Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Luty 2018
P W Ś C P S N
« Sty    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  
Reklama

Trudne początki  (cz. 3.)

 

– No to jesteśmy kwita – rzucił krótko do Caroline, gdy Diabolique wspinała się na drzewo w zwiewnej długiej sukience.

– Jej tekst słyszało tylko kilka osób, a nie jak moje upokorzenie całe forum.

– Nie martw się, fama już poszła. A przez was zaczną myśleć, że jednak sypiam z modelkami.

– A nie sypiasz?

– Nie!

– Naprawdę?

– Naprawdę. Niektórzy rzeczywiście to robią, ale ja nie zabieram pracy do łóżka. Wszyscy o tym wiedzieli i miałem względny spokój. – Caroline zrobiło się głupio, ale nic nie powiedziała. – Wiem, jak zakręciłyście Blade’a, ale wiem też, że on nigdy się do tego nie przyzna.

– Czyli za jakiś czas fama samoistnie zginie?

– Prawdopodobnie.

– OK, siedzę w miarę stabilnie. Możecie szaleć. – Diabolique rozrzuciła długie rude włosy, które zajaśniały niezwykłym blaskiem w promieniach słońca.

Richi cierpliwie pokazywał Caroline różne sztuczki, jak osiągnąć pożądany efekt na zdjęciu. Czasami przestawiał ją w inne miejsce, stawał z tyłu i układał jej ręce, żeby złapała odpowiednie oświetlenie. Cieszył się, że jest pojętną uczennicą, jednak do końca zdjęć wydawał tylko suche instrukcje. Caroline teraz żałowała, że się zemściła. Prawdopodobnie na zawsze zaprzepaściła szanse na prawdziwą przyjaźń między nimi. Podjęła decyzję, że to jej ostatnie warsztaty, a po powrocie przestanie udzielać się na forum.

Kiedy zmienili miejsce, niechętnie robiła zdjęcia i coraz słabsze, jakby zapomniała wszystkie instrukcje, które usłyszała kilkadziesiąt minut wcześniej. Richi coraz mocniej się irytował.

– Załatwiłaś jej zdjęcia ze mną, z nami, to teraz ich nie schrzań. Pokaż aparat. – Podała bez słowa. – Siadaj tu i patrz. – Wskazał przewalony pień. – Dziewczyny – zwrócił się do Diabolique i wizażystki – chwila przerwy, muszę być wymagającym i wrednym nauczycielem. – Przeglądał ostatnie ujęcia Caroline i co chwila wydawał pomruk niezadowolenia. Cofnął do kilkunastu pierwszych fotografii. – Widzisz? Tu się mnie słuchałaś. I wyszło zajebiście. Tu też. – Przeskoczył kilka zdjęć. –  I tu. A tu… zapadałaś na nagłą amnezję? – Przeszedł do ostatnich kadrów. – Myślałem, że jesteś bystra. Ale tutaj tego nie widzę. Piłaś coś na kaca, że tak szybko zapomniałaś?

– Nie piłam. I nie mam żadnego kaca!

– To co się dzieje?

– Chyba straciłam fazę.

– Fazę? Jesteś z klientką w pracy, jej nic nie obchodzą twoje fazy.

Spojrzała na niego z wyrzutem.

– Przepraszam, że nie jestem zimnym draniem bez serca – powiedziała. – I na szczęście to tylko warsztaty.

– Dla ciebie może tak, a dla niej może szansa na światową karierę. Nie patrz taka zdziwiona. Jak myślisz, czemu te wszystkie laski się mnie czepiają? Bo mam już renomę i agencje same się do mnie zgłaszają po nowe twarze. Na początku byłem zły, że mnie wkręciłyście, ale teraz widzę swój błąd. Nie doceniałem Diabolique. Z czystym sumieniem będę ją polecał. To tak działa. Ja polecę ją, a ona będzie się chwalić, że pierwsze profesjonalne zdjęcia były mego autorstwa. I biznes się kręci. Rozumiesz? – Caroline kiwnęła głową. – To weź się w garść i wróć na swój poziom.

– Nie wiem czy dam radę…

– Co znowu?

– Nie potrafię tak oddzielić uczuć od samego fotografowania. Dla mnie to sztuka.

– Niektórzy malarze tworzyli najlepsze dzieła, jak mieli depresję.

– To nie to samo…

– Masz wiedzę, znasz techniki, więc teraz wyżyj się twórczo.

– Tylko cały czas myślę, że zrobiłam ci przykrość i nie mam już nastroju na radosne letnie klimaty.

– Ja tobie też zrobiłem przykrość. Mówiłem już, jesteśmy kwita. – Oddał jej aparat. – Dobrze… Jak nie chcesz radosnych zdjęć, to zrobimy mroczne.

– Mroczne?

– Zrób z niej prawdziwą diablicę. Jak chcesz, to Ally zaraz podostrzy makijaż.

Podszedł do dziewczyn, poinstruował i wizażystka wzięła się do pracy. Wrócił do Caroline i udzielił kilku wskazówek, jak ustawić aparat, potem kazał jej powtórzyć i zrobić kilka zdjęć próbnych, gdy Ally kończyła poprawki.

– Gotowe – krzyknęła wizażystka.

– Wiesz, co robić? – spytał Caroline. Potwierdziła. – To przerośnij mistrza – uśmiechnął się. – Diabolique, wyskakuj z kiecy!

 

Ewa Dudziec, 8-9.X.2017

TRUDNE POCZĄTKI (cz. 1.)

TRUDNE POCZĄTKI (cz. 2.)

TRUDNE POCZĄTKI (cz. 4.)

ŚWIĄTECZNY BANKIET (cz. 1.)

ŚWIĄTECZNY BANKIET (cz. 2.)

DAJ MI SPOKÓJ

 

2 odpowiedzi na „Trudne początki (cz. 3.)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.