Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Niewygodne buty

 

niewygodne butyZ trudem doczłapała się do bloku.

„Jeszcze kilka kroków” – powtarzała sobie z zaciśniętymi z bólu zębami. „Jeszcze kawałek…”

Gdy w końcu dotarła do klatki, z uśmiechem przywitała gładką powierzchnię płytek na schodach.

„Pieprzone buty” – pomyślała, ściągając je z nóg i pomaszerowała swobodnie na bosaka, na trzecie piętro.

Zastanawiała się, za jakie grzechy trafiła się jej taka upierdliwa para. Nie była przesądna, lecz teraz przypomniał się stary zabobon mówiący, żeby nie dawać butów w prezencie, bo się potem drogi rozchodzą. Jeszcze tego by brakowało, żeby przez niewygodne pantofle rozstać się z mężem.

„O nie! Niedoczekanie twoje!” – przeklęła wszystkich twórców przesądów jednocześnie. „Zresztą to i tak nie prezent, bo w końcu mamy wspólnotę majątkową.” – Odruchowo wystawiła język.

Chwilę później zaśmiała się z siebie, dochodząc pod drzwi mieszkania. Cieszyła się, że nikogo nie było na klatce. Dorosła kobieta z wywalonym jęzorem – sąsiedzi mieliby używanie. Wcisnęła dzwonek. Gdy Michał otworzył, bez słowa wyciągnęła rękę ze szpilkami.

– Pieprzone buty! – Wrzucił je do przedpokoju i pomógł żonie wejść do środka.

– Czemu nie zadzwoniłaś? Przecież mógłbym po ciebie przyjechać – spytał, gdy położyła się na kanapie.

– Miałeś pracę. Nie chciałam ci przeszkadzać.

– To lepiej paść z wyczerpania i poranić stopy do krwi?

– Nie… – przerwała, bo ból strasznie dokuczał. Dla pewności obejrzała nogi. – Są całe, zobacz. – Wystawiła stopę w jego stronę.

– Twoje szczęście – zironizował i odsunął nogę sprzed swego nosa.

– Ale pewnie będą bąble…

– Następnym razem masz po mnie zadzwonić! – powiedział władczym tonem.

– Tak jest! – Zasalutowała.

– To teraz pod prysznic – rozkazał.

– Dobrze mi się leży… Może później, przed spaniem…

– Nie ma później. Jak nie prysznic, to do wanny. Ale już! – Spojrzała na niego spode łba. – Bo jutro nawet do łazienki nie dojdziesz.

– Eee, może nie będzie tak źle…

Michał już jej nie słyszał, bo właśnie odkręcił wodę i nalał płynu do kąpieli. Wychyliła głowę znad kanapy.

– Mówiłam, że nie chcę teraz…

– Nie dyskutuj. – Nie pozwolił jej skończyć mówić. – Ściągaj te łachy. – Podszedł do niej i zaczął rozpinać bluzkę.

– Misiek…

Nie zareagował, tylko rozbierał ją dalej. Zsunął spódnicę razem z rajstopami i majtkami. Nie próbowała już protestować. Uśmiechnęła się i pozwoliła, żeby zaniósł ją nagą do łazienki.

Po kilku minutach relaksu w ciepłej, pachnącej wodzie, ból zelżał i odzyskała humor

– Misiek! – zawołała. – Umyjesz mi plecy? – spytała, gdy stanął w drzwiach.

– Jasne. – Wszedł do środka. – Jak nogi?

– Już lepiej. – Poczuła miłe rozluźnienie, gdy delikatnie mydlił jej skórę. – Pomasujesz stopy?

– I co jeszcze?

– I frytki do tego – zaśmiała się.

– Nie zdążę upiec.

– Miśku… – poprosiła.

Bez słowa sięgnął po wąż z prysznicem i opłukał jej ciało. Potem usiadł na brzegu wanny.

– Daj te nogi – powiedział z udawaną niechęcią.

Mruczała przy każdym dotyku, rozkoszując się coraz większym odprężeniem.

– Teraz łydki… – mruknęła, a Michał przewrócił oczyma.

Jego dłonie powoli pieściły zbite mięśnie, aż nogi zrobiły się miękkie. Powoli przesuwał się w górę, ucisnął ścięgna pod kolanami i dotarł do ud.

– Nie wiem, po co się tak męczycie na tych szpilkach… – burknął niby do siebie.

Uśmiechnęła się do niego i znów zamruczała pod wpływem jego dotyku. Ręce Michała zanurzały się coraz dalej. Zdjął koszulkę, żeby nie zamoczyć rękawów. Wsunął palce między włoski i delikatnie je przeczesał. Wyprężyła się, wyginając biodra w jego kierunku. Poczuła rozkoszny dreszcz, gdy wślizgnął się jeszcze głębiej.

Powolne, rytmiczne pieszczoty wprawiały ją w coraz większą ekstazę. Miała wrażenie, że idealnie trafił w tajemniczy punkt i za chwilę dojdzie do szczytu. Nie chciała sama.

Usiadła w wannie, przysuwając się do niego, zacisnęła dłonie na plecach męża, gdy przeszła ją kolejna fala przyjemności. Zaczerpnęła powietrza i przesunęła dłonie do rozporka w jego spodniach. Nie czekając na zgodę, nachalnie zaczęła je ściągać w dół, ale wciąż siedział, więc napotkała opór.

– Daj mi go! – Przekręcił palce w jej wnętrzu, wywołując następny dreszcz. – Daj… – zapiszczała błagalnie.     Michał uśmiechnął się szelmowsko i pieścił dalej. – Proszę… chcę go poczuć…

Kiedy zaczynała tracić oddech, podniósł się lekko i wreszcie mogła zdjąć z niego ubranie. Objęła go w pasie i wciągnęła do wanny.

Iwona Wilk, Czerwiec 2016 r.

 

 

 

 

2 odpowiedzi na „Niewygodne buty”

  • Ciekawy tekst, cieszę się że wpadlam tutaj, zapowiada się całkiem sympatycznie, chętnie tu będę podczytywac :), kurcze pieczone, doborze że ogarniam angielski, bo nie moglabym napisać komentarza 🙂

    • Zapraszamy częściej 🙂 dziękujemy za techniczną uwagę, już się zajęliśmy poprawkami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.