Miesięczne archiwum: Grudzień 2015
Namiot
“Słońce już dawno zaszło i tylko łuny ognisk wśród namiotów oświetlały okolicę. Gdzieś dalej ktoś brzdąkał na gitarze, a kilka głosów próbowało zaśpiewać do niekoniecznie równych rytmów.
Wpatrzony w płomienie, na wpół leżąc popijałem ostatnie piwo. Ktoś dorzucił kilka drewienek i ognisko odżyło.
Wieczór nie zapowiadał się interesująco, więc mimo względnie wczesnej pory pomyślałem o spaniu. To dopiero pierwszy dzień pod namiotami, czyli wszystko jeszcze przed nami. Na razie byliśmy tylko w trzech, a jutro dołączy reszta i zapewne już nie będzie możliwości się wyspać, więc dokończyłem piwo i powoli wstałem. ”
Czytaj dalej —>
Czekoladowych Świąt z pieprzem
… martinetka
“Sterczały jej sutki. Mocno. Bluzka była na tyle opięta, że jeszcze chwila a zostanie rozerwana przez dwie ostre piramidy. Starał się patrzeć powyżej, niby nie zwracając uwagi na to, co widzi, do czego odruchowo opadał wzrok. Po chwili przestał słyszeć, co ona mówi. Zaczęła się rewolucja poniżej paska spodni. Co za wstyd kiedy się wyda co dzieje się z jego ciałem. Nie mógł na to pozwolić. Zasłonił złożonymi dłońmi rozporek.”
Pierwszy prawdziwy oddech
Poczuliśmy już świąteczny klimat – dziś znów nieco kontrowersyjnie. Serwujemy czekoladkę w postaci mini formy by Karolcia.
“Złapał głęboki oddech i wreszcie się urodził razem z bagażem świadomości tego, co go otacza: intensywnego zapachu siana i zwierząt oraz uśmiechu pochylających się nad nim ludzi.”
Nas tu nie ma
To krótkie opowiadanie powstało jako efekt ćwiczenia na grupie „Lepsze twarze Grey’a” o zakazanych miejscach na seks. Autorki, które zrobiły to zadanie, udowodniły, że wszędzie się da…
Jako że odkopałam to ćwiczenie z dużym opóźnieniem, poszłam krok dalej: jak się z tego miejsca wyplątać?
“Przemoczeni wbiegli na schody, pod daszek. Wreszcie mogli zetrzeć krople spływające do oczu. Piotr wcisnął rękę do kieszeni spodni po klucze. Ledwo je wyjął z pomiędzy sklejonych warstw materiału. Zgrabiałymi dłońmi przytrzymywał pęk, żeby nie dźwięczały. Zacisnął zęby ze złości. Przez zimno i otaczający mrok nie mógł trafić w zamek, który otwierał już dziesiątki razy.”
Czytaj dalej —>
Na molo
Z przyjemnością prezentujemy fragment książki “Księżycowe Dni” Patrycji Żurek, wydanej w tym roku.
“Czułam się wolna. Położyłam się na twardych deskach, ręce podłożyłam pod głowę. Niebo było przewspaniałe. Moi Panowie położyli się obok, zaczęli całować moje dłonie, zagięcia rąk aż po szyję. Sunęli językami w dół, głaskali piersi poprzez delikatny materiał sukienki. Dłońmi sięgali do złączenia ud. Chłodne palce odnajdywały drogę do rozkoszy. Pobudzały śpiące pożądanie, uciskały, łaskotały. “
Książkę można nabyć na stronie wydawnictwa E-Bookowo.pl.
Pierwszy raz
“Gdy wychodziła z domu, miała nieogolone nogi. Świadomie, na wzór bohaterki serialu, nie poddała się depilacji – to miał być pewny sposób na pozostanie dziewicą jeszcze przez jakiś czas. Że niezbyt skuteczny, zrozumiała, gdy całowali się w samochodzie. Gdy nie mogła oderwać się od jego ust. Gdy wilgotniała między nogami, a jego dłoń wślizgiwała się pod jej spódnicę. Gdyby wtedy nie natknął się na przeszkodę w postaci rajstop…”
Czytaj dalej —>
Tramwaj
“Patrząc przez szybę pędzącego tramwaju, Zbyszek przeklinał w myślach dzisiejszy poranek. Pech go prześladował na każdym kroku. Co za dzień? Wszystko szło nie tak. Niby drobne rzeczy, ale jednak wkurzały niemiłosiernie. Chciałoby się krzyknąć ze złości, no ale był w miejscu publicznym i raczej nie wypadało.
Powiódł wściekłym wzrokiem po pasażerach i natychmiast napotkał jej wzrok. Siedziała gdzieś w połowie wagonu i patrzyła prosto w jego oczy.”
Czytaj dalej —>
Jak napisać książkę? (Zaproszenie na webinar)
Chcesz pisać, a może nawet już piszesz? Może nawet już napisałaś (napisałeś) książkę, a mimo to coś idzie nie tak…? Twoi bohaterowie są płytcy i nudni… Twoje teksty nie wzbudzają entuzjazmu wśród znajomych. Wysyłasz teksty do wydawnictw i na konkursy, jednak nic z tego nie wychodzi. Może czas zatrzymać się i przyjrzeć swojemu warsztatowi? Czytaj dalej —>
… w koszulkach
“Potem delikatnie wkładasz do wody łyżkę i podtrzymujesz, podkręcasz wirowanie. I liczysz. Kolejnych dziesięć pocałunków. A całujesz przecież solidnie. Spokojnie, rozkosznie i namiętnie. Z języczkiem. Dziesięć. Wystarczy. Łyżką cedzakową – czyli taką z dziurami, delikatnie wyjmujesz jajko i kładziesz na kromkę świeżutkiego chleba, na tost albo grzankę. Szczypta świeżo zmielonego pieprzu.
Od tego, w jaki sposób całujesz, zależy jak mocno ścięte będzie białko. Gotując, za każdym razem sprawdzasz, jak lubisz: mniej czy bardziej ścięte. Ja lubię bardziej.”
Czytaj dalej —>


