Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Luty 2017
P W Ś C P S N
« Sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728  
Reklama

Zanim pójdziesz spać

 

Mariusz_Zanim pójdziesz spaćSpojrzała w kalendarz. Pierwsza rocznica zbliżała się wielkimi krokami… Anka nie dowierzała, że czas może tak szybko płynąć. Sięgnęła myślami wstecz i momentalnie na jej ustach pojawił się banan. Uświadomiła sobie, że jest niezwykłą szczęściarą, mając u swego boku Tomka, choć oboje nigdy nie uznali, że są czymś więcej, niż zwykłą, niczym niewyróżniającą się parą. Przynajmniej oni sami tak o sobie myśleli, gdyż przyjaciele i znajomi nie potrafili wyjść z podziwu, jak udany stworzyli duet. Ona pracowała jako menedżer w dobrze prosperującej firmie. On zajmował się prowadzeniem szkoleń biznesowych. I mimo, że zdarzały się okresy, że nie widzieli się lub mijali ze sobą przez niemal dwa tygodnie, nie tracili sobą zainteresowania. Bywało, że Tomek wracając z „maratonu” – jak to sam określał – był w stanie jedynie zdjąć buty i bezceremonialnie rzucić się obok śpiącej Anki. Ona z kolei zabierając pracę do domu, często siedziała do rana i snuła plany na kolejny dzień, który właściwie trwał już kilka godzin. Nigdy się nie pokłócili z tego powodu i to najbardziej dziwiło ludzi z ich otoczenia. Niemal zawsze, gdy zaczynali temat związków, padało pytanie, jak to możliwe, że wciąż są tak zgodni, odpowiadali, że po prostu uprawiają bardzo dobry seks. Niektórzy byli zniesmaczeni takim postawieniem sprawy, inni zazdrościli, że potrafią bezustannie cieszyć się sobą, jeszcze inni nie dowierzali tym słowom i uznawali, że jest to zwyczajna zasłona dymna. Wszyscy jednak jednogłośnie uznali, że ta dwójka świetnie się dobrała.

Seks w życiu Anki i Tomka był rzeczą ważniejszą niż cokolwiek innego, bo jak sami mówili, „jeśli seks jest dobry, to nam ze sobą jest dobrze”. Uwielbiali dreszcz emocji, nie stronili więc od wyuzdanych pozycji ani od miejsc pełnych ludzi, gdzie w każdej chwili ktoś mógł ich nakryć (co zresztą się zdarzało). Lubili co pewien czas inscenizować swoje pierwsze spotkanie. Gdy Anka rzucała prowokacyjne hasło „dziś poznasz mnie na nowo”, Tomek zamieniał się w barowego amanta, który nie szczędząc niecenzuralnych tekstów, doprowadzał tłumy nieznajomych twarzy do konsternacji.

Nie pozwalali sobie na nudę, a ich umysły wciąż były pełne pomysłów na urozmaicanie swych pragnień. Pewne historie szczególnie utkwiły w ich pamięci.

Pewnego słonecznego dnia Anka wyjeżdżała na tygodniowe szkolenie do Sztokholmu, a Tomek był niezadowolony z tego powodu. Nieustannie powtarzał, że będzie mu brakowało jej gibkiego ciała, ale ostatecznie pogodził się z faktem krótkiej rozłąki. Minęło kilka nocy, gdy jak zwykle zmęczony po pracy wchodził do pokoju, niespodziewanie ujrzał roznegliżowaną Ankę na podłodze, z wypisanymi czekoladą na brzuchu słowami „najsłodsze miejsce na świecie” i strzałką w dół. Jego ciało natychmiast wzburzyło się na ten widok i zmęczenie momentalnie zniknęło. Zapamiętali tę noc, jak żadną inną.

Całkiem niedawno Anka trafiła na artykuł o swingersach i teraz, w zbliżającą się pierwszą rocznicę związku, zaświtała jest myśl, by pójść ze swoim partnerem o krok dalej.

– Tomuś, wiesz, że niedługo mija…

– Pamiętam! – przerwał. – Chyba nie myślałaś, że zapomniałem?

– Nie, nieee… – zaśmiała się. – Zastanawiałam się, jak moglibyśmy uczcić ten rok i mam pomysł.

– Kurde, Anka, to miała być niespodzianka. Wszystko już zaplanowałem i nie widzę…

– Tomek… – Podeszła do niego i wtuliła się w ramiona. Zamilkli na moment, nie chcąc burzyć chwili. Spojrzała mu w oczy i przywarli do siebie ustami.

– Co to za pomysł? – zapytał Tomek, wiedząc, że to pytanie było nieuniknione.

Ponownie objęła wzrokiem twarz kochanka.

– Słyszałeś o swingersach? Pomyślałam, że moglibyśmy pójść w ten dzień na całość…

– Ha-ha-ha, świetny żart Aniu, a teraz mów poważnie. Co chcesz robić za pięć dni?

– Kurde, ja poważnie proponuję swingersów! – powiedziała stanowczo, choć reakcja Tomka wyraźnie zbiła ją z tropu.

– Wiesz co, jestem zmęczony i nie chcę słyszeć o żadnych szalonych pomysłach. Będzie tak, jak zaplanowałem. Honorem mężczyzny jest pierwszą rocznicę zaplanować, więc nie odbieraj mi tego. – Oswobodził się z ramion Anki i zabierając talerz ze stołu, podążył w stronę telewizora.

„Co jej przyszło do głowy?!” Im dłużej o tym rozmyślał, tym bardziej nie pojmował, jak wpadła na to, że chciałby widzieć ją w objęciach innego mężczyzny. W końcu jednak stwierdził, że uległa zbytniej ekscytacji i po prostu walnęła tekstem bez głębszego zastanowienia. Ona jednak była jak najbardziej poważna i nie miała zamiaru rezygnować. Na samą myśl o widoku Tomka z inną kobietą, wibrowało jej między udami, więc co by się z nią działo, gdyby jednak to pragnienie się ziściło? To uczucie od tej pory wciąż powracało do niej i nie pozwalało zapomnieć o fantazji, która drenowała jej umysł. Wracała więc nachalnie z tematem, za każdym razem zmniejszając opór kochanka. W końcu się zgodził. Postawił jednak warunek: żadnej wymiany partnerów.

Przystała na to, choć miała cichą nadzieję, że jednak uda się pójść na całość. Sprawdziła warunki, jakie musieli spełnić, by dostać się do klubu. Wysłała zdjęcia oraz dane kontaktowe na adres e-mail i czekała na odpowiedź.

***

Wysiedli z taksówki, a przed ich oczami wyrósł okazały budynek, pełny kolorowych neonów. Anka widząc nad wejściem błyszczący napis „Stajnia Augiasza”, zadrżała całym ciałem. Podeszli do wejścia, okazując zaproszenie i chwilę później znaleźli się w środku.

Poprosiła w barze o dwa drinki, a Tomek oparłszy się łokciem o blat, rozejrzał się po sali. W jednym kącie wypatrzył tańczące pary, na których twarzach kłębiły się pożądliwe uśmiechy. Po przeciwległej stronie ujrzał dwie kobiety ciągnące mężczyznę do jednego z pokojów, które chwilę później przysłoniło dwóch mężczyzn. Wodził tak wzrokiem jeszcze przez kilkadziesiąt sekund i nagle zamarł.

– Zwróciliście uwagę właścicielki – oznajmił barman.

– Słucham? – zapytała Anka.

– Dama, która stoi przed wami jest właścicielką klubu. Jej uwagę zazwyczaj przykuwają nowe pary. Jesteście tu nowi, prawda?

– Tak – odpowiedziała nieco skonsternowana.

– Idzie do nas – stwierdził Tomek, czując przy tym niezrozumiałe zaniepokojenie.

Tajemnicza, rudowłosa kobieta z gracją zbliżyła się do nich.

– Czekałam na was – rzekła.

Zwrócili ku siebie wzrok, próbując coś z siebie wykrztusić. Nie zdążyli jednak nic powiedzieć, gdyż rudowłosa piękność chwyciła Tomka za dłoń i pociągnęła wprost na wijące się w górę schody. Niespodziewanie do Anki podszedł wysoki  mężczyzna i obejmując delikatnie w talii, poprowadził w tym samym kierunku.

– Mówcie mi Elena – powiedziała rudowłosa piękność.

Drzwi, które właśnie otwierała, przypominały raczej wrota do gmachu pałacu, aniżeli wejście do pokoju w nocnym klubie.

Anka i Tomek zesztywnieli. Stali przed okazałym basenem, po którego lewej stronie dostrzegli pełen kolorowych butelek bar.  Po przeciwnej znajdowało się ozdobne łoże, które z pewnością nie było przeznaczone wyłącznie dla dwóch osób.

Elena sprawnym ruchem zrzuciła z siebie ubranie i wskoczyła do wody.

– Zamierzacie długo tak stać? – zapytała.

Do Eleny przywarł nieznajomy i zbliżył usta do jej piersi. Ciało Anki wzburzyło się niczym fala morska podczas burzy i także zanurzyło się w wodzie. Elena spojrzała na Tomka i wysyłając mu pożądliwy uśmiech, z namiętnością pocałowała Ankę w usta. Chwilę później oderwała się i nie spuszczając wzroku z Anki, powoli podążyła do brzegu. Wyskoczyła z basenu i gwałtownym ruchem powiodła Tomka w stronę łóżka. Popchnęła jego klatkę piersiową i bezwiednie opadł na atłasowej pościeli.

Umysł Tomka przeszył nagły strumień wibracji. Uniósł czoło, chcąc się upewnić, że dobrze rozumie sytuację, w jakiej się znalazł. Usta Eleny wchłaniały jego członka z apetytem lwicy, a płonące oczy co chwilę na niego spoglądały, wysyłając uśmiech zachwytu. Powiódł ręką ku włosom Eleny i całkowicie poddał się rozkoszy. Rudowłosa kobieta uniosła swe jędrne ciało i sprawnym ruchem włożyła sztywnego penisa między uda. Na cały pokój rozniósł się jej ożywiony głos, z każdą chwilą nabierając na intensywności. Tomek spowinął dłońmi jej gładkie, dojrzałe piersi i na chwilę powiódł wzrokiem na kraniec basenu.

Anka zmysłowo unosiła się w ramionach nieznajomego, żarliwie wbijając paznokcie w jego plecy.

– Szybciej. Mocniej. Taaak, właśnie tak – szeptała do ucha.

Co chwilę spoglądała na sapiącego Tomka, obejmującego obcą kobietę, której głos z każdą sekundą był donośniejszy.

Anka zamknęła oczy i westchnęła głośno.

Jej usta przywarły do szyi kochanka, a oddech przyspieszył, wieszcząc nadejście tornada. Z oddali dotarł ryk półboga pokonującego lwa nemejskiego. Po hali basenowej rozległy się okrzyki zwycięstwa, które spotęgowały w niej wolę oddania się przeznaczeniu. Zawyła niczym Amazonka wzywająca do boju, by po chwili opaść bezwiednie na ciele nieznajomego. Otworzyła oczy.

***

Lampy co chwilę rozświetlały spowite mrokiem ulice i bezkształtne budynki przemykające przed oczami Anki. Wzrok wbijała w majaczące w szybie odbicie własnej twarzy, próbując dostrzec cokolwiek w jej wyrazie. Od kilkunastu minut usilnie pragnęła coś z siebie wydusić, lecz usta odmawiały posłuszeństwa. Umysł przeszywała pustka i jednocześnie tętnił w nim nadmiar myśli. Tylko ciemne zaułki zdawały się mówić coś sensownego.

Wpatrując się bezcelowo w szybę, dostrzegła przetaczającego się lumpa, bredzącego coś doniośle pod nosem. Pomyślała, że to dobry moment, by przerwać dobijająca ciszę i odwróciła wzrok. Tomek beznamiętnie gapił się w poszycie siedzenia, jakby chciał dostrzec w nim coś niedostrzegalnego. Spoglądała na niego jeszcze przez chwilę, by ponownie wbić spojrzenie w taflę szkła.

Minuty zdawały się być godzinami. Przez chwilę ogarnął ją strach, że ta podróż nigdy się nie skończy, lecz budynki nagle zatrzymały się i odetchnęła z ulgą.

– Tszydźieśći czteły pindziesiont – wydukał mężczyzna w podeszłym wieku.

Cisza.

– Panie! Czydźiesieci cztely pindziesioniet! – krzyknął.

Tomek wyrwał się z amoku i gwałtownie sięgnął do kieszeni. Wyrwał stuzłotowy banknot z portfela i rzucił przed siebie. Szarpnął za klamkę i wyskoczył, niemal tracąc równowagę.

– Panie, łeszta jeszczu!

Cisza.

– Panie, czo pan?! … Czo ża banda imperedytendur…

– Idziesz, czy jedziesz dalej?! – krzyknął Tomek.

Anka drżącą ręką złapała za klamkę i z impetem zatrzasnęła drzwi.

 

Stanęła przed domem, słysząc jedynie pisk opon. Tomek wyjął klucze i po chwili znaleźli się w przedpokoju. Zrzucił pantofle i w ciemności poszedł prosto do sypialni. Anka nie potrafiła zdobyć się na nic więcej niż on. Zostawiła za sobą szpilki i wodząc dłońmi po ścianie dotarła do łóżka. Rzuciła się bezsilnie i zanurzyła twarz w poduszce. Splatając dłonie, zbliżyła je do ust. Opuściła powieki mając nadzieję, że zaśnie, jednakże cisza, zdająca się być jeszcze bardziej donośniejsza, aniżeli kiedykolwiek wcześniej, skutecznie ją od tego odwodziła. Przemknęła jej myśl, że to tylko straszny sen i gdy rano się obudzi, będzie się śmiała na to wspomnienie. Lecz jej świadomość nie pozwalała wierzyć w tak naiwny pomysł. Wiedziała, że nic takiego jutro nie nastąpi. Wiedziała, że właśnie stracili siebie na zawsze.

 

Mariusz Kochański
Pamiętam, że będąc jeszcze dzieckiem, rysowałem ulice na odwrocie okładek różnych dzieł. To zajęcie przerodziło się w przyszłości pasje tworzenia i kolekcjonowania map oraz czytania książek, a od pewnego czasu także pragnienie, by niedługo przeczytać własną.

 

Jedna odpowiedź na „Zanim pójdziesz spać”

  • Dziękuję za docenienie mojej pracy! Jestem szczerze zaskoczony, ale i dumny niczym paw. Takimi małymi krokami zdobywa się sławę! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.