Opowiadania
Siedemdziesiąt procent
“– Co robisz czternastego? – Richi ledwo panował nad głosem.
– To co zwykle… – Miała nadzieję, że jakimś cudem uniknie tego tematu z Richim, skoro jasno dała do zrozumienia, że nie dołączy do jego groupies.
– Aha… czyli idziesz na randkę z jakimś przystojniakiem.
– Jaaasne – rzuciła cynicznie. – Zabiorę kota od rodziców, to będę miała się do kogo przytulić.
– A myślałem, że tylko ja będę pić do lustra.
– Nie mówiłam ci w zeszłym roku, że nie znoszę tego święta?
W końcu zdecydował się powiedzieć, o co mu chodziło.
– Chętnie zastąpię kota.
– Co?
– Przyjadę do ciebie z flaszką.
– Wolałabym tego uniknąć.
– Upicia się, czy mego towarzystwa?”
Stanowisko (cz. 3.)
“Obudził ją zgrzyt zamka. Wyskoczyła z pościeli jak oparzona i odruchowo skierowała się do drzwi, zapominać o unieruchomionej stopie. Przytrzymując się ścian pokuśtykała wzdłuż przedpokoju, biorąc po drodze parasolkę. Oparła się o komodę i uniosła narzędzie nad głowę. W ostatniej chwili skierowała swój zamach w inną stronę, gdy za uchylonymi drzwiami zobaczyła ciemną czuprynę Krystiana.
– O matko, to ty… – Prawie się przewróciła, pochylając się za opadającą parasolką.
Chłopak błyskawicznie postawił zakupy i złapał Edytę za ramiona.
– Spodziewałaś się kogoś innego?
– Nie… – znów poczuła dreszcz pod dotykiem jego ciepłych dłoni. Nie chciała, żeby ją puścił, ale to zrobił, gdy tylko wróciła do pionu.”
Stanowisko (cz. 2.)
“Kiedy schodziła na parter oddać klucz do biura w portierni, dobiegły ją ożywione znajome głosy. Przystanęła na półpiętrze i chwile obserwowała dyskusję Mirka z Krystianem. Chłopak sypał pomysłami jak z rękawa, a Mirek mu wtórował. Była pewna, że jutro rano szef zjawi się w jej gabinecie i poruszy temat zmiany stanowiska Krystianowi. Nie chciała teraz do nich dołączyć, wciąż czuła się niezręcznie na samą myśl o szefowaniu chłopakowi. Postanowiła przeczekać jeszcze kilka minut w biurze, aż będzie mogła spokojnie zejść. Zawróciła energicznie na schodach i nagle zawyła z bólu. Nie trafiła obcasem na stopień i stopa wygięła się mocno do wewnątrz. Przewróciła się na ścianę dodatkowo uderzając głową w mur. Zanim się otrząsnęła, Krystian już był przy niej i szukał guza pod jej włosami.”
Stanowisko
“Andrzej właśnie opowiadał dowcip, który już znała, i do tego przekręcał istotne szczegóły, kompletnie zniekształcając puentę. Nie chciała tego słuchać, więc szybko dopiła wodę i ruszyła do baru po następną szklankę.
– Też zęby cię rozbolały od tego kawału?
Usłyszała tuż za plecami ciepły głos Krystiana. Odwróciła się i uśmiechnęła do kolegi.
– Można tak to ująć.
Zamilkła i czekała, aż barman do niej podejdzie.
– Czemu zamawiasz tylko wodę? Jesteś na odwyku? – Krystian przewiercał ją wzrokiem.
– To też można tak ująć. – Stanęła bokiem do chłopaka, bo nagle poczuła się skrępowana jego spojrzeniem. – Prowadzę – znów się uśmiechnęła, żeby go nie urazić. – Mogę prosić o więcej lodu. – Niespodziewana bliskość Krystiana wywołała falę gorąca.”
DO SNU
Dziś drugi raz mamy przyjemność gościć Małgorzatę Radtke na naszych łamach oraz jej nowy tekst zapowiadający tomik opowiadań z sierż. szt. Szadurskim, który planuje wydać w przyszłym roku w formie e-booka. Historie te będą dodatkiem do powieści kryminalnej, pod roboczym tytułem „Pihon”.
“Tamten wypadek na dachu wykańczał go psychicznie. Zagnieździł się w nim gorzej od kleszcza. Czuł, że coś ściąga go na dno i nie umiał z tym walczyć. Potrafił zasnąć tylko wtedy, gdy był wykończony, więc opracował dla siebie system. Po pracy przebierał się w dresy, zbiegał do piwnicy i uderzał w worek treningowy, wyobrażając sobie, że walczy z wrogiem. Wywalał ciosy tak długo, aż rozbolały go mięśnie. Na tym nie kończył treningu. Wybiegał na drogę rowerową i przebiegał raz sprintem, raz truchtem około pięciu kilometrów. Po wszystkim wracał pod prysznic.”
Bilet
Nałożyła najlepszą sukienkę, zrobiła mocny makijaż i spakowała torbę podróżną z najpotrzebniejszymi rzeczami. Miała już dosyć samotnych nocy i cichych dni obok, jak się jej do tej pory zdawało, najbliższej osoby. Ostatnio prawie już nie rozmawiali. Kiedy on wychodził do pracy, ona jeszcze spała, gdy wracał, ona zaczynała popołudniową zmianę. Zostawiali sobie liściki na lodówce, z każdym dniem coraz krótsze.
Za ostatnie pieniądze pojechała taksówką do najlepszego hotelu w mieście i wynajęła pokój. Wiedziała, że tutaj nie spotka żadnych znajomych. Zeszła do baru i zamówiła kolorowego drinka. Spojrzała w lustro nad kontuarem – nigdy wcześniej tak mocno się nie malowała i teraz miała wrażenie, że patrzy na obcą kobietę. Trochę ją to przeraziło, ale taki właśnie był zamiar.
Czarodzieje Sieci – dalszy fragment
“Wciąż było ciemno, gdy się obudził. Przez sen zapomniał, że nie leży sam i z niecka zaskoczyła go mniejsza powierzchnia łoża. Jednak kiedy pełna świadomość wróciła, był szczęśliwy. Pierwszy raz od dziesiątek lat. Odsunął włosy z jej śpiącej twarzy. Teraz wyglądała tak niewinnie i bezbronnie. Wiedział, że musi ją rozbudzić nader ostrożnie, bo wcale nie była bezbronna. Zbyt gwałtowny ruch mógł się źle skończyć, bo na pewno byłaby tak samo zdezorientowana nagłym wybiciem ze snu.
Delikatnie pieścił jej policzek, linię brody, przesunął się po szyi wzdłuż ścięgna. Kształtny bark kobiety lekko się poruszył, jakby odganiał muchę. Przesuwał palce pół milimetra nad gładką skórą ramion. Gdy zjeżyły się wszystkie włoski, usłyszał cichy pomruk.”
Monopoly – fragment
Wracamy po przerwie świątecznej z fragmentem powieści Anny Partyki-Jugde i zapraszamy na spotkania z a autorką podczas białostockich targów książki.
Anię możecie spotkać także jeszcze przed rozpoczęciem targów:
19 kwietnia
– Zambrów- godz. 13:00
– Łapy -godz. 16:15
20 kwietnia
– Choroszcz- godz. 9:30
– Białystok (Książnica Podlaska) – godz. 11:40
– Targi Książki (OiFP, Białystok) – godz. 14:00
21 kwietnia
– Targi Książki (OiFP, Białystok) – godz. 11:00
“Zgrabny tyłeczek. No, no, a jak się rusza…! Mniam! Schrupałbym, wessałbym, zlizałbym…! Jak się do niej dostać? Muszę opracować gorący plan! Nie wytrzymam dłużej tych tortur. Od samego patrzenia mój Ikar podnosi się do lotu. Wiem, wiem, jak skończył tamten Ikar, ale mój na razie szybuje, próbuje, smakuje i daje radę. Dobry Ikaruś, przynosi tyyyle przyjemności swemu panu – Jason ukradkiem poklepał się drewnianą łyżką po wybrzuszeniu odznaczającym się pod białym fartuchem. Od dawna obserwował Grażynę, która zgłosiła się do pubu „Moje Smaki”, po tym jak przyjął Jurka.”
Czytaj dalej —>
Inicjacja
Nie ma przypadków. Miałam nie publikować tego opowiadania na blogu i zostawić je tylko na łamach przyszłego zbioru spin-offów o Richim. Jeszcze w weekend nie miałam planu na dzisiejszy tekst, dopóki znajomy nie przypomniał mi o pewnej rocznicy.
Właśnie dziś mija 55 lat, odkąd Piotr Kaczkowski (jeden z moich ulubionych dziennikarzy muzycznych) zasiadł przed mikrofonem.
Richiego i Caroline mieliście okazję już poznać, a teraz zobaczcie jak doszło do ich pierwszej rozmowy.
“Kiedy chciała wyrzucić laptopa przez okno, zapiszczało powiadomienie o nowej wiadomości na forum fotograficznym. Była tak wściekła z powodu ostatniej odpowiedzi na jej post, że postanowiła zignorować próbę kontaktu i wyrejestrować się z całego portalu.”
Lustro
Zgodnie z wczorajszą obietnicą, przedstawiam fragment przedostatniego tekstu ze zbioru opowiadań o Ewelinie i Jasonie. Mam nadzieję, że przetrwacie poczynania bohaterów. 😉
“Jego długie, czarne włosy łaskotały piersi. Czuła twardniejące sutki pod jego dotykiem. Dostawała gęsiej skórki przy każdym pocałunku, schodzącym coraz niżej.
Dlaczego mu na to pozwalam? – Resztki zdrowego rozsądku odezwały się w Ewelinie, gdy nieznajomy pieścił jej pępek, a wino szumiało w głowie. – Gdzie teraz jest moje drugie ja, które zawsze powstrzymuje mnie przed robieniem głupot? – Westchnęła, kiedy dotarł do jej łona.
Przecież zawsze jestem przy tobie. – Usłyszała znajomy głos w swoich myślach.”
Na krawędzi – fragment
Annę Partykę-Judge już znacie. Jesienią 2018 roku ukaże się jej nowa powieść “Na krawędzi”, której fragment dzisiaj prezentujemy.
“Pchnął ją lekko w kierunku łóżka. Oparła dłonie o jego brzeg. Pomógł jej wypiąć pośladki a sam zanurzył się między nimi i jeszcze bardziej rozchylając jej uda, odnalazł to, czego szukał…
Cichy syk wydobył się z jej ust. Albert tego nie widział, ale zamknęła oczy. Jakby otaczający półmrok pokoju nie był wystarczający. Wyłączyła wrażenia wzrokowe, aby zagłębić się w lepszym odczuwaniu napływającej rozkoszy. Wypychała ku niemu pośladki nakazując mu intensywniejszą penetrację języka. Zrozumiał.”
Osoba towarzysząca
“Wypiła kolejny kieliszek wina i skrzywiła się przy ostatnim łyku. Nie dość, że był tylko jeden rodzaj tego trunku, którego szczerze nie znosiła, to jeszcze na nią nie działał. Miała ochotę jak najszybciej się upić, żeby nie patrzeć dłużej na swego partnera. Po raz tysięczny przypominała sobie, po co go tutaj zaprosiła i ciągle dochodziła do wniosku, że jest zdesperowaną starą panną, której nie wypadało się pokazać na weselu młodszego kuzyna bez osoby towarzyszącej.
Konrada znała już kilka lat, razem pracowali, często wychodzili na drinka po godzinach, ale nigdy razem nie balowali, nie byli na dyskotece, czy choćby przyjęciu firmowym. Powiedział, że umie tańczyć i zadba, żeby się nie nudziła, ale jej duma niezależnej kobiety upierała się, że musi jej nadskakiwać.”

