Miesięczne archiwum: Luty 2016
Poranek
“Szum podnoszonych rolet i jasne światło zalało pokój. Powieki nie chciały się otworzyć i mózg błagał o litość. Poczułem, jak kołdra powoli zsuwa się ze mnie i czyjeś dłonie spoczęły na torsie.
Mimo potwornego zmęczenia zacząłem sobie przypominać to i owo.
Byłem na baletach. Tak.
Poderwałem jakąś. Tak.
Wylądowaliśmy u niej w domu. Tak.
Byłem pijany. Bardzo.
Ołów w skroniach nie pozwalał na dalsze grzebanie w niedalekiej przeszłości, więc powoli uchyliłem powieki.
Zanim wzrok przyzwyczaił się to jaskrawego światła, zobaczyłem kontury czyjejś twarzy.”
Winda
“- Dzień dobry. – Prawie poskoczyła słysząc męski głos tuż przy uchu. – Pięknie wyglądasz – Michał powoli oglądał wyeksponowany biust w szarym żakiecie, krągłe biodra w wąskiej spódnicy do kompletu i na końcu zgrabne nogi na zabójczych szpilkach.
Pocałował ją w policzek.
– Dziękuję – odpowiedziała, unosząc delikatnie jasno różowe wargi w uśmiechu. – Ty też niczego sobie.
– Denerwujesz się? – spytał, obserwując wystukiwany przez nią rytm.
– Jak cholera – szepnęła.”
Czytaj dalej —>
Kroki

Dzisiaj zapraszamy do lektury mini formy autorstwa Krzysi.
“Jak każdego wieczoru wracała do domu. Jak każdego wieczoru ostatnio padał deszcz, a ona utulała się płaszczem. Jak każdego wieczoru… Jak każdego wieczoru słyszała kroki za sobą. Wyraźne…”
…czerwono
“Poproszę, żebyś pokroił chorizo na cieniutkie plastry, delikatnie je podsmażył do chrupkości na gorącej patelni, dodał pieczarki w plasterkach i obfitą garść pokrojonej drobniutko pietruszkowej naci, a to wszystko położył na kromce świeżutkiego chleba i podał mi na tarasie jako przekąskę do lampki wytrawnego, czerwonego wina w zamian za ognistego buziaka i smak mojej szminki na twoich ustach…”
[adsense_inserter id=”779″]
Reklama
Górskie legendy – Domek zakochanych
“Leśna, górska ścieżka ciągnęła się bez końca, oferując wspaniałe zestawy barw i zapachów. Dwoje znużonych turystów dreptało obok siebie i widać było, że plecaki ciążą im niemiłosiernie. Słońce, choć niewidoczne z ich perspektywy, chyliło się już ku horyzontowi i jasne było, że czas na nocleg jest bliski.
Mimo, że Ewa szła pierwsza, nie zauważyła małej chatki na małej polance.
– Mamy gdzie spać – Adam z radością powitał widok chatki.
Ewa patrząca dotąd pod nogi, by nie wywrócić się na wystających korzeniach westchnęła na jej widok. Bardziej to przypominało większą szopę bez drzwi.
– Przynajmniej nie trzeba będzie męczyć się z rozkładaniem namiotu – zrzuciła plecak przed budynkiem i rozejrzała się wokół krytycznym wzrokiem.”
Dziennik Beatrycze – fragment 1.
Na razie tylko tyle. Powstało przed chwilą :), ale obiecuję – będzie więcej. Te małe dodatki do książki “Wizaż Śmierci”, na razie będą tylko na “Czekoladkach z Pieprzem” i mojej autorskiej stronie. Zapraszam do śledzenia kolejnych fragmentów.
“Zbyszek wychylił się zza oparcia, podążając za moim wzrokiem. Podeszła do nas wysoka, zgrabna dziewczyna z mocnym makijażem. Miała na sobie krótką spódniczkę, która niewiele zakrywała i która na chwilę poprawiła mi humor.
– Przecież mówiłem, że…
Położyła mu palec na ustach.
– Ale ja nie mam nic do picia – obrysowała paznokciem jego wargi. – Oferuję specjalność zakładu – wyszeptała.”
Ubrana w słowa
“Każdą historię można napisać na nowo. Wystarczy przewinąć do początku. Nacisnąć „delete” – i gotowe. Każde zdanie można zmienić. Każde słowo zastąpić innym. Z życiem bywa gorzej. To, co raz przeżyte, pozostaje zapisane na zawsze, choć bywa różnie opowiadane. Choć pamięć łaskawie bywa wybiórcza i ulotna. Chce pani, bym opowiedziała swoją historię? Dobrze. Zrobię to. Czemu nie? Ale to będzie wersja na dzisiaj.”
…ziarenko…
“Ulewa. Ulewa, aż śpiewa! Kocham deszcz. Deszcz zmywa z ciała i duszy wszystko. Cały kurz, zamieszanie dnia wczorajszego i tego codziennego. Jak twoje pocałunki, jak twoje ramiona. Zagarniasz świat ciała, zasłaniasz sobą wszystko – radości, smutki. Przestaję myśleć, poddaję się cała, ulegam jak ziarenko pieprzu żarnom młynka. Wydobywasz smaki, soki, wonie i aromaty. Wsuwasz się głęboko, wnikasz w kobiecość.”

