Nowe komentarze
Archiwum
Styczeń 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Daj mi spokój

– Daj mi spokój – szepnęła prosto do jego ucha, gdy szedł korytarzem do sali konferencyjnej.

Stwierdził, że się przesłyszał, a raczej, że słowa były skierowane do kogoś innego. Kiedy warsztaty się skończyły, wszyscy rzucili się do drzwi. Prawie dwugodzinna przerwa w świeżo odnowionym nałogu wygoniła i jego na zewnątrz w ekspresowym tempie. Zatrzymał się przy popielniczce razem z pozostałymi palaczami, rozkoszując się krótką przerwą.

– Daj mi wreszcie spokój! – Usłyszał niemal w swojej głowie.

Obrócił się gwałtownie, potrącając wysoką brunetkę. Przewiercała go wzrokiem, aż poczuł się nieswojo. Wtedy odwróciła się i przeszła przez podjazd przed hotelem. Przyglądał się, jak odchodzi. Słabo ją kojarzył. Była jedną z fryzjerek. Kilka razy mijali się na korytarzach hotelowych, lecz on rzadko miał styczność z różnego rodzaju stylistami. Kobieta zatrzymała się kilkanaście metrów dalej i szukała czegoś w torebce.

Richi nie wytrzymał i poszedł jej śladem. Odwróciła się, słysząc jego kroki. Zmierzyła go od stóp do głów. Poczuł nieprzyjemny dreszcz na plecach, ale musiał się dowiedzieć, o co jej chodziło.

– Naprawdę, daj mi spokój – powiedziała błagalnie, gdy zbliżył się na tyle by ją usłyszeć. – Ja mam męża. I naprawdę go bardzo mocno kocham, nawet jest tu ze mną, ale… Cholerny macho! – Rzuciła mu nienawistne spojrzenie. – Stoisz i pachniesz. – Zbliżyła się, by poczuć jego zapach, ale tylko skrzywiła się od smrodu papierosa. – Ty wiesz, co mu potem robię? Rzucam się na niego, zdzieram ubranie… – Richi przypomniał sobie, jak sam w nocy zerwał majtki Caroline. – Jestem jak zwierzę. Sama siebie nie poznaję. To nie jest normalne! Wiesz, ile już mu koszulek zniszczyłam przez ciebie?

Richi w końcu miał pewność

– Wolę nie wiedzieć, ale na pewno jest zadowolony. – Zaciągnął się.

– Oj, żebyś wiedział, że jest. I to cholernie zadowolony – powiedziała z dumą, lecz po chwili jej uśmiech zniknął tak szybko, jak się pojawił. – Tylko, że to chyba nie fair, żeby myśleć o tobie w tym czasie…? Nie sądzisz? Więc proszę cię, daj mi wreszcie spokój!

W jej oczach zobaczył dzikie pożądanie. Odwrócił głowę w bok i powoli wypuścił dym, tuż koło jej ucha. Znów się skrzywiła.

– Już możesz odetchnąć. Mam kogoś – powiedział ze stoickim spokojem. – I nie widzę świata poza nią. – Spojrzał obojętnie w jej oczy.

Zanim zdążyła zareagować, usłyszeli męski głos.

– Skarbie, wszędzie cię szukałem. O, cześć Richi. O czym rozmawiacie?

– Zastanawiam się, czy pokazać jedno zdjęcie na panelu. Modelka trochę protestuje, ale fotka jest naprawdę zajebista. – Ożywił się wspominając poranek z Caroline. – Dziewczyna stoi pod światło, plecami do mnie, więc za chuja –kątem oka obserwował niezadowolenie kobiety – nie widać, kim jest. I chciałem zasięgnąć opinii innej dziewczyny.

– Hm… jak zdjęcie jest rzeczywiście tak zajebiste, to bym zaryzykował. Przecież nie musisz ujawniać exifa.

– W sumie racja – rozpromienił się.

– Skarbie, a ty co mu powiedziałaś?

– Jeszcze nie zdążyłam.

– A to nie przeszkadzam. Na razie. – Mężczyzna oddalił się, zostawiając ich samych na podjeździe.

– Do tego jeszcze bosko kłamiesz. I ratujesz mój honor – wyrzuciła mu, a raczej sobie.

– Wcale nie kłamałem, a twój honor… tak naprawdę, gówno mnie obchodzi. Wyszło przypadkiem. Nie ma za co. – Postarał się, żeby sama uznała go za gbura.

– To co tu właściwie robisz? – spytała obruszona.

Znów się zaciągnął, patrząc na grupę palaczy, w której nigdy nie byłoby Caroline.

– Właśnie… Co ja tu, kurwa, robię? – powiedział do siebie. – Marnuję czas na głupie b… fajki, zamiast być teraz w zupełnie innym miejscu! – Natychmiast zgasił papierosa i ruszył do hotelu, zostawiając z tyłu zaskoczoną kobietę.

Ewa Dudziec, 21.IX.2017

INICJACJA

TRUDNE POCZĄTKI (cz. 1.)

TRUDNE POCZĄTKI (cz. 2.)

TRUDNE POCZĄTKI (cz. 3.)

TRUDNE POCZĄTKI (cz. 4.)

ŚWIĄTECZNY BANKIET (cz. 1.)

ŚWIĄTECZNY BANKIET (cz. 2.)

SIEDEMDZIESIĄT PROCENT

 

2 odpowiedzi na „Daj mi spokój”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.