Usta
– Dziwne te twoje usta. – Usłyszała, gdy tylko się minęli.
– Rozmazałam się?!
Gwałtownie odwróciła się na pięcie i skierowała do łazienki.
– Nie, wszystko OK, tylko ten kolor… – westchnął niemal żałośnie.
– Teraz takie ciemne są w modzie – uśmiechnęła się szeroko.
– Zauważyłem. Nie tylko ty takie masz.
– Przynajmniej nikt już mnie nie wytyka palcami, jak kiedyś, gdy miałam fazę na ciemny makijaż…
– Ale nadal strach całować – przerwał jej w pół zdania.
– Żona też się tak maluje? – zaśmiała się i uciekła wzrokiem, spoglądając na schody. – Szef czeka – próbowała zmienić temat.
– Nie, ona prawie w ogóle się nie maluje.
– No to chyba nie masz się czym martwić. – Resztką sił zachowała spokój. – O co mu chodzi? Znudziły się żarty i chce czegoś więcej? – pomyślała, chcąc jak najszybciej zniknąć mu z oczu.
– Racja, bo teraz i tak trzeba zachować dystans dwóch metrów.
Bez słowa wbiegła na schody. Kiedy już była na górze, wychyliła się przez barierkę i zobaczyła kolegę, który nadal stał w tym samym miejscu, gdzie go zostawiła.
Przynajmniej jeden zauważył – uśmiechnęła się do siebie i poszła do szefa.
Ewa Dudziec, 27.III.2020


Dobrze, że wróciłaś. Czekam na więcej.
Ciekawe czy lepiej smakują malowane czy nagie?
Dziękuję za dobre słowo. Co do powrotu, to jeszcze nie wiem, jak to będzie, ale na pewno po wydaniu “Trzynastego lustra” zajmę się w końcu zbiorem opowiadań z “Czekoladek”.
To bardzo dobra wiadomość.
W końcu jest wysiedzialem,wyczekałem i jest Ewcia wróciła Super !!! A co do ust to wolę nagie ,popomalowanych się wygląda jak po jedzeniu jagód Pozdrawiam Serdecznie !!!
Mam nadzieję że to zaledwie początek nowej pasjonującej historii z pieprzem jak zwykle masz dar wyciągania czytelnika!
Podoba się!