Nieznajoma
Cicho podeszła do stolika. Stanęła za plecami mężczyzny, który coś pisał w grubym notatniku. Chwilę obserwowała pojawiające się kolejne linijki tekstu.
– Zapowiada się ciekawie – odezwała się w końcu.
Mężczyzna gwałtownie wyprostował się na krześle i zamknął notes. Bez słowa przyglądał się kobiecie, która usiadła naprzeciwko, nie pytając o zgodę. Odrzuciła z ramienia pasmo brązowych włosów i spojrzała mu prosto w oczy.
– Naprawdę musiała zginąć? – zapytała.
– Tak – odburknął niewyraźnie.
– Za karę? – Mimowolnie potwierdził kiwnięciem głowy. – Co takiego zrobiła? – nie dawała za wygraną.
– Uwodziła żonatych mężczyzn – odpowiedział twardo, kładąc prawą dłoń na notatniku.
Nie dało się nie zauważyć szerokiej obrączki z białego złota. Kobieta westchnęła.
– Nie chciałam jeść w samotności – rozejrzała się po lokalu – a tylko pan wygląda interesująco.
Przekrzywił głowę, rzucając jej cyniczne spojrzenie.
– Tak, wiem… ta bujna fryzura – przeciągnął ręką po ogolonej czaszce – i figura Apolla – jeszcze niżej opuścił ramiona, garbiąc się nad blatem.
– Nie lubię nadmuchanych lalusiów – uśmiechnęła się zalotnie. – Oni na pewno nie używają zeszytów od skończenia podstawówki.
– A w szkole średniej? – zapytał nieco złośliwie.
– Myśli pan? – uniosła brew w udawanym zdziwieniu.
Nie mógł się powstrzymać od uśmiechu. Opadł na oparcie krzesła eksponując całkiem nieźle umięśniony tors.
– Zamówienie nr 12 – krzyknął ktoś zza lady.
– To moje. Zaraz wrócę.
Nim zdążył zareagować, już odbierała swoje danie. Schował notatnik do podręcznej torby i spokojnie dopijał kawę. Obserwował jej kocie ruchy, gdy wracała do stolika. Musiał przyznać, że była naprawdę atrakcyjna. Jędrny biust lekko podskakiwał przy każdym kroku. Jedynie kilka małych zmarszczek w kącikach oczu zdradzało, że była po trzydziestce. Zauważył, jak inni faceci w różnym wieku się za nią oglądali, gdy przemierzała salę. Poczuł zadowolenie, że wybrała właśnie jego.
– Sałatka z kurczakiem – zakomunikowała stawiając miskę na blacie. – Chcesz spróbować?
– Nie, dziękuję. Nie jem jak królik.
– To może robisz coś innego jak królik? – spytała zadziornie.
Przez chwilę zastanawiał się, na co najpierw zareagować, czy na przejście na „ty”, czy na zaczepkę.
– Spytaj mojej żony.
– Naprawdę? Mogę? – nachyliła się nad stołem, pokazując apetyczny przedziałek między piersiami.
– Chciałabyś…
Zamiast odpowiedzi zobaczył, jak powoli przesuwa językiem po wardze, zlizując kropelkę sosu. Poczuł lekki dreszczyk podniecenia.
– Jak zginęła? Twoja bohaterka? – spytała po chwili milczenia, jak gdyby nigdy nic.
– Zadławiła się kawałkiem kurczaka w sałatce – uśmiechnął się złośliwie, mrużąc niebieskie oczy.
Kobieta skrzywiła się z niesmakiem.
– Jeszcze nie wymyśliłem sposobu – powiedział przepraszającym tonem. – Rozważam kilka możliwości.
Zanim skończyła swój posiłek, opowiedział jej o różnych sposobach na morderstwo. Każde słowo chłonęła z wielkim zainteresowaniem. Gdy oczekiwała na finał, on nagle wstał, przełożył torbę przez głowę i oznajmił, że idzie do toalety.
Zszokowana, z trudem przełknęła ostatni kęs, chwyciła swoje rzeczy i szybkim krokiem poszła za nim. Podbiegła i zaszła mu drogę w wąskim korytarzu.
– Nie mogłam pozwolić, żebyś tak po prostu zniknął – wyszeptała i wpiła się w jego usta.
Załapał ją za ramiona, obrócił i mocno przycisnął do ściany całym swoim ciałem.
– Moja żona zabiłaby cię za coś takiego – powiedział wprost do jej ucha.
– To musi być ostra babka – próbowała mu włożyć rękę pod koszulkę. – Chciałabym ją poznać.
– Może już znasz… – uśmiechnął się i pocałował namiętnie wsuwając język w jej gorące usta.
Jeszcze mocniej przyparł ją do ściany, rozgniatając piersi. Czuł jej dłonie wędrujące po nagiej skórze. Jedna ręka zaczęła zjeżdżać w dół w kierunku paska. Przełożyła ją do przodu i delikatnie złapała za twardniejącą męskość przez spodnie. Mruknęła, nie przerywając pocałunku. Gdy on na chwilę się oderwał, by złapać oddech, usłyszał znajomy głos za plecami:
– Maciek?! Co ty…? – zamarł w pół słowa.
Kobieta błyskawicznie odwróciła głowę, chowając twarz w ramionach kochanka.
– Co ty robisz? – dokończył znajomy.
– Cześć, Andrzej… – lekko odwrócił się do kolegi, wciąż obejmując kobietę. Wziął głęboki oddech. – Yyy… Nic takiego…
Znajomy stał jak zamurowany, mierząc wzrokiem przyłapaną parę. Otworzył usta, próbując coś powiedzieć, gdy nagle dostrzegł drżące kąciki ust Maćka i plecy kobiety. Zrobił kilka kroków w bok, by dojrzeć jej twarz.
– Monika?!!! – wykrzyknął. – Łóżko się wam w domu znudziło? – rzucił porozumiewawcze spojrzenie koledze. – Kiedy się przefarbowałaś?
– Cześć – powiedziała z trudem, bo już nie mogła wytrzymać ze śmiechu.
– No wiecie co? A ja już chciałem Maćkowi przyłożyć, za to że zdradza moją najlepszą przyjaciółkę.
Ewa Dudziec, 14-V-2016


W końcówce zaszwankowały dialogi, ale historia smaczna i dobrze opisana.
Miło mi. Proszę o maila ze szczegółami, żebym mogła je na spokojnie przeanalizować.