Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Kwiecień 2017
P W Ś C P S N
« Mar    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Reklama

NICZYJA – KWIAT MAGNOLII

 

NiczyjaPodeszłam pod samo okno, by go podziwiać i kolorowy spektakl, który rozgrywał się przed naszymi oczami. Podszedł do mnie i objął mnie mocno.

– Cieszę się, że ci się podoba – szepnął mi prosto do ucha, a ja zadrżałam. Drżałam coraz bardziej, bo najpierw ciepłym oddechem, a potem już ustami lekko pieścił moją szyję.

– Bardzo – odpowiedziałam.

Nie wiedziałam, czy chodzi o widok za oknem i pokaz fajerwerków, czy o jego pieszczoty.

– Kise …- zaczęłam niepewnie, choć wiedziałam, że nie będzie chciał teraz rozmawiać.

W sumie ja też nie chciałam, na rozmowę będzie jeszcze czas. Oby! Miałam mu tyle do powiedzenia, ale jego pieszczoty rozpraszały mnie.

– Mmmm – wymruczał prosto w moje ucho – pięknie prawda?

Skierował wzrok na okno i to co dział się na niebie. Faktycznie chyba zaczął się już główny pokaz, a to oznaczało, że jest północ. Oparł moje dłonie na szybie, przysuwając mnie do niej  bardzo blisko. Poczułam chłód szkła i ciepło jego dłoni.

– Dotknij tego – wyszeptał, a mnie przeszedł kolejny dreszcz, kiedy całował moją szyję.

Stałam przyciśnięta dłońmi do okna, zbyt blisko szyby, choć puścił już moje ręce. Był tuż za mną, obejmując mnie tak mocno, że czułam jego rosnące podniecenie. Nagle zrobiło mi się bardzo gorąco. Yin-Yang – pomyślałam znów, kiedy chłód szyby mieszał się z ciepłym dotykiem jego rąk.

– Nie ruszaj się – poprosił – patrz!

Posłuchałam go, rozszerzonymi oczyma oglądając kolorowy, cudowny spektakl, kiedy powoli rozpinał kolejne guziki mojej bluzki. Mój oddech przyspieszał, gdy lekko opuszkami palców przesuwał po mojej skórze. Linia obojczyków, dekolt, niżej, jeszcze niżej. Kiedy rozpinał mi guzik dżinsów, na szybie pojawił się obłoczek ciepłego powietrza z moich ust. Zsuwając je ze mnie, przykląkł za mną. Och! Zamierza to kontynuować tutaj? Muskając ustami moje pośladki, zdjął je. Stałam nadal oparta o okno, teraz już tylko w rozpiętej bluzce i bieliźnie. Wstał i przytuli się do mnie, obejmując mnie raz jeszcze. Poczułam ciepło bijące od jego ciała, kiedy całym sobą naprał na mnie. Wsunął dłonie po rozpiętą bluzkę, by móc pieścić moje piersi. Pożądanie buzowało w naszych ciałach. Kolorowe iskry za oknem rozbłyskały coraz mocniej i częściej i bardziej spektakularnie, jakby chcąc nadać nam tempa. Miałam ogromną ochotę, by go pocałować. Odwróciłam się i od razu to zrobiłam, wsuwając palce w jego włosy. Całowaliśmy się przez chwilę, coraz mocniej zatracając się w tej ekstazie. Zsunął moją bluzkę i poczułam za plecami chłód szkła. Stałam między nim, a oknem i szybko rozpinałam jego dżinsy. Chciałam go coraz bardziej. Pozwolił mi na to, cofając się nieco i robiąc mi miejsce. Nadal nie zamierzał iść do łóżka? Dobrze. Uklękłam, rozsuwając  kolana, by mógł stanąć pomiędzy nimi. Teraz to ja ściągnęłam z niego spodnie razem z bielizną. Krew w moich żyłach zawrzała, kiedy zaczęłam pieścić go i całować. Pragnienie odbierało mi zmysły.

– Uch – wyrwał mu się – nie tak szybko …- próbował mnie powstrzymać, ale ja nagle nabrałam jeszcze większej ochoty na to, by zadowolić go w ten właśnie sposób. I choć sama drżałam już z pożądania, głodna jego pieszczot i pocałunków, nie przerwałam. Dał się ponieść, podobnie jak ja, naprowadzając mnie. Wsunął dłonie w moje włosy, uwalniając je i jednocześnie nadając rytm temu co robiłam. Już po chwili zatracił się zupełnie, czułam jak drży coraz mocniej. Objęłam dłońmi jego biodra i mocniej przysunęłam, by mieć go głębiej. Nie wytrzymał. Odsunął mnie, podniósł z kolan, obrócił twarzą do okna i odsuwając palcami nieco moje majtki, wszedł we mnie szybko i nagle. Rany! To było takie seksowne. Czuć go znów w sobie. Chwycił moje dłonie i splatając nasze palce, oparł je o okno, zmuszając jednocześnie bym się lekko pochyliła. Wiedziałam do czego zmierza i ochoczo wypięłam biodra w jego stronę, by mógł wejść jeszcze głębiej. Kiedy wchodził we mnie raz po raz, prowadząc mnie ku spełnieniu, pod powiekami miałam więcej fajerwerków, niż te które rozbłyskały właśnie na niebie. Było mi wszystko jedno, że stoję prawie naga, przyciśnięta do szyby panoramicznego okna balkonu. Zatracaliśmy się znów zupełnie w tych doznaniach, by po chwili dać upust rosnącej w nas ekstazie i szaleńczej gorączce pożądania. Jeszcze, szybciej, mocniej.

– Och – błagałam – nie przestawaj!

Niemal osłabłam, kiedy spełnienie, niczym ogień strawiło nas i poniosło razem, jak te fajerwerki ku niebu. Z trudem łapałam oddech po takich doznaniach. On, wciąż we mnie, puścił moje ręce, które zostawiły na szybie ślady, podobnie jak oddech, który powoli uspakajał się i zwalniał. Pokaz sztucznych ogni  dobiegał już końca, bo tylko pojedyncze wybuchy rozjaśniały jeszcze niebo. Gdyby mnie nie przytrzymał, pewnie upadłabym na kolana, bo nogi miałam jak z waty. Wziął mnie na ręce i całując mocno, zaniósł do łóżka. Pozbawiając po drodze reszty ubrania mojego i swojego. Och! Więc druga runda – pomyślałam z uśmiechem, kiedy kład mnie w chłodnej, satynowej pościeli.

Ann Crevan

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.