Dreszcz emocji

 

„Przeszywa mnie dreszcz emocji, gdy przedstawiam wam »tekst z podtekstem«”.[1]

Nic mnie nie przeszywa. Kiedyś – owszem. Teraz już nie, a może – chwilowo nie. W każdym razie kiedy myślę o podtekstach erotycznych. Nie wiem, czy to zmęczenie „około-wydawnicze”, czy może trudne rozmowy ze współautorami „Czekoladek”.

Kiedy zaczynaliśmy, ruszaliśmy z blogiem, cieszyłam się z każdego „lajka” i plusika na „międzymordziach”. Z niecierpliwością czekałam na reakcję Czytelników, sprawdzałam statystki – ile osób przybyło każdego dnia… Kiedy wstawiałam nowy tekst, przeszywało… szczególnie mocno, gdy ktoś zostawił komentarz. To było naprawdę ekscytujące.

Jeszcze bardziej przeszywał mnie dreszcz emocji i wielkiego niepokoju, gdy postanowiłam porzucić pseudonim i publikować pod własnym nazwiskiem. Co na to Czytelnicy, czy nie poczują się oszukani?… Liczyłam na zrozumienie, bo pisanie o seksie jest bardzo specyficzne. I pomimo, że wiele osób pisze niezwykle otwarcie, porusza wrażliwe i trudne tematy… to większość autorów posługuje się pseudonimem. Może za mało ich znam. 🙂

W pewnym momencie zostałam sama i stanęłam przed wyborem – zająć się wydawaniem książki, albo zarządzaniem blogiem (w domyśle: pisaniem tekstów „na siłę”, byle tylko coś się ukazało w każdy wtorek). Nie dałam rady pogodzić tych dwóch rzeczy z równym zaangażowaniem… Wybrałam powieść.

Plus z tego taki, że zdobyłam nowe doświadczenia wydawnicze, które się przydadzą do przygotowania obiecanego tomiku opowiadań (cały czas o nim pamiętam). Kiedy myślę, jak rozplanować wydanie kolejnej książki, tak – przeszywa mnie dreszcz emocji.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Skąd ten cytat? Otóż, drodzy Czytelnicy, jest to zadanie z nowego wyzwania „Piszę codziennie”. I dopiero tekst kolegi z grupy warsztatowej uświadomił mi, że „podtekst” wcale nie musi się odnosić do erotyki i seksu.

Straszne, zapomniałam o wieloznaczności tak prostego słowa. A przecież tak lubię stosować metafory i skróty myślowe, frazy z podwójnym dnem. I lubię, kiedy powstają one na gorąco, takie sytuacyjne, które w innych okolicznościach, lub dla innych odbiorców nie będą zrozumiałe. Tak jak napisał wcześniej wspomniany kolega, na przykład jakiś żart, który śmieszy tylko kilkoro bliskich przyjaciół. Bądź skrót wypowiedziany przez bohaterów sceny, opowiadania, czy książki, pasujący tylko w tym jednym momencie.

Tak, czuję dreszcz emocji, gdy publikuję tekst z takimi smaczkami i podtekstami. I czekam niecierpliwie, czy ktoś załapie mój, często pokręcony, tok myślenia.

 

Ewa Dudziec, 24.VI.2017

[1] (Spencer 2012: 11)

 

4 odpowiedzi na „Dreszcz emocji”

  • Felieton wiele mówiący… Podoba mi się rozwinięcie znaczenia słowa „podtekst”:)

  • Doskonały artykuł. Szczery. Wielokrotnie mamy tak ,że brakuje mocy twórczych, brakuje wsparcia, dobrego tematu, rozwiązania…Teksty z podtekstem erotycznym są inspirujące. Rozluźniają atmosferę. Czas spędzony wśród znajomych w sekundę podchwytujących twoją myśl…wspólny śmiech. Tego nam trzeba) Jak zabraknie, tęsknimy.

  • Mogę się podpisać rękami i nogami pod tym, co Anna napisała. Przykro by było i smutno niezwykle, gdyby tekstów tu Twoich nie było, więc pisz i się nie przejmuj jakimś chwilowym kryzysem.

  • Dziękuję, Drogie Kobietki, za miłe słowa i wsparcie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.