Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Październik 2017
P W Ś C P S N
« Wrz    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Reklama

Spotkanie

spotkanieGarnek napełnić wodą. Wodę posolić. Wlać 3-4 łyżki oleju. Makaron spaghetti ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu, pilnując żeby był lekko twardy. Lepiej jak będzie niedogotowany, niż jak mają być rozlazłe kluchy. Kawałek dyni wielkości małego talerza obrać, wyjąć pestki, pokroić w kawałki wielkości jednego kęsa. Nadaje się jedynie dynia pomarańczowa, lub hokkaido. Pomarańczowa ma zieloną skórę i pomarańczowy miąższ. Jest twarda i dość aromatyczna. 3-4 rosłe ząbki czosnku siekasz na cieniutkie plasterki. Podgrzewasz masło. Na gorące masło wrzucasz czosnek. Mieszasz. I tylko chwilka, bo jak przypalisz to będzie do wyrzucenia. Czosnek stanie się gorzki. Wrzucasz dynię. Mieszasz. Szczypta soli. Mielisz pieprz i też dodajesz szczyptę. Mieszasz. Dolewasz 5-7 łyżek wody z gotowania makaronu. Mieszasz. Co jakiś czas sprawdzasz, czy dynia zmiękła. Kiedy zmięknie, dodajesz kawałek masła – jakieś pół łyżki do zupy. Mieszasz. Gdy masło się rozpuści, sprawdź czy nie brakuje soli i pieprzu. Ewentualnie dopraw. Natkę pietruszki drobno poszatkuj i dodaj do dyni z czosnkiem. Makaron odcedzasz. Ja mieszam makaron od razu z dynią i oboje zjadamy z jednej patelni. Ty możesz oba składniki elegancko wyłożyć na talerze i mieszać w dowolnych proporcjach.

Skwar upału mogło zrównoważyć jedynie duże zimne z pianką. Rozsiadłem się wygodnie w ogródku ulubionego pubu. Wypełniłem spoconym ciałem wnętrze wiklinowego fotela. Wcisnąłem nogi pod stolik, zrzuciłem klapki. Oto ja – młody bóg. Czekam na ten boski nektar podany tak zimny, że oszroni szklankę. Kelnerka podeszła sprytnie kręcąc tyłeczkiem. Niewysoka, troszkę krępawa, opalone nogi. Pupa w króciutkiej spódniczce, bluzka z dekoltem, krągły biuścik uśmiechający się do mnie. Dołeczki w policzkach. Młodziutka, ale ma dobre zadatki. Odruchowo naprężyłem klatę podnosząc głowę i prostując plecy. Ma się trochę pod opiętą, spoconą koszulką! Założyłem włosy za ucho. Oblizałem spierzchnięte wargi. Ale gorąco! Czułem jak pot spływa mi po kręgosłupie. Wciągam pierwszy haust zimnego piwa. Przeszedł dreszcz! Pierwszy łyk jest najlepszy! Reszta to betka. Poszło duszkiem. Gestem znanym wszystkim kelnerom świata wziąłem następne.

Zakupy to tak wielka przyjemność, że nawet upał mi nie przeszkadzał. A udane zakupy, to w ogóle rozkosz. Wspaniałe nowe sandałki i lekka, letnia sukienka – to moje dzisiejsze zdobycze. Zakupy odruchowo położyłam razem z torbą na sąsiedni fotel. Wiklinowe meble, drewniane stoliki, kwiaty na stolikach i w skrzynkach dodawały temu miejscu uroku. No i cień z parasola. Zamówiłam mrożoną kawkę z bitą śmietaną i ciastko. Słodkie ukoronowanie fajnego dnia.

Poczułem intensywny, rześki zapach perfum. Usiadła przy sąsiednim stoliku obładowana siatami. Jakieś pudełka i kolorowe szmatki. Apetycznie, krągłe ciałko, hojny biust, duże, podkreślone makijażem oczy, zwieńczona blond kucykiem głowa. Zgrabne, małe stopy z czerwonymi paznokciami w sandałkach, lekko opalone nogi zakończone minispódniczką, koszulka na cieniutkich ramiączkach. Bez stanika. Pochyliła się kładąc torbę na fotel. Nie da się oderwać oczu, kiedy niemal naga kobieta prezentuje ci swe wdzięki. Staną mi od razu. O rzesz ku…

W taki upał picie dużej ilości wody to przecież podstawa. Kawa też zrobiła swoje i czułam, że muszę skorzystać z łazienki. Chwyciłam torebkę i weszłam do środka. Panował przyjemny chłód klimatyzacji. Kelnerka uśmiechnęła się, gestem wskazała kierunek. Sympatyczna obsługa, miłe wnętrze. Fajne miejsce na następną kawkę kiedyś. Drzwi do toalety za ustronną kotarą. Skorzystałam szybko. Jeszcze tylko mydło, umyte ręce i rzut oka w lusterko. Makijaż latem, kiedy ciało jest spocone to trudna sztuka. Mój był nadal doskonały. Świetny tusz i kredka podkreślała oczy. Błyszczyk na usta i mogę wychodzić. Otworzyłam drzwi…

Nie mogłem oderwać oczu od jej biustu. Falował przy każdym ruchu. Siedziała swobodnie lekko rozchylając kolana. Oko ciągnęło do dalszych miejsc po linii opalonego uda. Spódniczka podciągnęła się do góry. Jeszcze trochę a pokarzą się majtki. Wyobraźnia działała. Dziewczyna podniosła głowę. Nasze spojrzenia spotkały się, a ona uśmiechnęła delikatnie. Mrugnąłem do niej. Uśmiechnęła się szerzej. Patrząc na mnie oblizała łyżeczkę. Ale jak oblizała! Wysunąłem język i przeciągnąłem po ustach. Kolejny uśmiech przeznaczony dla mnie. Upiła jeszcze łyk kawy. Wstała nagle, podniosła torebkę i weszła do pubu. Musiałem za nią pójść. Mój mały już dawno przestał być standardowych rozmiarów i uwierał mi coraz bardziej. Co za foczka! Klima we wnętrzu trochę oziębiła ciało. Na rękach podniosły mi się włoski. Napięcie w spodniach jednak rosło. Widziałem jej prawie nagie plecy z odciśniętym rysunkiem wiklinowego fotela. Znikła za kotarą. Nie śpieszyłem się. Stanąłem za drzwiami, niby czekając w kolejce do łazienki. Otworzyła drzwi…

Miała mokre i wilgotne usta. Wpił się w nie. Ręką objął talię i przyciągną dziewczynę do siebie. Oddała pocałunek. Oparła dłonie płasko na jego piersi. Wsunęła język do ust. Przycisnął dłonią jej biodra do swoich. Ściskał pośladki. Ręką posunął do góry. Ujął dłonią krągłość. Ścisnął sterczący sutek. Jęknęła. Otworzył drzwi do łazienki i nie przerywając pocałunku weszli do środka. Oparła się plecami o ścianę. Przesunęła dłonie do rozporka. Tak słodko starała się pomóc w uwolnieniu szalejącej męskości! Tylko bardziej go podnieciła. Z dekoltu wyjął pierś i zaczął ją delikatnie ssać. Jej ciało pokryło się gęsią skórką. Zamruczała. Wsunęła dłonie w jego włosy i przycisnęła głowę do piersi. Mruczała coraz bardziej. Dłonią sięgnął pod spódniczkę. Stringi… nagie pośladki i wilgoć wszędzie. Delikatnie odsunął majteczki otwierając drogę do rozkoszy. Zaczął pieścić magiczne miejsca. Odrzuciła głowę do tyłu, jęczała coraz bardziej. Pieścił cierpliwie. Był tak bardzo podniecony. Czuł, że jak tylko wejdzie w nią to natychmiast skończy. Chwyciła jego męskość, nacisnęła, kilka ruchów góra – dół. Wsunęła go w siebie. Poruszył się raz potem drugi i kolejny. Niemal natychmiast skończył. Wtulił głowę w jej piersi. Oddychał ciężko. Wsunął palce w jej wilgoć poruszając kciukiem po rozkosznym miejscu. Jęczała coraz bardziej. Spazm rozkoszy przeszył jej ciało. Zawisła w jego objęciach. Jeszcze szybki oddech. Chwilę potem odwzajemniła pocałunek. Czuł miękkość piersi na klacie i słodki zapach włosów. Odsunęła go od siebie. Obciągnęła spódniczkę, poprawiła bluzkę. Odwróciła się w stronę lusterka, w dłoni natychmiast pojawił się błyszczyk. Musnęła usta. Uśmiechnęła się do swego odbicia w lustrze. Poruszyła ramionami, obejrzała jeszcze raz sprawdzając czy wszystko w porządku. Chwyciła torebkę i wyszła.

Nim się zorientował zamknęła za sobą drzwi. Oparł czoło o chłodną ścianę. To wyjątkowo upalny dzień.

 

Agnieszka

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.