Daj mi spokój
– Daj mi spokój – szepnęła prosto do jego ucha, gdy szedł korytarzem do sali konferencyjnej.
Stwierdził, że się przesłyszał, a raczej, że słowa były skierowane do kogoś innego. Kiedy warsztaty się skończyły, wszyscy rzucili się do drzwi. Prawie dwugodzinna przerwa w świeżo odnowionym nałogu wygoniła i jego na zewnątrz w ekspresowym tempie. Zatrzymał się przy popielniczce razem z pozostałymi palaczami, rozkoszując się krótką przerwą.
– Daj mi wreszcie spokój! – Usłyszał niemal w swojej głowie.
Obrócił się gwałtownie, potrącając wysoką brunetkę. Przewiercała go wzrokiem, aż poczuł się nieswojo. Wtedy odwróciła się i przeszła przez podjazd przed hotelem. Przyglądał się, jak odchodzi. Słabo ją kojarzył. Była jedną z fryzjerek. Kilka razy mijali się na korytarzach hotelowych, lecz on rzadko miał styczność z różnego rodzaju stylistami. Kobieta zatrzymała się kilkanaście metrów dalej i szukała czegoś w torebce.
Richi nie wytrzymał i poszedł jej śladem. Odwróciła się, słysząc jego kroki. Zmierzyła go od stóp do głów. Poczuł nieprzyjemny dreszcz na plecach, ale musiał się dowiedzieć, o co jej chodziło.
– Naprawdę, daj mi spokój – powiedziała błagalnie, gdy zbliżył się na tyle by ją usłyszeć. – Ja mam męża. I naprawdę go bardzo mocno kocham, nawet jest tu ze mną, ale… Cholerny macho! – Rzuciła mu nienawistne spojrzenie. – Stoisz i pachniesz. – Zbliżyła się, by poczuć jego zapach, ale tylko skrzywiła się od smrodu papierosa. – Ty wiesz, co mu potem robię? Rzucam się na niego, zdzieram ubranie… – Richi przypomniał sobie, jak sam w nocy zerwał majtki Caroline. – Jestem jak zwierzę. Sama siebie nie poznaję. To nie jest normalne! Wiesz, ile już mu koszulek zniszczyłam przez ciebie?
Richi w końcu miał pewność
– Wolę nie wiedzieć, ale na pewno jest zadowolony. – Zaciągnął się.
– Oj, żebyś wiedział, że jest. I to cholernie zadowolony – powiedziała z dumą, lecz po chwili jej uśmiech zniknął tak szybko, jak się pojawił. – Tylko, że to chyba nie fair, żeby myśleć o tobie w tym czasie…? Nie sądzisz? Więc proszę cię, daj mi wreszcie spokój!
W jej oczach zobaczył dzikie pożądanie. Odwrócił głowę w bok i powoli wypuścił dym, tuż koło jej ucha. Znów się skrzywiła.
– Już możesz odetchnąć. Mam kogoś – powiedział ze stoickim spokojem. – I nie widzę świata poza nią. – Spojrzał obojętnie w jej oczy.
Zanim zdążyła zareagować, usłyszeli męski głos.
– Skarbie, wszędzie cię szukałem. O, cześć Richi. O czym rozmawiacie?
– Zastanawiam się, czy pokazać jedno zdjęcie na panelu. Modelka trochę protestuje, ale fotka jest naprawdę zajebista. – Ożywił się wspominając poranek z Caroline. – Dziewczyna stoi pod światło, plecami do mnie, więc za chuja –kątem oka obserwował niezadowolenie kobiety – nie widać, kim jest. I chciałem zasięgnąć opinii innej dziewczyny.
– Hm… jak zdjęcie jest rzeczywiście tak zajebiste, to bym zaryzykował. Przecież nie musisz ujawniać exifa.
– W sumie racja – rozpromienił się.
– Skarbie, a ty co mu powiedziałaś?
– Jeszcze nie zdążyłam.
– A to nie przeszkadzam. Na razie. – Mężczyzna oddalił się, zostawiając ich samych na podjeździe.
– Do tego jeszcze bosko kłamiesz. I ratujesz mój honor – wyrzuciła mu, a raczej sobie.
– Wcale nie kłamałem, a twój honor… tak naprawdę, gówno mnie obchodzi. Wyszło przypadkiem. Nie ma za co. – Postarał się, żeby sama uznała go za gbura.
– To co tu właściwie robisz? – spytała obruszona.
Znów się zaciągnął, patrząc na grupę palaczy, w której nigdy nie byłoby Caroline.
– Właśnie… Co ja tu, kurwa, robię? – powiedział do siebie. – Marnuję czas na głupie b… fajki, zamiast być teraz w zupełnie innym miejscu! – Natychmiast zgasił papierosa i ruszył do hotelu, zostawiając z tyłu zaskoczoną kobietę.
Ewa Dudziec, 21.IX.2017


Jest całkiem fajne. Trzyma w lekkim napięciu i da się przeczytać do końca. Oby tak dalej!
Dziękuję 🙂 Mam nadzieję, że książka będzie trzymać w napięciu, ale nie daj się zwieść. Szykuję horror. 🙂