Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Wieczór zmian

sunrise-978114_640Wieczór zbliżał się nieuchronnie. Jeszcze nieco uśpione, ale czuwające w głębi swoich małych serduszek Hormony, czekały na romantyczny nastrój. W końcu, po długim oczekiwaniu, On znalazł się na tyle blisko, by Hormony, biegające z niepokojem od tygodni po labiryncie kobiecego ciała, mogły zaznać zmniejszenia poziomu adrenaliny. Odważne, choć małe, udały się na audiencję do Mózgu. „Puk, puk” – zapukały delikatnie.

– Kto tam? – spytał wyczerpany Mózg.

– To my, Hormony.

– Wejść! – krzyknął Mózg, wydobywając głos ze wszystkich szarych komórek.

– … no więc… Przyszłyśmy, bo jak zapewne wszyscy wiedzą, zbliża się wieczór. Mm… W związku z tym chciałybyśmy prosić o przyspieszenie pewnych akcji.

– Do rzeczy – pospieszał Mózg. – Do rzeczy.

– No to powiemy wprost. Chcemy seksu!

– Seksu…? – powtórzył ze zdziwieniem Mózg.

– Tak, tak! – zgodnie potwierdziły.

– Seksu nie będzie! Jestem zmęczony i myślę już tylko o spaniu. Na temat Waszych oczekiwań możemy porozmawiać najwcześniej jutro po południu.

Hormony w mgnieniu oka posmutniały, a ich malutkie twarzyczki wypełniły się przerażeniem. „Seksu nie będzie” – zdawały się mówić, wychodząc z olbrzymiej komnaty. Drzwi zatrzasnęły się.

– Co my teraz zrobimy? – odezwał się jeden Hormonów. – Co, jeżeli seksu w ogóle nie będzie w tym tygodniu, bo Mózg ciągle będzie zmęczony?

– Zaraz, zaraz – wtrącił drugi. Pamiętacie, co powiedział kiedyś Mózg? – Hormony ustawiły się w kręgu i zaczęły uważnie nadsłuchiwać.

– Ale co, co? – dopytywały jeden przez drugiego.

– Powiem wam, skoro nie pamiętacie – odrzekł hormonalny Encyklopediusz. – Musimy nawiązać kontakt z Ośrodkiem Potrzeb Zakupów.

– Zakupów…? – zdziwił się Wiatroliusz, ale Encyklopediusz zdawał się nie zwracać już na niego uwagi. Reszta grupy, nawet Śpiocholub, przysłuchiwała się uważnie.

– Gdy nawiążemy kontakt z Ośrodkiem Zakupów – kontynuował Encyklopediusz z nieukrywaną radością na samą myśl o swym genialnym pomyśle – poprosimy, żeby na swojej konsoli przycisków wybrał „Mleko“! Mleko, rozumiecie? Kiedy Mózg wypije ciepłe mleko – zapadnie w głęboki sen.

– Też mi odkrycie! – powiedział ktoś z oburzeniem. – On i bez tego pójdzie spać i nici z naszych frywolnych podskoków w czasie tarcia ciało o ciałko.

– Nie, nie! Nic nie rozumiecie. Gdy Mózg będzie sobie głęboko i spokojnie spał, my przystąpimy do akcji. Pamiętam, że Ty, Mapoliuszu, posiadałeś kiedyś mapę kobiecego ciała.

– .. mam ją, ale nie jest zbyt dokładna.

– Nic nie szkodzi. Naszym zadaniem będzie odnalezienie jaskini Uterus. Z tego, co wiem, to bardzo ciekawe, kluczowe dla nas miejsce.

– Czy to w ogóle może się udać? – zapytał Leniwius.

– Nie czas teraz na Twoje pytania.

– Zaraz, zaraz… Ale co my w tej jaskini będziemy robić? – (zapytał Tuptoliusz).

– Jak to – co? – zdziwił się Encyklopediusz. – Przystąpimy do akcji, jakiej Mózg się nie spodziewa – zachichotał z radością.

Hormony spokojnie, lecz zdecydowanie udały się całą kolonią na rozmowę z Ośrodkiem Potrzeb. Encyklopediusz stał się ich niekoronowanym królem. Opracował plan, który w efekcie miał zaowocować eksplozją szczęścia dla wszystkich, włącznie z Mózgiem.

Rozmowa z Ośrodkiem Potrzeb przebiegła szybko i łatwo. Nudzący się w ostatnim czasie Ośrodek z chęcią podjął działanie. Mleko, które miało stanowić krok milowy do rozpłynięcia się fali szczęśliwego uniesienia po całym organizmie, zostało kupione, następnie podgrzane i wypite. Hormony, zacierające z zachwytu ręce, siedziały cichutko, obserwując, jak Mózg powoli wyłącza obwody i zasilania. Bez wątpienia zamierzał pójść spać.

Nastała bezgraniczna cisza. Hormony ledwie mogły usłyszeć delikatne i powolne bicie serca oraz miarowy oddech.

– Hurra! – krzyknął Śpiocholub. – Udało się!

– .. cicho… – powiedział z palcem na ustach Mapoliusz, wyjmując z kieszeni niewielki skrawek papieru.

– To jest ta twoja mapa? – z grymasem na twarzy odezwał się Encyklopediusz. – A gdzie jej druga część?

– .. gdzieś mi się zapodziała.

– I dopiero teraz to mówisz? – drapiący się po głowie Encyklopediusz zdawał się przeczesywać zbiory swojej wiedzy. – Co my teraz zrobimy?

– Cóż, wiemy że jesteśmy prawie na czubku głowy, a jaskinia Uterus znajduje się w połowie odległości między właśnie czubkiem, a stopami, zatem… idziemy w dół!

Niektóre drogi były kręte, inne szybkie i wąskie jak najlepsze zjeżdżalnie świata. Droga czasami nie była łatwa, ale podróżnicy nie tracili nadziei, że skrywany przez Encyklopediusza plan jest genialny, a cel wcześniej lub później osiągną. Zdając sobie sprawę, że lepiej byłoby wcześniej, zanim z pierwszymi oznakami ranka zacznie budzić się Mózg.

Tak błądząc po organicznych drogach i autostradach, Hormony stawały się coraz bardziej zmęczone. Gdy nagle Tupoliusz krzyknął:

– Ha, ha, znam to! – zaczął w podskokach biegać wkoło całej grupy. – Ha, ha, znam to! To jest ujęcie zewnętrzne.

– My nie szukamy ujęcia zewnętrznego, tylko… – nie zdążył dokończyć Leniwius, gdy szybko i zdecydowanie przerwał mu Encyklopiediusz. – Jesteś pewien, że to prawdziwe ujęcie zewnętrzne?

– Oczywiście, wielokrotnie tu byłem.

– Zatem za ujęciem zewnętrznym powinno być ujęcie wewnętrzne.

– Ale o co tu chodzi? – krzyknął zdenerwowany Leniwius. – Przecież nie szukamy jakiegoś tam ujęcia wody, tylko jaskini! Nic z tego nie rozumiem.

Ale cała grupa zdawała się go w ogóle nie słyszeć.

– Teraz ustawmy się jeden za drugim – zarządził Encyklopiediusz. – Będziemy przechodzić przez ujęcie zewnętrzne i wewnętrzne. Gdy miniemy pierwsze dwa punkty kontrolne, znajdziemy się w samym centrum celu naszej wyprawy.

Hormony sprawnie i bez wzbudzania jakiegokolwiek zainteresowania znalazły się pod wypukłym sklepieniem Uterus.

– .. – zachwycili się przybysze różnorodnością formy i zakamarków.

– Skoro już udało nam się tu dotrzeć – zapytał przeciągający się Śpiocholub – to co będziemy robić? Czy mogę już iść spać?

– Spać?! Ty chyba zwariowałeś. Teraz dopiero zacznie się prawdziwa akcja! – powiedział z euforycznym rozpromienieniem Encyklopediusz – Słuchajcie, rozpoczynamy nasz taniec. Czy wszyscy go pamiętają?

– Tak, tak! – wykrzykiwali jeden przez drugiego.

Hormony bardzo szybko i z wrodzoną sobie łatwością ustawiły się do tańca. Na komendę wszystkie zaczęły delikatnie i rytmicznie kołysać biodrami,  kręcąc raz w prawą, raz w lewą stronę, następnie przebierając małymi stópkami i włączając ruchy dłoni. Wszystkie razem wprawiały w wibrację pobudzenia jeszcze do niedawna uśpioną jaskinię. Z każdym kolejnym tanecznym krokiem grupy zapaleńców Uterus stawała się coraz jaśniejsza i większa, gotowa na przyjęcie niezliczonej liczby gości. Tak mijał czas na wspólnej zabawie Hormonów i Jajeczek, które chętnie wyskakiwały z jajoautostrad. Gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik, delikatny impuls rozkoszy rozpoczął wybudzanie Mózgu.

Niczego niespodziewające się Centrum Dowodzenia zapaliło jedną lampkę, gdy nagle, sam nie do końca rozbudzony Mózg, zobaczył na ekranie dowodzenia czerwony napis: „Szybka konieczność rozpoczęcia akcji ciałko blisko ciałka. Jaskinia Uterus w olbrzymim głodzie“.

– Co u licha się stało? – zapytał sam siebie Mózg, włączając resztę obwodów.

Wraz z rozgrzaną i wibrującą jaskinią budzące się ciało kobiety zaczęło wysyłać zdecydowane impulsy do ciała mężczyzny.

Wśród Hormonów, rozbawionych i ucieszonych powodzeniem chytrego planu, trwało olbrzymie podniecenie.

– Hura, zaczyna się! – wykrzyknął Mapoliusz, wskazując na rozszerzające się po kolei ujęcia zewnętrzne i wewnętrzne.

Jaskinia Uterus została wypełniona eksplozją tarć i zatrzymań, zwolnień i przyspieszeń. Jej czerwieniące się z zachwytu komórki raz jaśniały, to znów ciemniały. Hormony były w siódmym niebie.

– Dobrze, koledzy – powiedział Encyklopediusz. – Zrobiliśmy swoje. Teraz powinniśmy się ewakuować, bo niedługo zjawi się tu całe morze sprinterów, chętnych do odnalezienia dojrzałego jajeczka – dodał.

– O rety, chyba nie zdążymy – krzyknął Tupoliusz. – Ratuj się, kto może – dodał z przerażeniem w głosie.

Nagle nastał bezruch i głęboka cisza. Wszystko zdawało się być nieruchome, a równocześnie w ruchu. Stali na bezdechu, gdy ciszę przerwał Encyklopediusz.

– Ok, spoko. Już wiem, założyli do akcji „ciałko blisko ciałka” coś, co nazywam gumową skarpetę. Spinterzy nie przybiegną, tylko popatrzą sobie, co dobrego ominęło ich w Uterus.

– Ale i tak było warto, prawda? – odezwał się Śpiocholub z szerokim uśmiechem. – Mnie się podobało. Wrócimy tu jeszcze kiedyś?

Tymczasem Mózg poczuł delikatny, rozchodzący się zapach oksytocyny. „Oksytocyna” – powtarzał w myślach z olbrzymią radością. „To cudownie doznawać takiego stanu rozluźnienia“ – wystukiwał na klawiaturze konsoli przekazywania informacji ogólnych.

 

Grażka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.