Opowiadania
Weekendowe menu
“Piątkowy wieczór zapowiada się smakowitą, lekką ziołową kolacją ociekającą pysznym sosem na chrupiącej bagietce¹. Chrupiąca skórka bagietki- naturalnie obsypuje góry, wzgórza i pagórki ciała partnerki. Doliny i dolinki pozostają nietknięte do dalszej części kolacji. Okruszki delikatnie zbierasz koniuszkiem poślinionego palca. Dla wytrawniejszych smakoszy: należy użyć czubeczka języka. Bagietka podana w towarzystwie białego półwytrawnego, schłodzonego lekko wina spijanego z pępka i zagłębienia pomiędzy piersiami.”
Pociąg
“Kiedy wypatrzyła sobie puste miejsce, jej wzrok zatrzymał się na nieznajomym mężczyźnie. Poznawała już wielu podróżnych z widzenia, ale jego widziała po raz pierwszy. Przez szare okno wyglądał na niezłego przystojniaka, który nie pasował do reszty pasażerów jeżdżących podmiejską kolejką.
Niespodziewanie poczuła, że dziś chce mieć towarzystwo w czasie jazdy. Jego towarzystwo. Musiała się przekonać, czy z bliska jest równie atrakcyjny.”
Raj na kredyt (fragment)
W tym miesiącu Krzysia postanowiła przywołać erotyzm w stylistyce biblijnej.
“- Wstań przyjaciółko moja, pójdź, piękna moja! Nałóż ten płaszcz co wczoraj. Niech oplecie twoje miękkie ciało. Niech ukryje twe piersi podobne bliźniętom łani. Niech schowa krągłość twych bioder. Wstań, przyjaciółko moja, i pójdź ze mną. Ja cię poprowadzę. Zamknij swe oczy. Zamknij swe uszy. Drogę znamy na pamięć.”
RESZTKI
“Zabrałem kieliszek wina ze sobą. Muza w tle. Pełen luz. Czadowy koniec tygodnia. Nie spodziewałem się dzwonka do drzwi. To pewnie jakaś pomyłka. Poczekam, może sobie pójdzie. Stukanie. Stukanie i jeszcze raz dzwonek. Cholera, jednak nie pójdzie sobie. Boso podreptałem luknąć, kto mi tam przeszkadza.
Patrzenie przez wizjer nic nie dało. Nikogo nie było. Rozległo się znowu stukanie. Na wysokości mojego pasa.
– Kto do cholery – otworzyłem drzwi na oścież.
Niemal się nie przewróciła. Siedziała skulona, oparta plecami o moje drzwi. Wyglądała jakby była naga. Uniosła głowę – patrzyły na mnie wielkie niebieskie oczy.
– Wpuść mnie – podniosła się powoli.”
Tramwaj II
“- Możesz mi wierzyć lub nie, ale tak właśnie było – upierałem się, choć wiedziałem, że nie uwierzył.
Robert pokiwał z politowaniem głową i nic nie powiedział.
Skręciliśmy do pierwszego kawiarnianego ogródka. Szybko pojawiła się kelnerka a w chwilę potem popijaliśmy chłodne piwo.
– Ty to masz wyobraźnię… – Robert pociągnął łyk złocistego napoju – W tramwaju, akurat.
– Nie w tramwaju tylko na klatce schodowej – poprawiłem bez przekonania.
– Wyobraźni to ci nie brakuje, ale wiesz, co mi przyszło do głowy, Zbyszek? – popatrzył na mnie nad szklanką piwa. – Napisz powieść, to dobry pomysł na przygodę – zadowolony z pomysłu podkreślił jego genialność uniesionymi brwiami.”
Nieznajoma
“Cicho podeszła do stolika. Stanęła za plecami mężczyzny, który coś pisał w grubym notatniku. Chwilę obserwowała pojawiające się kolejne linijki tekstu.
– Zapowiada się ciekawie – odezwała się w końcu.
Mężczyzna gwałtownie wyprostował się na krześle i zamknął notes. Bez słowa przyglądał się kobiecie, która usiadła naprzeciwko, nie pytając o zgodę. Odrzuciła z ramienia pasmo brązowych włosów i spojrzała mu prosto w oczy.
– Naprawdę musiała zginąć? – zapytała.
– Tak – odburknął niewyraźnie.
– Za karę? – Mimowolnie potwierdził kiwnięciem głowy. – Co takiego zrobiła? – nie dawała za wygraną.
– Uwodziła żonatych mężczyzn – odpowiedział twardo, kładąc prawą dłoń na notatniku.
Nie dało się nie zauważyć szerokiej obrączki z białego złota.”
Majowa ankieta
Pora na kolejną ankietę w naszej piątkowej bombonierce. Dzisiaj zapraszamy do glosowania na teksty Krzysi. w ankiecie umieściliśmy tytuły, które nigdzie wcześniej nie były publikowane, ale jeśli macie chęć na ciąg dalszy czegoś innego, czekamy na Wasze komentarze.
Głosowanie trwa do 2. czerwca 2016 r.
Który z tekstów Krzysi podobał Ci się najbardziej i chcesz jego kontynuacji?
- Pierwszy raz (33%, 3 Votes)
- Kroki (22%, 2 Votes)
- Poetka przed lustrem (22%, 2 Votes)
- Sweter (11%, 1 Votes)
- Inne - podaj w komentarzu (11%, 1 Votes)
Total Voters: 9
Sweter
“Dotyk jego ust na jej wargach. Pocałunek o zapachu żółtych kwiatów, które kwitną wiosną. Tych samych, które wyrzuciła Małgorzata, bo Mistrz ich nie lubił. Zaplecze literatury za wrażeniem zmysłowym. Gorzka fikcja, którą próbowała osłodzić prozę codzienności.”
Pułapka zmysłów
“- Jesteś taką kobietą, która uszczęśliwiłaby każdego mężczyznę – powiedział dobitnie, choć trochę zbyt podniesionym głosem jak na romantyczny wieczór.
Był zdenerwowany. Nie patrzył na mnie. Jego wzrok błądził gdzieś w przestrzeni, ponad moją głową i uchem ozdobionym w długi, zwisający kolczyk. Wiatr rozwiewał włosy, zachodzące słońce muskało opaloną skórę. Od użytej wcześniej oliwki do smarowania ciała błyszczałam lekko. Roznosił się intensywnie słodki zapach kwitnącego bzu.”
Bieg
“Krytycznym wzrokiem przyjrzałem się swoim butom. Wyglądały jak ostatnie nieszczęście, ale były szalenie wygodne. Porzuciłem myśl o zakupie nowych i porządnie dociągnąłem sznurowadła.
Spojrzałem na zegarek.
Już czas.
Wepchnąłem do uszu słuchawki, a muzyka dodała barw otoczeniu.
Zacząłem biec.
Szybko złapałem swój rytm i po parunastu minutach, gdy ciało samo mogło utrzymać tempo, oddałem się rozmyślaniom. A miałem o czym myśleć… a właściwie o kim. Jeśli dobrze pójdzie, dzisiaj też ją zobaczę. Zapewne wybiegnie jak zawsze o tej porze, na swoją trasę. Lubiłem biec za nią, nie za blisko i po prostu patrzeć, jak się porusza. Są takie dziewczyny, o których powiedzieć „laska” to obraza. Mają to coś i właśnie ona to miała.”
ON
“Uśmiechnęłam się do siebie na wspomnienie zeszłej nocy. Ten brak kontroli i powściągliwości. Tyle westchnień, które zatrzymałam dla siebie z braku tchu. Gorąco jego oddechu, który czułam na całym ciele. Dotyk nagiej skóry, przesuwające się leniwie po mojej i wilgoć jego ust, smakujących każdy kawałek tego, co chciałam i mogłam mu dać.”
(NIE)ZNANY GOŚĆ (cz.4.)
“Obudził ją uporczywy dzwonek telefonu. Głowa pulsowała w rytm muzyki. Iwona miała wrażenie, że zaraz wybuchnie. Podnosząc się z łóżka, poczuła wilgotną poszewkę na poduszce.
„Co tu się działo? – pomyślała rozmasowując skronie. Rozejrzała się po sypialni. Wszystko wyglądało zwyczajnie. – Matko, co ja wczoraj piłam?” – zastanawiała się z trudem.
– Cześć, Kaśka – stęknęła do słuchawki.
– Cześć. Będziesz dziś w firmie? – koleżanka spytała krótko.
– A mam nie być? – Iwona zaczynała się budzić.
– Spóźniasz się już godzinę, szef chciał wiedzieć, co się dzieje.
– Godzinę?!!! – krzyknęła do słuchawki. – Kurwa mać! – Szybko się podniosła i odsłoniła okno, za którym było jasno. – Kaśka… nie pamiętam, gdzie wczoraj piliśmy, ani ile… Nie wiem… co się stało…”


