Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Reklama

Wspomnienie

 

QuizWściekła wracała do domu. Złość jeszcze potęgowała się faktem, że dziś zapomniała zabrać słuchawek i nie mogła słuchać muzyki. Przynajmniej koleżanka pomogła wymyślić wymówkę, by wyjść wcześniej z pracy i nie oglądać szefa przez najbliższych kilka dni. Czasami doprowadzał ją do szewskiej pasji.

Gdy była blisko bloku, nagle skręciła i poszła w kierunku przychodni. Postanowiła załatwić zwolnienie lekarskie od razu, zamiast odkładać na następny dzień.

Z daleka zobaczyła pawilon, w którym kiedyś mieściło się pół-profesjonalne studio nagraniowe i sale prób dla młodych zespołów. Od dawna nie słyszała, by ktokolwiek tam grał. Z rozrzewnieniem rzuciła okiem na oddalony budynek, wspominając szkolne lata, kiedy znała całkiem sporo lokalnych muzyków i przez jakiś czas, jako dziewczyna jednego z nich, miała darmowe wejściówki na koncerty. Jeszcze bardziej się wkurzyła, że nie wzięła słuchawek i przyspieszyła kroku. Muzyka zawsze ją uspakajała. Zarzuciła kaptur na głowę, odcinając się od szarej rzeczywistości.

Gdy przechodziła kilkanaście metrów od budynku, usłyszała czyste i wyraźne dźwięki gitary.  Brzmienie przeszyło jej ciało dreszczem. Rozpoznała je niemal po jednej nucie. Przez chwilę sądziła, że to omamy, lecz gdy cała sekwencja się powtórzyła w nieco innym tempie, mimowolnie skierowała się w stronę płynących dźwięków. Nie zauważyła, kiedy zeszła z chodnika i przeszła przez ulicę, nie sprawdzając natężenia ruchu.

Welcome home (Sanitarium). Co za „zbieg okoliczności” – pomyślała. – A może znak? Czas rzucić ten zakład wariatów?

 

Sanitarium, leave me be
Sanitarium, just leave me alone[1]

 

Zanuciła pod nosem. Zasłuchana w charakterystyczną gitarę, stała na środku podjazdu, prowadzącego do garaży obok starego studia. Z niecierpliwością czekała na kolejne nuty. Przypominała sobie, jak koledzy z metalowej kapeli ćwiczyli nowe riffy. Godzinami przyglądała się swemu chłopakowi, kiedy szlifował kolejne kawałki.

Kręcone włosy spadały mu z ramion i prawie całkowicie zasłaniały twarz. Podrygiwały rytmicznie razem z dłonią uderzającą w struny. Z lubością obserwowała, jak w rytm muzyki napinały się odsłonięte bicepsy i uda opięte czarnymi dżinsami. Potem kładła się na jego kolanach i wyciągała ramiona za głowę. Gdy słuchali wspólnie muzyki, jego ręce mimowolnie układały się do trzymania gitary. Szybko nauczyła się wykorzystywać ten odruch do rozpoczęcia gry wstępnej, by jedną dłonią pieścił jej przedramiona, a drugą brzuch. Specjalnie wyprężała się, żeby niby przypadkiem trafiał na jej rozgrzane piersi.

Znów poczuła dreszcz młodzieńczych pieszczot, gdy oboje zapoznawali się z reakcjami swoich ciał. Dotknęła brzucha. Ciepło własnej dłoni wywołało tak silny impuls, że aż się zachwiała. Pochyliła się dla zachowania równowagi jednocześnie wysuwając rękę w bok. Oprzytomniała błyskawicznie, gdy pod palcami wyczuła ciepły, gładki metal.

– Nic pani nie jest? – Usłyszała i powoli otworzyła oczy. Opierała się o maskę samochodu, który skręcał na podjazd. – Już miałem trąbić, żeby pani nie rozjechać.

Zamarła. Tym razem była pewna, że to omamy.

To nie możliwe. To nie może być on. Przecież wyemigrował. – Powoli podniosła głowę i spojrzała w twarz kierowcy.

– Czarna?!

Ciemne oczy i burza, teraz sporo krótszych, włosów nie pozostawiała złudzeń.

– Chris… – uśmiechnęła się.

Ewa Dudziec, 28-29.XII.2016

[1] Welcome home (Sanitarium) – METALLICA