Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Reklama

Zaufanie (cz. 3.)

 

Postawił oszronioną puszkę na stole.

– Przyda ci się coś na odstresowanie.

– Dzięki, nie trzeba. – Ledwo spojrzała na zimne piwo.

– A ja chętnie ochłonę. – Wziął puszkę i zaczepił paznokciem za zawleczkę. – Nie masz nic przeciwko? Wiesz, nie przywykłem do wykonywania anonimowych telefonów na pogotowie z jednorazowych numerów.

Kiedy otworzył napój, spojrzała na niego z obrzydzeniem. Wypił mały łyk, czekając na jej reakcję.

– Ja też nie. – Wbiła wzrok w blat stołu. – Naprawdę nie możesz sobie darować? – powiedziała z wyrzutem.

George sięgnął po szklankę i nalał jej połowę zawartości.

– Od tego się nie upijesz.

– Mówiłam już, że nie chcę – warknęła.

– Nigdy nie piję bez zagryzki. – Postawił salaterkę z żółtym serem pokrojonym w kostkę. Sięgnęła po przekąskę. – Przepraszam, musiałem sprawdzić.

– Co takiego? – Kawałek sera zatrzymał się tuż przed jej ustami.

– To… że bardziej emocjonalnie reagujesz na odrobinę piwa niż na nieprzytomnych kolesi w twojej klatce. Do AA raczej nie należysz, bo piłaś z nami w klubie, ale od tamtego wyjścia jesteś rozdrażniona. – George z chęcią wlał w siebie zimny napój.

– Ty też się za mocno nimi nie przejąłeś.

– Cóż… nie mam litości dla takich osobników. Ale wyznaję zasadę: zabijesz świnię, odpowiesz za człowieka. I tego staram się za wszelką cenę unikać.

Jezu, wpadłam z deszczu pod rynnę. – Nie zauważyła, kiedy zacisnęła dłonie na brzegu stołu. – Tylko po co mnie ratował? Mógł mnie zgwałcić razem z nimi. – Dopiero zauważyła, że miała naderwaną koszulkę, która odsłaniała dekolt i kawałek piersi. Natychmiast się poprawiła, zasłaniając bluzą.

– Jak byłem gówniarzem, chcieli mnie zwerbować do gangu. Mało brakowało, ale pobiłem się z jednym z przywódców. Prawie się pozabijaliśmy – odpowiedział na pytanie, którego nie chciała głośno zadać. – Obaj wylądowaliśmy w szpitalu w stanie krytycznym. Kiedy zrozumiałem, że przeżyłem, odciąłem się. Na szczęście nie mam tego w papierach. Potem zacząłem trenować różne sztuki walki, uczyć się. Każdy z moich trenerów podkreślał, że nie powinienem atakować pierwszy. Te umiejętności mają służyć tylko do obrony, siebie lub kogoś.

Słuchała uważnie. Tego nie dostała w materiałach od H.

– I po tym wszystkim wybrałeś najnudniejszy zawód świata?

– Tak samo dobry jak każdy inny. Od zawsze miałem najlepsze oceny z matmy, więc się nie przemęczam. – Zobaczył, że w końcu napięcie znika z jej twarzy. – Wiesz… jakoś Beki nigdy mi do ciebie nie pasowała.

– Trudno, nic na to nie poradzę.

George uśmiechnął się i opróżnił puszkę do końca. Poczekał, aż ona wreszcie wypiła swoją szklankę i poprowadził ją na piętro.

– Chodź pokażę ci, gdzie możesz przenocować. – Otworzył drzwi do jednego z pokoi. – To dawna sypialnia moich rodziców. Moja jest po drugiej stronie korytarza. Trochę przebudowałem po wyprowadzce siostry i śmierci ojca. Na dole jest jeszcze jeden pokój z osobnym wyjściem na podwórze, jeśli wolisz.

– Przykro mi – wtrąciła.

– Dziękuję, choć minęło już kilka lat. Poszukam dla ciebie ciuchów po siostrze.

– Nie musisz. Wystarczy igła z nitką.

 

***

 

Leżała na rozkładanej kanapie w dawnym gabinecie. Wybrała ten pokój, bo był bardziej oddalony od sypialni George’a. Teraz jednak nie mogła zasnąć, cały czas wsłuchiwała się w dźwięki z ulicy. Chociaż wyjście na zewnątrz i gabinet oddzielał niewielki przedsionek, a do bramy prowadziło szerokie podwórze, cały czas miała wrażenie, że za chwilę ktoś wejdzie do środka. I wcale nie uspokajał jej fakt, że dzielnica była naprawdę spokojna, a ulica niezwykle cicha. W swoim mieszkaniu przynajmniej zasypiała, co prawda na krótko, ale chociaż na trochę. Tutaj w ogóle nie dała rady zmrużyć oka pomimo zmęczenia. Z niechęcią do samej siebie przyznała, że czułaby się bezpieczniej bliżej kolegi. Uświadomiła sobie, że ostatni raz w miarę się wyspała, gdy czuwał nad nią po wspólnym śniadaniu. Potem było z nią coraz gorzej.

Powtarzała sobie, że jest bezpieczna, że nic jej tutaj nie grozi, lecz gdy usłyszała kolejny kurant zegara, wybijany co pół godziny, poddała się. Zwinęła kołdrę, wzięła poduszkę pod pachę i poszła na górę do drugiego wolnego pokoju. Starała się przejść jak najciszej, ale drewniana podłoga skrzypiała przy każdym kroku. Zanim weszła na piętro, George wyjrzał ze swego pokoju.

– Co się dzieje?

– Odzwyczaiłam się od spania na parterze.

– Chodź, pogadamy.

Kiedy wyciągnął rękę w jej stronę, natychmiast odskoczyła i uderzyła plecami o ścianę w korytarzu. Powoli podniósł upuszczoną poduszkę i zaniósł do siebie.

– Nic ci nie zrobię. Obiecuję.

Weszła za nim. Po chwili wahania usiadła na łóżku, opierając się o zagłówek, i opatuliła przyniesioną kołdrą. Położył się na boku, żeby widzieć jej twarz.

– Długo uciekasz?

– Dlaczego tak myślisz?

– Od samego początku wpadłaś mi w oko. Widzę, jak się zmieniłaś w ostatnich tygodniach. Twoje zachowanie. Gdybym wiedział, że firmowe wyjście tak bardzo cię rozstroi…

– To nie samo wyjście…

– Tylko fakt, że dowiedziałem się, gdzie mieszkasz? – spytał retorycznie. Nie odpowiedziała, tylko zapatrzyła się w podłogę. – To ile lat już się ukrywasz?

Nagle poczuła, że nie ma sensu przed nim udawać.

– Dużo… – szepnęła.

Teraz wydawała się być o dziesięć lat starsza niż zwykle. Jeszcze miesiąc temu powiedziałby, że zatrudniła się w ich firmie świeżo po studiach, ale teraz miał wątpliwości.

– Kto cię bił? Ojciec, mąż?

– Nie mam męża i nigdy nie miałam.

– Chłopak? – Znów nie odpowiedziała. – Boisz się, że cię znajdzie?

– Nie on…

– Policja?

– Nie…

– To kto?

Wzięła głęboki oddech.

– Jego wspólnicy.

– Jesteś świadkiem koronnym?

– Niezupełnie. Działałam w samoobronie. Zarzuty oddalono, ale oni nie przyjmują tego do wiadomości.

– Jasna cholera!… – Bez trudu domyślił się, że przeżyła piekło, ale nie spodziewał się takiego obrotu sprawy i jeszcze mściwych wspólników. – Mafia?

– Gang. Kiedy się zorientowałam, z kim się związałam, było za późno. Nie pozwolił mi odejść. W końcu udało mi się wyjechać, ale mnie znalazł i zmusił do powrotu.

– Był alkoholikiem?

– Też…

– Dobrze, że w końcu postanowiłaś się bronić.

– Według nich postąpiłam nie honorowo… – uniosła głos – ale honorowe było, gdy mnie codziennie… – Zakrztusiła się nagłym wybuchem płaczu i złości.

George natychmiast usiadł obok i klepnął w plecy jedną ręką, a drugą podtrzymał, żeby nie przewróciła się na twarz. Gdy odzyskała równowagę i oddech, nie wypuścił jej z objęć. Delikatnie kołysał, głaszcząc po włosach i nie zważając na coraz bardziej mokry t-shirt.

 

Ewa Dudziec, 26-29.XI.2017

PS. Cz. 4. nastąpi w książce.

 

3 odpowiedzi na „Zaufanie (cz. 3.)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.