Dziennik Beatrycze – fragment 1.
Siedzieliśmy bez słowa, pijąc zimne piwo. Ciemna kanapa z wysokim oparciem w kącie baru skutecznie osłaniania nas od ciekawskich spojrzeń. Ze wściekłości wbijałam sobie paznokcie w zaciśniętą dłoń. Gdy spojrzałam na Zbyszka, mógłby zabić wzrokiem.
– Kurwa! – walnęłam dłonią w blat, aż piwo rozlało się z pokali.
Dopiero później zauważyłam kelnerkę, która podeszła ze ścierką od sąsiedniego stolika.
– Może jeszcze coś podać? – spytała słodkim głosem.
– Na razie nie – odparł krótko Zbyszek.
– Może coś specjalnego? – zamruczała kelnerka, delikatnie dotykając jego przedramienia.
Na ułamek sekundy podniósł na nią zaskoczony wzrok i zignorował pytanie.
– Nic na to nie poradzimy – powiedział, gdy znów zostaliśmy sami. – Taka jest polityka…
– Pieprzyć ją! – warknęłam.
– Chciałabyś… – lekko uniósł kąciki ust w uśmiechu. – Musimy czekać.
– Aż znowu kogoś… – przerwałam zdanie, widząc zbliżającą się do nas kobietę.
Zbyszek wychylił się zza oparcia, podążając za moim wzrokiem. Podeszła do nas wysoka, zgrabna dziewczyna z mocnym makijażem. Miała na sobie krótką spódniczkę, która niewiele zakrywała i która na chwilę poprawiła mi humor.
– Przecież mówiłem, że…
Położyła mu palec na ustach.
– Ale ja nie mam nic do picia – obrysowała paznokciem jego wargi. – Oferuję specjalność zakładu – wyszeptała.
Nachyliła się nad nim, eksponując obfity dekolt.
Podziwiałam w milczeniu jej długie nogi i jędrne pośladki wystające spod spódniczki. Mimowolnie przechyliłam głowę, żeby się jej przyjrzeć.
– Dziękuję, mam żonę – uniósł prawą dłoń przed twarz dziewczyny.
Westchnęła i szybko wyprostowała się, kocim ruchem obracając na wysokiej szpilce. Gdy już miała odejść, Zbyszek złapał ją za rękę.
– Ale ona nie – wskazał na mnie palcem.
– Oczywiście – natychmiast odwróciła się z szerokim uśmiechem.
Był powalający.
Powoli zmierzyłam ją wzrokiem od stóp do głów. Piersi w obcisłej bluzce prezentowały się rzeczywiście apetycznie.
– Nie czekaj na mnie – powiedziałam do Zbyszka i szybko dopiłam piwo.
Ewa Dudziec, 7-II-2016


Kusząco, bardzo kusząco. Ciekawość połyka.
Dziękuję. 🙂