządku, jakiś dźwięk przykuł moją uwagę. Cichutkie westchnienie nie było dziełem mojej dziewczyny, a zdecydowanie słyszałem damski głos. Pospiesznie rozejrzałem się po pomieszczeniu i w luce między skrzyniami zobaczyłem młodą dziewczynę o kruczoczarnych, długich włosach. Rozkosz, jaka malowała się na jej twarzy, podziałała na mnie jak afrodyzjak. Stałem i patrzyłem, a ona nieskrępowana kontynuowała swoje, samotne zmagania.

– Nie przeszkadzaj jej – poczułem, jak ciągnie mnie za rękę do wyjścia. Ciężko było porzucić taki widok, ale mówi się trudno.

Dalsze zwiedzanie minęło spokojnie.

 

Ciekawe, gdzie wylądujemy następnym razem?

 

Daikin

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.