Romans

– Uve, czy możesz mi pomóc? – zapytałam, próbując założyć sportową marynarkę. Wieczór był dość chłodny, a moje ramię nie było jeszcze na tyle sprawne, bym mogła sama sobie poradzić. Niestety, wypadek samochodowy i operacje ramienia i nogi niekorzystnie odbiły się na mojej mobilności.

Uve, wysoki i przystojny niemiecki biznesmen, którego poznałam przypadkiem na spacerze, gdy wracałam z Anitą z ćwiczeń rehabilitacyjnych, stał się moją obsesyjną namiętnością. Byłam jego kochanką i pewnie dlatego to, co czułam, było takie dziwne. Związałam się z żonatym mężczyzną! Po dwóch latach samotności ktoś wreszcie obdarzył mnie uczuciem. Imponowało mi to, ale każdego dnia toczyłam wewnętrzną walkę z samą sobą. Mimo to z utęsknieniem czekałam na kolejne spotkania. Niemoralny związek z Uve w pewnym sensie pozwalał mi sprawować kontrolę nad własnym życiem. Był to mężczyzna, który z jednej strony emanował świeżością, a z drugiej pozostawiał mi swobodę wyboru. Akceptowałam jego małżeństwo, które – jak to zwykle mężczyźni określają – chyliło się ku końcowi. Żona go nie rozumie, nie kocha już tak, jak by tego chciał… Dobre sobie. Banalne tłumaczenia mężczyzn szukających odskoczni od małżeńskiej monotonii. Nie pytałam, dlaczego szukał przygody. Jednocześnie czułam, że jestem dla niego kimś więcej. Moje poglądy na temat moralności wyfrunęły przez okno.

Spotykaliśmy się prawie dwa lata. Dla Uve sytuacja była niezwykle wygodna, ale i mnie odpowiadały nasze potajemne schadzki. Nie szukałam kolejnego stałego związku. To, co nas łączyło, w zupełności mi wystarczało. I choć miałam świadomość, że moje postępowanie może być trudne do zaakceptowania, pozwoliłam sobie czerpać przyjemność ze spotkań w takim samym stopniu jak Uve, który przyjeżdżał dwa razy w miesiącu lub częściej. To był dobry układ. Dokładnie wiedziałam, kiedy przyjedzie i mogłam tak ułożyć swoje plany, aby nic nam nie przeszkadzało. Przede wszystkim zachowywałam swoja niezależność. Mogłam pracować, spotykać się z koleżankami, planować wyjścia do teatru czy na koncert. Czas spędzany z Uve był czasem naszej intymności, bliskości, po prostu – pełnią szczęścia! Doskonale zapełnił tę konkretną lukę w moim życiu. Stanowił brakujący element. Nie miałam wyrzutów sumienia, a jego adoracja wprawiała mnie w wyśmienity humor i sprawiała, że czułam się spełnioną kobietą.

Im bliżej byliśmy ze sobą, tym więcej o sobie wiedzieliśmy. Kto by pomyślał, że ten twardy w negocjacjach biznesmen okaże się wspaniałym, ciepłym mężczyzną, uwielbiającym poezję i muzykę klasyczną. Uve znał wielu ludzi i robił wiele rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Jednakże często wystarczało zaledwie kilka słów, bym znalazła się w jego świecie, dopuszczona do jego tajemnic.

Dzielące nas światy nie stanowiły problemu. Byliśmy niczym dwa matematyczne zbiory elementów, które mają zarówno części odrębne, jak i wspólne. Nasz związek trwał na przekór wszystkiemu i wszystkim, a zwłaszcza wbrew zdrowemu rozsądkowi. Żyliśmy niczym w bezpiecznym i przytulnym kokonie – w oczekiwaniu na jego pęknięcie doświadczaliśmy czułości i rozkoszy, nie licząc dni. Czas jednak nieubłaganie działał na naszą niekorzyść.

(…) Mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów, zarówno do dyskusji, jak i żartów. Potrafiliśmy śmiać się nawet z czegoś tak prozaicznego, jak menu w restauracji, wymyślając zabawne rymowanki na temat potraw.

– Czego ode mnie oczekujesz, Uve? – pytałam wielokrotnie.

– Jesteś wspaniałą kobietą. Piękną kobietą. Kocham cię – szeptał mi do ucha, mocno przytulając do siebie. A ja tonęłam w tych czułościach, szczęśliwa, ślepa na wszystko dokoła. Czułam ogarniające pożądanie, dziwną słodycz w dole brzucha, zwaną motylami. Potrzebowałam tej adoracji, zastrzyku energii, który otworzyłby mnie na całą gamę doznań, na które tak długo czekałam. Z radością powtarzałam jego imię. Uśmiechałam się do siebie, wspominając brzmienie jego głosu, kiedy mówił z pożądaniem:

– Twoje piersi przyprawiają mnie o zawrót głowy… – I już byłam w jego objęciach.

Wspólne wieczory i noce pozwalały oderwać się od codzienności, przyziemnych problemów z pracą czy rodziną. Podświadomie czułam, że nasz związek – przez wielu uznawany za niemoralny i oparty wyłącznie na pożądaniu – długo nie potrwa. A jednak trwaliśmy, połączeni wzajemną fascynacją, niczym kuglarze, którzy w tym cyrku życia żonglują moralnymi postawami i odpowiedzialnością za rodzinę. Ryzykowaliśmy, choć wiedzieliśmy, że prędzej czy później ten kokon namiętności musi pęknąć. Ważne było tylko tu i teraz. Tylko Uve i ja. Nikt i nic więcej.

(…) Kiedyś pokazałam mu naszyjnik z kryształkami Swarovskiego, który kupiłam do sukienki na rodzinną kolację.

– Musiał cię wiele kosztować. Proszę, pozwól, że oddam ci za niego pieniądze. Zawsze, gdy go założysz, będziesz miała świadomość mojej obecności na twoim ciele. Będę cię dotykał tymi kamyczkami. Bardzo tego pragnę! – I już całował delikatnie moją szyję, z figlarnym uśmiechem pieścił kryształkami moje piersi.

(…) Przytulił mnie mocno, głaszcząc i całując moje włosy. Dawno już nie czułam się tak bezpiecznie.

Tej nocy został do rana. Kochaliśmy się niemal do wschodu słońca. Spaliśmy może dwie, trzy godziny, ale pomimo zmęczenia i obolałego ciała czułam się kochana. To było wspaniałe uczucie.

– Będę za tobą tęsknił – szepnął mi do ucha, wychodząc. Trudno nam było się rozstać. Niestety, rzeczywistość była nieubłagana. Uve wsiadł do samochodu i odjechał. Obserwowałam go z okna. Jak zwykle pomachał mi na pożegnanie, uśmiechnął się i przesłał ostatniego słodkiego całusa. Mieliśmy się spotkać za dwa tygodnie. Od tamtej pory nie odezwał się, nie zadzwonił. Nie przyjechał.

 

Anna Partyka-Judge

 

2 odpowiedzi na „Romans”

  • Piękne.
    Uve prawie jak mężczyźni moich bohaterek. Niby zakochany do nieprzytomności odchodzi i już się nie pojawia. Fragment zachęca do przeczytania całości.
    Brawo Anno.

    • Dziękuję Anno)) Mroczna, nieakceptowalna przez współczesne środowisko miłość, zostaje mimo wszystko ukarana. Książka pełna jest dziwnych zdarzeń losowych. Zachęcam do przeczytania)))Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.