Poranek
“Szum podnoszonych rolet i jasne światło zalało pokój. Powieki nie chciały się otworzyć i mózg błagał o litość. Poczułem, jak kołdra powoli zsuwa się ze mnie i czyjeś dłonie spoczęły na torsie.
Mimo potwornego zmęczenia zacząłem sobie przypominać to i owo.
Byłem na baletach. Tak.
Poderwałem jakąś. Tak.
Wylądowaliśmy u niej w domu. Tak.
Byłem pijany. Bardzo.
Ołów w skroniach nie pozwalał na dalsze grzebanie w niedalekiej przeszłości, więc powoli uchyliłem powieki.
Zanim wzrok przyzwyczaił się to jaskrawego światła, zobaczyłem kontury czyjejś twarzy.”


Zaskakujący finał zakładu,myślałem że kolega da radę.Świetny pomysł przelany na papier.Pozdrawiam .W
No właśnie, miej litość nad chłopem… może jakiś ratunek? I tak już dużo przeszedł: porwanie, szantaż, przetrzymywanie i… wg mnie to również można podciągnąć pod gwałt, do tego zbiorowy…
Miał szanse wyjść z ręką i dużą kasą, o przyjemnościach nie wspomnę, więc nie taki biedny z niego chłop.