Bez kategorii
Dziura
“Dziura robiła się coraz większa. Z każdym ruchem nitki trzeszczały i pękały, odsłaniając kolejne centymetry ciała. Zastanawiała się, co ją podkusiło, żeby kupić spodnie w lombardzie. Ale fajne były, rasowe gumki, w starym dobrym metalowym stylu, a nie jakieś tam pseudo-modne rurki dla chuderlaków.
Z komórki rozległy się dźwięki nowej piosenki, którą bardzo lubiła, i się lekko zakołysała.”
Faktura czy paragon
“- Faktura czy paragon? – spytała, powoli rozpinając atłasową bluzkę.
Uniósł brwi ze zdziwienia. Różne rzeczy już w życiu widział i słyszał, ale tego jeszcze nie grali. Seks na fakturę? Czyżby w końcu państwo dojrzało niezłe źródło przychodu do budżetu? No, to byłby nie lada przewrót w kraju. W końcu narkotyki są opodatkowane od lat w niektórych państwach i nikomu to nie przeszkadza, to czemu by nie seks. Nie… to mało prawdopodobne, bo gdyby tak się stało, to on na pewno by o tym wiedział. Chociaż…”
.
.
Obóz jeździecki dla dorosłych
Kilka tygodni temu zostałam poproszona o krótką recenzję nowej powieści erotycznej „Obóz jeździecki dla dorosłych” autorstwa Elżbiety Pragłowskiej. Poczułam się wyróżniona, ale przede wszystkim zaskoczona, że moja działalność na „Czekoladkach z pieprzem” została dostrzeżona, a nawet ma znaczenie opiniotwórcze. Tym większe moje zdziwienie, że nie piszę recenzji, a opinie wyrażam zazwyczaj w jednym zdaniu. Także proszę o wybaczenie, ta nie będzie dużo dłuższa.
Kiedy tylko dostałam książkę do ręki, od razu ją rozpakowałam i zaczęłam czytać. I skończyłam tego samego wieczoru. Duża przejrzysta czcionka, w sam raz dla takiego okularnika jak ja, tylko trzynaście rozdziałów i nie wiem kiedy, kartek coraz mocniej ubywało. A może to jednak za sprawą treści?
W obecnym czasie chyba każdy z nas tęskni za latem, świeżym powietrzem i wyjazdami w plener, żeby w końcu odetchnąć pełną piersią. Elżbieta Pragłowska bez wątpienia zabierze czytelników w takie właśnie miejsce – nad mazurskimi jeziorami wśród drzew, do niezwykłej oazy z dala od cywilizacji i wścibskich oczu. Być może jest jakiś pierwowzór książkowej leśniczówki i obozu jeździeckiego, to ja się czułam, jakbym znalazła się w innym, nieznanym i niemal magicznym świecie, w którym miłość rządzi się własnymi prawami i podporządkowuje sobie wszystko inne. Można nawet odnieść wrażenie, że miłość jest całkowicie nadrzędną wartością, którą czczą wszyscy bohaterowie – zarówno jej duchowe, jak i fizyczne aspekty. Chociaż autorka nie ustrzegła się przed kilkoma, nieco denerwującymi mnie, detalami, to jednak niezwykle obrazowe i sugestywne opisy scen erotycznych potrafią podnieść temperaturę do granic wytrzymałości. A może to dlatego nie mogłam się oderwać aż do samego końca?
Nie odpowiem jednoznacznie, w każdym razie każdy kto ma ochotę na chwilę zapomnienia, namiętności, oderwania się od szarej codzienności, czy odpoczynku po pracy, niech się wybierze na „Obóz jeździecki dla dorosłych”.
Zgodnie ze zwyczajem oceniania tekstów na naszym blogu – daję 5 płomyczków na 6.
Srebrna ostryga
Dzisiaj znowu zapraszam Was do zapoznania się z męskim punktem widzenia oraz na gościnny short autorstwa Andrzeja “Soullessa” Kozakowskiego.
Jest on wszechstronnym twórcą, który pisze w różnych gatunkach – głównie science fiction – a także tworzy grafiki, gry planszowe, i nie tylko. Ostatnio również nagrywa swoje opowieści, które możecie poczytać i posłuchać na jego stronie: http://fantastyka.soulless.pl.
“Niebieskie firanki delikatnie trzepotały, co pewien czas ukazując ukryty w mroku czereśniowy sad. Podeszła do okna i dłuższą chwilę pozwalała delikatnemu wietrzykowi, wiejącemu od strony jeziora, pieścić swą zarumienioną twarz. Gdyby o tej porze ktoś zrywał czereśnie z wyższych gałęzi, mógłby zobaczyć ją, piękną niczym starożytny posąg, lecz nie mającą w sobie nic z jego kamiennego zimna. Jej nieco rozczochrane teraz, ciemnobrązowe włosy, opadały na biały jak kość słoniowa dekolt”
Czytaj dalej —>
Pieprzny kalendarz
Z zamiarem stworzenia kalendarza nosiłam się trzy lata, czyli właściwie od początku istnienia bloga. W końcu się zmobilizowałam i o to jest!
Oddaję w Wasze ręce 12 nowych, dotąd nie publikowanych ba blogu, fotografii. Dla każdego coś miłego – zarówno Panie, jak i panowie będą mieli na czym zawiesić oko.
Od dzisiejszego wieczoru można zamawiać kalendarz w ramach przedsprzedaży. Tylko do 10 grudnia 2018 r. kosztuje 30 zł razem z wysyłką, na terenie Polski.
Kalendarz ścienny w formacie A3. Więcej parametrów znajdziecie w opisie aukcji.
ZAMÓW —>
Dzień dobry Praga
Tak właśnie wita się z Wami nowa “czekoladka” w naszym gronie. Anake już pojawiła się na łamach naszego bloga jako laureatka urodzinowego konkursu.
Dziś zapraszamy do lektury jej nowego opowiadania, które jest fragmentem większej całości.
“Zaraz po wejściu do mieszkania ich wargi znowu odnalazły drogę do siebie. Nie mówili już nic. W chwili takiej jak ta słowa stawały się zupełnie zbędne. Przysiadające na parapecie wróble stawały się niemymi świadkami spektaklu, w której główną rolę grały spojrzenia i gesty.
Już po chwili cała podłoga salonu zaścielona była różnymi częściami garderoby. Bielizna, płaszcze i buty układały się w fantazyjne wzory. A oni?”
Usłane różami
“Jeszcze zanim otworzyła do końca drzwi, poczuła zapach róż. Zdziwiła się, bo zwykle róże mają bardzo delikatny aromat, wyczuwalny tak naprawdę po wsadzeniu nosa między płatki. A teraz zapach był naprawdę intensywny. Przez chwilę zastanowiła się, czy nie zapomniała o jakimś święcie, rocznicy, albo imieninach swego faceta. Ale nie… Wszystkie ważne daty były dość odległe. Może goście się zapowiedzieli i Tomek użył różanego płynu do sprzątania?
Weszła do środka i jak zwykłe najpierw zdjęła buty, a potem rzuciła torebkę na półkę pod lustrem. Zrobiła kilka kroków i syknęła z bólu.”
Wspólny projekt – “Wizaż śmierci”
Dawno nie było piątkowej bombonierki, jednak w związku z planowanym wydaniem mojej powieści, zwracam się do Was z pytaniem i prośbą.
Prace redakcyjne już trwają, przygotowanie okładki itp. Coraz bardziej zbliżam się ku temu, by “Wizaż śmierci” wreszcie ujrzał światło dzienne… lecz jak to często bywa, w najmniej odpowiednim momencie kończą się fundusze. Dlatego też planuję ruszyć z projektem crowdfundingowym. Mam nadzieję, że już po weekendzie.
Czy wsparlibyście zbiórkę na wydanie “Wizaży śmierci”? Czy kupilibyście powieść – w formie e-booka lub papierowej książki?
Z chęcią poznam Wasze zdanie.
Zmiana terminów w konkursie urodzinowym
Na prośbę kilkorga naszych stałych czytelników, postanowiliśmy przedłużyć termin przyjmowania zgłoszeń na konkurs literacki z okazji pierwszych urodzin “Czekoladek z pieprzem”.
Wiemy, że końcówka roku to bardzo gorący okres, zarówno ze względów zawodowych, jak i okresu przedświątecznego. Tak więc, na wasze prace czekamy jeszcze do końca miesiąca, tzn. 31 grudnia 2016 r.
Pozostałe zmiany terminów związanych z ogłoszeniem wyników, znajdują się w regulaminie konkursu.
Kazus trzydziestosiedmiolatki
“Niedawno pisałam teksty SEO o stomatologii dziecięcej i tak mnie naszło pytanie: czy kiedykolwiek będę miała problem z wrzeszczącym dzieckiem w gabinecie lekarskim lub u fryzjera. Przypomniał mi się jeden z odcinków „Sex & the City” – „Catch 38” (s.6. e.15. Jedno z moich ulubionych tłumaczeń tytułu to „Kazus trzydziestoośmiolatki”.), w którym Carrie zastanawia się nad posiadaniem dzieci, chociaż nigdy nie miała na to parcia.
Tam jest trochę inaczej… To, że kobieta jest samotna, albo tylko luźno związana, w wieku trzydziestu kilku lat to nic nadzwyczajnego. To, że ktoś nie ma dzieci, nie wzbudza zdziwienia, niesmaku czy innych negatywnych odczuć. A u nas?”
Codziennie
“Chleba powszedniego na każdy odzień. Na zakwasie, żytniego. Ciężkiego aromatem. Z masłem, pieprzem i solą. I kawałek boczku z dobrym chrzanikiem. Do seteczki.
Jak to – to nie jest miłość? A co to jest, taka ta, no – miłość? W końcu to ja ją biorę za kolano, ściskam tu i tam, żyję z nią, pieniądze do domu przynoszę, mówię co ma robić, a ona to robi. To właśnie jest miłość. I zobacz jaka porządna: dzieciaki dopilnowane, posprzątane, obiad na stole, piwko, kolegów też moich szanuje – i kanapki, i wódeczka, i ogóreczek. Oj, jakie ona ogórki robi!”
Czytaj dalej —>
Poranek
“Szum podnoszonych rolet i jasne światło zalało pokój. Powieki nie chciały się otworzyć i mózg błagał o litość. Poczułem, jak kołdra powoli zsuwa się ze mnie i czyjeś dłonie spoczęły na torsie.
Mimo potwornego zmęczenia zacząłem sobie przypominać to i owo.
Byłem na baletach. Tak.
Poderwałem jakąś. Tak.
Wylądowaliśmy u niej w domu. Tak.
Byłem pijany. Bardzo.
Ołów w skroniach nie pozwalał na dalsze grzebanie w niedalekiej przeszłości, więc powoli uchyliłem powieki.
Zanim wzrok przyzwyczaił się to jaskrawego światła, zobaczyłem kontury czyjejś twarzy.”

