Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« Lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Reklama

Ćwiczenie 1.

cwiczenieKrótko i na temat…

 

Koniec teoretyzowania. Czas przejść do konkretów. Czas uwodzenia się skończył. Przechodzimy dalej. I nie mam na myśli gry wstępnej.

 

Dzisiaj proponuję Wam konkretne ćwiczenie, które przybliży Was do stworzenia sceny erotycznej, a także pomoże odkryć własny styl, który uwiedzie Was samych. Prawda jest taka, że to, co u mnie wywoła rumieniec na twarzy, Ciebie może zaledwie rozśmieszyć lub zgorszyć. Jest to w pełni normalne, zatem w ramach teoretycznych rozważań napiszę tylko: nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Rozszerzaj swoje pisarskie pole komfortu, ale w tym kierunku, który rzeczywiście Cię pociąga.

 

Czas na ćwiczenie. Przeczytaj uważnie trzy fragmenty, trzy różne opisy scen erotycznych.

 

„Budzę się, gdy jest już we mnie. Rozpalona, z rumieńcem na twarzy. Porusza się, ściskając mocno moje uda. Palce pozostawiają białe smugi na opalonej skórze. Jego dłonie docierają za moje plecy. Powoli, bardzo powoli. Chwytają za pośladki, przytrzymują, by mógł wejść głębiej, choć wydaje mi się, że głębiej już nie można”.

(I. Felicjańska, Wszystkie odcienie czerni, Warszawa 2013, s. 7)

 

„Chcę być wszędzie tam, gdzie ty. Leżeć obok ciebie, nawet gdy śpisz. Henry, ucałuj moje rzęsy, połóż palce na moich powiekach. Ugryź mnie w ucho. Odgarnij do tyłu moje włosy. Nauczyłam się odpinać tak szybko guziki twoich spodni. Jesteś cały w moich ustach, wysysam cię. Twoje dłonie. Gorączka ogarniająca nasze ciała. Szaleństwo. Okrzyki ekstazy wyrywające się przy każdym starciu twojego ciała z moim. Każde pchnięcie to godło rozkoszy. Wznosimy się po spirali. Docierasz do samego wnętrza. Macicą wstrząsają skurcze. Wargi drżą, łechtaczka pulsuje. Eksplozja – cudowny wytrysk białej krwi. I cisza”.

(A. Nin, Henry i June, przeł. E. Zychowicz, Warszawa 1995, s. 170)

 

„W następnej chwili wyobraźnia zaatakowała ją gwałtownie obsesyjnymi obrazami: wargi, przywierające do jej ciała, męskie i kobiece genitalia (nie mogła jednak rozpoznać twarzy), członki, które starały się ją dotknąć, otrzeć o nią, wedrzeć między kolana, między nogi, otworzyć płeć i wtargnąć w nią przemocą. Była oszołomiona pasją tych członków, które docierały coraz dalej, nie wycofując się z powrotem, podążały jeden po drugim wąską dróżką, zdobywały nieznane królestwo jej ciała z niesłabnącą żądzą poznania, przy czym ich posuwanie się naprzód zdawało się nie mieć końca; nieustannie poruszały się w niej, zaspokajając jej żądzę, gasząc wewnętrzny płomień niekończącą się fontanną”.

(http://biblioteka.kijowski.pl/arsan%20emanuelle/emanuelle.pdf Emanuelle, s. 6-7)

 

Teraz z powyższych opisów wybierz zarówno te sformułowania, które podobają Ci się, jak i te, które nie podobają. Wpisz je do tabeli.

 

Gotowa (gotowy)?

 

Zamień określenia z drugiej kolumny na takie, które bardziej pasują do Ciebie i Twojego stylu pisania.

Określenia, zwroty, które podobają mi się Określenia zwroty, które mnie rażą, śmieszą itp. Moja propozycja zamiana zwrotów z drugiej kolumny
 

 

 

 

 

Jak czujesz się po wykonaniu ćwiczenia? Jakie wnioski wyciągasz? A może jesteś już gotowa (gotowy) na kolejne zadanie?

 

Opisz scenę zaczynającą się od zdania: Gdy się obudziła, poczuła jego dłonie na swoim nagim brzuchu…

 

Tekst opublikowany na „Najlepszej Erotyce”

4 odpowiedzi na „Ćwiczenie 1.”

  • Spróbowałam. Zamknęłam oczy… Pooooszłooooo 😉
    Gdy się obudziła, poczuła jego dłonie na swoim nagim brzuchu… Postanowiła jeszcze przez chwilę udawać, że śpi. Jego smukłe palce kreśliły leniwe spirale na jej skórze. Jakby zastanawiał się co dalej. Wiedziała, że to nieprawda. Po prostu czekał cierpliwie. Czekał aż jego dotyk doprowadzi ją na skraj szaleństwa. Tylko on potrafił dotykać ją tak, że gdy przerywał pieszczotę, długo jeszcze kołysała się na krawędzi orgazmu. Teraz, nadal nie do końca przebudzona, czuła na sobie jego spojrzenie. Uśmiechał się jak kot na widok bezpańskiej śmietanki. Jak mały łobuziak, który za chwilę coś zmaluje.
    Próbowała oddychać równo, spokojnie. Chciała sprawdzić co zrobi, rzucić mu wyzwanie. Chociaż znała jego temperament i zwykle potrafiła odczytać jego myśli w każdym głębszym westchnieniu, czasami nadal ją zaskakiwał.
    – Nie tym razem kochanie – pomyślała i zamruczała niby przez sen.
    Serce biło jej jak oszalałe. Coraz trudniej było je uspokoić. W powietrzu drżało jego zniecierpliwienie. Spod przymkniętych powiek dostrzegła, że nagle uśmiechnął się szerzej, przygryzając dolną wargę. Zrozumiała. Zawsze tak robił, gdy podjął decyzję. Przesunął dłonie wzdłuż jej bioder, wywołując dreszcz za dreszczem. Tej reakcji nie potrafiła ukryć. Zadrżała, gdy jego palce zagłębiły się w niej. Koniec udawania. Całkowicie poddała się pieszczocie. Uwielbiała gdy dotykał ją w ten sposób, ale chciała więcej. Znacznie więcej. Wygięła plecy w łuk, gdy miejsce palców zajął język.
    – Chodź do mnie – błagała – muszę cię mieć! Na-tych-miast!
    Z trudem chwytała powietrze. Otworzyła oczy. Pomiędzy swoimi udami napotkała jego spojrzenie. Błyszczało w nim rozbawienie i… z trudem wstrzymywane pożądanie. Przerwał na chwilę, oblizał usta.
    – Mmmm… jesteś taka słodka, szczególnie gdy się opierasz. – Mruknął. – Mam przerwać czy chcesz więcej?
    „co za głupie pytanie!” – przemknęło jej przez głowę. Jednak, wystarczył jeden pocałunek i z jej ust wydobyły się tylko mamrotane niewyraźnie zaklęcia.
    – Taaaak! Chodź… Wejdź… Teraz… Proooooszę!
    Język jej się plątał. Tak bardzo pragnęła poczuć go w sobie głęboko, najgłębiej jak się da. Myślała, że oszaleje, gdy nieznośnie powoli, centymetr po centymetrze, podróżował w kierunku jej ust, całując łono, pępek, brzuch, miejsce między piersiami. I wciąż się uśmiechał. Podniecał ją ten triumfalny uśmieszek, chociaż w tej chwili szczerze go za to nienawidziła.
    Postanowiła przyspieszyć akcję. Sięgnęła w dół, ale chwycił ją za rękę. Pokręcił głową.
    – Nie tak szybko moja piękna.
    Pokazała mu język. Skorzystał skwapliwie z tej słabej oznaki buntu, całując ją mocno, namiętnie. W końcu, gdy szum krwi w jej uszach zagłuszał już nawet jego czułe słowa, wszedł w nią powoli, leniwie, z ociąganiem. Złośliwiec. To była zemsta za jej udawaną obojętność. Przyjęła go chętnie, łapczywie, szczęśliwa że może oddać mu się bez reszty. Jeszcze raz… i jeszcze. Znowu ją pokonał. Lubił smak zwycięstwa. Wiedziała o tym i pozwalała mu na to z radością.

  • Świetne. Mnie się bardzo podoba. Słowa sobie zapisałam te, które działają na moją wyobraźnię. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć własną scenę. Ćwiczenie umieszczę trochę później muszę pomyśleć. Dobrać i poprzymierzać różne zwroty. Wykorzystać na własny sposób.
    Gratuluję AliSS.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.