Nowe komentarze
Archiwum
Styczeń 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

DO SNU

Tamten wypadek na dachu wykańczał go psychicznie. Zagnieździł się w nim gorzej od kleszcza. Czuł, że coś ściąga go na dno i nie umiał z tym walczyć. Potrafił zasnąć tylko wtedy, gdy był wykończony, więc opracował dla siebie system. Po pracy przebierał się w dresy, zbiegał do piwnicy i uderzał w worek treningowy, wyobrażając sobie, że walczy z wrogiem. Wywalał ciosy tak długo, aż rozbolały go mięśnie. Na tym nie kończył treningu. Wybiegał na drogę rowerową i przebiegał raz sprintem, raz truchtem około pięciu kilometrów. Po wszystkim wracał pod prysznic.

Dzięki codziennemu wsparciu siostry nie musiał myśleć o takich przyziemnych sprawach, jak pranie i sprzątanie. Czyste i wyprasowane ubrania czekały na niego w salonie. Przebrał się, wypryskał perfumami, a następnie poszedł do baru blisko jego domu. O dziwo po zapuszczeniu włosów i podcięciu brody niewiele potrzebował do podrywu – wystarczyła pewność siebie i szeroki uśmiech.

Tej nocy zainteresowała go blondynka. Długonoga, spędzająca czas z przyjaciółkami. Wystarczyło kilka spojrzeń, żeby zwróciła na niego uwagę. W przeciągu dziesięciu minut do niego podeszła i z nim porozmawiała.

Poczuł się jak męska dziwka, choć nie dostawał pieniędzy za seks. Nie sądził, że kiedykolwiek tak nisko upadnie. Szanował kobiety, więc czemu uprzedmiotawianie ich przychodziło mu tak łatwo?

Nie sprawdzał czy siostra jest w domu. Nie przejmował się hałasem robionym o drugiej w nocy. W głowie, mimo ciekawego towarzystwa, rozbijał się krzyk dziewczyny spadającej z dachu.

Skupił się na blondynce.

Zaczął ją rozbierać. Kiedy kurtka spadła na schody, zachichotała. Zawiesiła mu ręce na ramionach i podskoczyła. Nogi oplotła na jego biodrach. Złapał ją za pośladki, wsuwając dłonie pod sukienkę. Wstrzymał pocałunek, żeby wziąć oddech, jednak dziewczyna szybko go ponowiła.

Wniósł ją po schodach, łokciem otworzył drzwi. Nie przeszkadzała mu ciemność, znał ten dom na pomięć. Mieszkał tu od siódmego roku życia, przeprowadził się z rodzicami po pożarze poprzedniego domu. Od tamtej pory nie zamierzał zmieniać adresu.

Położył ją na łóżko. Tej nocy miał ochotę się kochać. Poczuć romantyzm w tym pustym akcie. Pocałunkami z szyi zmierzał do jej dekoltu. Blondynka bawiła się jego włosami, pomrukiwała. Ten dźwięk nigdy mu się nie znudzi. Działał na niego tak bardzo, że wzwód bolał go w obcisłych spodniach.

Blondynka, której imienia w głośnym barze nie zrozumiał, zdawała się czytać w jego myślach. Odsunęła go od siebie i rozpięła mu spodnie. Złapała członek w dłonie, by po chwili zaspokoić go językiem. Odchylił głowę z jękiem. Uwielbiał, gdy kobiety się nim zajmowały.

Wzięła członka do ust. Czekał na to cały dzień, na tę jedną przyjemność. Złapał ją za głowę, zaplątał palce we włosy i zapanował nad jej ruchami. Czasem słyszał, jak się dławiła, gdy wszedł za głęboko. Nie przejmował się tym, uważał, że ledwo poznane dziewczyny, które zaraz pozwalały się zerżnąć nie zasługiwały na szacunek.

Wizja kochania się przestała go interesować.

Odepchnął ją. Zwinnie odwrócił na brzuch i podwinął sukienkę. Zdjął stringi. Blondynka zachichotała, wypinając pośladki.

Wszedł w nią po same jaja. Krzyknęła, wyginając się w tył. Podparł się jedną ręką na łóżku, drugą sięgnął do jej piersi. Wysunął ją z głębokiego dekoltu i wziął w palce sterczący sutek. Pociągnął go, nie przestając posuwać blondynki. Coraz szybciej, mocniej, pewniej. Kilka razy zatrzymywał się w niej, aby zbyt szybko nie skończyć. Chciał mieć z tego jak najwięcej przyjemności.

– Szybciej! Zerżnij mnie mocniej!

Spełnił jej życzenie i zerznął ją tak jak chciała. Na koniec spuścił się na sukienkę. Nie przejął się jej grymasem.

– Trafisz do wyjścia – powiedział, w drodze pod prysznic.

Kiedy wrócił z łazienki do sypialni blondynki już nie było. Mógł swobodnie zasnąć, snem pozbawionym koszmarów.

Rano obudziła go siostra. Razem z nieznajomą zniknęła waza babci. Sprawdził portfel, nie zostawiła mu ani złotówki. Zerknął na odznakę leżącą na nocnym stoliku.

Niby był policjantem, ale wciąż bywał głupcem.

Małgorzata Radtke www.malgorzataradtke.pl
Jestem nabojem w komorze. W trakcie czekania na naciśnięcie spustu pracuję nad debiutem kryminalnym
z Marcinem Szadurskim w roli głównej.

 

4 odpowiedzi na „DO SNU”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.