Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Styczeń 2018
P W Ś C P S N
« Gru    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
Reklama

Świąteczny bankiet (cz. 2.)

 

– Zawsze mówisz do brata po ksywce? – spytała, gdy jedli smażony ser, popijając winem.

– Tylko na wyjazdach, tak jak wszyscy.

– Ale ty nie masz.

– Bo nie jestem zarejestrowany na forum.

– Żartujesz?

– Nie. Widziałaś kiedyś moje posty?

Caroline zastanowiła się chwilę i uświadomiła sobie, że wszystkie organizacyjne sprawy przekazywał Blade. Czasami wspominał, że brat coś załatwił, ale teraz nawet nie przypominała sobie, żeby w postach wymieniał imię Erica.

– Nie dość, że szef wszystkich szefów, to jeszcze szara eminencja.

– Podsuwasz ciekawe pomysły na moją ksywkę.

– Ile masz lat i gdzie się tego wszystkiego nauczyłeś?

– Dwadzieścia sześć. Trochę na studiach, reszta w praktyce.

– Co studiowałeś?

– Zarządzanie.

– Czyli dobrze wybrałam, jak naprawdę zechcę być gwiazdą.

– Jak Boski cię nie zostawi na lodzie, to masz szansę świecić bardzo jasno. A jeśli by cię zostawił, to zawsze możesz zgłosić się do mnie.

– Mam nadzieję, że sama się wypromuję, jeśli w ogóle zechcę. Bez niczyjej pomocy. – Znów poczuła, że alkohol szumiał w jej głowie. – Dziękuję za interesujący wieczór. Przyznam, że zanim się do was dosiadłam, to mi się nudziło.

– Mnie też.

– Muszę już iść, bo znów zrobię coś głupiego.

– Ostatni taniec przed wyjściem? – uśmiechnął się tak promiennie, że nie była w stanie się oprzeć.

Eric kręcił nią na parkiecie, że ledwie utrzymywała równowagę. Prawie po każdym piruecie lądowała w jego ramionach, z coraz większymi zawrotami głowy. Kiedy zaczął się wolny utwór, z chęcią położyła policzek na jego ramieniu, z nadzieją, że w końcu trochę odetchnie. Przy każdej piosence coraz mocniej ją przytulał i gładził po plecach. Jednak kiedy zatrzymał swoją dłoń na jej pośladku, Caroline prawie podskoczyła. Zdezorientowana spojrzała na niego.

– Co robisz?

– Chcesz wersję oficjalną czy szczerą? – Cały czas prowadził ją w rytm muzyki.

– Szczerą.

– Mam na ciebie ochotę.

– Nie spodziewałam się, że będzie aż tak szczera. – Podsunęła jego dłoń na talię. – Aż się boję pytać, jaka byłaby oficjalna.

– Taka, że dobrze mi się z tobą tańczy, zatraciłem się i nie zdawałem sobie sprawy, co robią moje ręce. – Nie odrywał od niej wzroku. – W sumie to nie byłoby zbyt wielkie kłamstwo.

– Bo wcale ci się tak dobrze nie tańczy?

– Bo dokładnie wiem, gdzie były moje ręce. I naprawdę dawno z nikim się tak dobrze nie zgrałem za pierwszym razem.

– To pewnie dlatego, że jestem pijana i puszczają mi hamulce. – Natychmiast pożałowała, że to powiedziała. Położyła głowę na jego piersi, żeby ukryć rumieńce.

– Cały czas trzymasz fason. Według mnie, sama chcesz się wyluzować.

Nie zdążyła się odgryźć, bo uniósł jej podbródek i pocałował. Najpierw krótkie muśniecie, potem trochę dłuższe, sprawiły jej niewypowiedzianą przyjemność. Przy kolejnym zetknięciu ust, włączyła się do gry. Zwilżyła językiem ich wargi i pozwoliła sobie na więcej. Kiedy znów położył dłoń na jej pośladku, poczuła falę ciepła rozchodzącą się po ciele. Nie zauważyła, że Eric kierował ich coraz bliżej drzwi. Zorientowała się, gdy przestał ją całować na hotelowym korytarzu.

– Muszę się napić – powiedziała wciągając zachłannie powietrze.

– Jestem aż taki okropny? – zażartował.

Od razu pomyślała, że to ona jest okropna i uwodzi ją tylko dlatego, że sam jest już mocno pijany.

– Nie, wręcz przeciwnie… Zaschło mi w gardle. – Natychmiast poczuła namiętnie rozpychający się język na swoich ustach.

Kiedy pieścił jej wargi i język, poprowadził Caroline do windy. Nie protestowała, tylko przyznała mu rację – sama chciała, żeby puściły jej hamulce, a alkohol był dobrą wymówką. Raz na dwa lata mogła sobie pozwolić na całkowite szaleństwo. Gdy zamknęły się za nimi drzwi windy, Eric oparł ją o ścianę i przesunął palcami po dekolcie, okrążył piersi i znów wpił się w jej usta. Caroline jeszcze w windzie zdjęła szpilki, żeby szybciej dotrzeć do jego pokoju. Nie mogła się doczekać, kiedy elektroniczny zamek wpuści ich do środka.

Rzuciła buty w przedpokoju i wolnymi już dłońmi zdjęła z niego marynarkę, po czym zaczęła rozpinać koszulę. Eric bez trudu znalazł zamek sukienki i pozwolił jej spaść na podłogę. Zatrzymał się i przyjrzał Caroline w samej bieliźnie.

– Jesteś piękna.

W pierwszym odruchu chciała zaprzeczyć, ale odpuściła. Całkowicie poddała się jego kolejnym pieszczotom. Wiedziała, że jeśli nie teraz, to następną okazję będzie miała może za kolejne dwa lata.

Eric zaniósł ją do łóżka i powoli rozbierał, podsycając jej pożądanie. Kiedy chciała rozpiąć jego spodnie, nie pozwolił. Przełożył jej ręce nad głowę, a sam zatopił się miedzy krągłymi piersiami. Schodził coraz niżej, aż dotarł do koronkowych majtek. Zanim je ściągnął, rozkoszował się zapachem rozpalonej kobiecości, głaszcząc Caroline przez cienką tkaninę.

– Zrób to… – Wiła się pod jego dotykiem.

– Co takiego?

– Wejdź we mnie. – Kręciło się jej w głowie, z upicia, podniecenia i strachu. – Teraz albo nigdy… – szepnęła w przestrzeń.

Przez chwilę ogarnęło ją przerażenie, gdy nagle przestała czuć jego bliskość. Eric błyskawicznie pozbył się reszty ubrania i wrócił do drżącej Caroline. Ułożył się miedzy jej udami, ponownie pieszcząc piersi.

– Chcesz mocno, czy delikatnie?…

– Chcę… – nie wiedziała, co mu odpowiedzieć. – Chcę mieć to już za sobą – pomyślała – i wierzyć, że na trzeźwo też byś to zrobił. – żebyś zaprowadził mnie do gwiazd. – Kiedy w nią wszedł, pozbyła się wszelkich wątpliwości i hamulców.

 

***

 

Obudził ją koszmarny ból głowy. Musiała chwilę się zastanowić, gdzie była. Eric spał na poduszce obok, więc najciszej jak potrafiła, poszła pod prysznic.

Miała nadzieję, że woda spłucze jej wstyd. I przywróci jasność umysłu. Miała też nadzieję, że Eric nie będzie pamiętał, jak łatwo dała się złapać w jego niezbyt wyszukane sidła. Kiedy w końcu wyszła z łazienki, siedział w ręczniku i z uśmiechem oznajmił, że już zamówił śniadanie. Gdy chciała go ominąć, złapał ją za rękę i przewrócił na łóżko. Zanim zdążyła zaprotestować, przytulił ją i pocałował.

– Proszę, przestań.

– Coś się stało?

(…)

 

Ewa Dudziec, 21.XII.2017
PS. Ciąg dalszy nastąpi w książce.

 

5 odpowiedzi na „Świąteczny bankiet (cz. 2.)”

  • Magia Świąt ma w sobie coś takiego, że wszyscy chcą się przytulać i nie tylko…

  • No i tyle, że znowu pojawia się ten ciąg dalszy w książce -.- aaaaaaa! Czytało się świetnie, aż nie wiedziałam kiedy skończyłam 🙂 – mam nadzieję, że rozumiesz co mam przez to na myśli. Czekam już na te książkę, bo bez Twojego autografu się nie obejdzie 🙂 🙂 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa. Teraz wiem, że jeden egzemplarz się sprzeda 😀 tak niechcący zaczęłam pisać te spin-offy i nie wiadomo kiedy mam ich już chyba z pięć. także książeczka dodatkowa do głównej powieści sama się składa 😀

  • W takim razie czekam na książkę, a już bym chciała tu i teraz znać całość.
    Bardzo dobry dialog. Dzięki niemu chce się więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.