Czarodzieje Sieci – dalszy fragment
“Wciąż było ciemno, gdy się obudził. Przez sen zapomniał, że nie leży sam i z niecka zaskoczyła go mniejsza powierzchnia łoża. Jednak kiedy pełna świadomość wróciła, był szczęśliwy. Pierwszy raz od dziesiątek lat. Odsunął włosy z jej śpiącej twarzy. Teraz wyglądała tak niewinnie i bezbronnie. Wiedział, że musi ją rozbudzić nader ostrożnie, bo wcale nie była bezbronna. Zbyt gwałtowny ruch mógł się źle skończyć, bo na pewno byłaby tak samo zdezorientowana nagłym wybiciem ze snu.
Delikatnie pieścił jej policzek, linię brody, przesunął się po szyi wzdłuż ścięgna. Kształtny bark kobiety lekko się poruszył, jakby odganiał muchę. Przesuwał palce pół milimetra nad gładką skórą ramion. Gdy zjeżyły się wszystkie włoski, usłyszał cichy pomruk.”

