Stanowisko (cz. 2.)
Kiedy schodziła na parter oddać klucz do biura w portierni, dobiegły ją ożywione znajome głosy. Przystanęła na półpiętrze i chwile obserwowała dyskusję Mirka z Krystianem. Chłopak sypał pomysłami jak z rękawa, a Mirek mu wtórował. Była pewna, że jutro rano szef zjawi się w jej gabinecie i poruszy temat zmiany stanowiska Krystianowi. Nie chciała teraz do nich dołączyć, wciąż czuła się niezręcznie na samą myśl o szefowaniu chłopakowi. Postanowiła przeczekać jeszcze kilka minut w biurze, aż będzie mogła spokojnie zejść. Zawróciła energicznie na schodach i nagle zawyła z bólu. Nie trafiła obcasem na stopień i stopa wygięła się mocno do wewnątrz. Przewróciła się na ścianę dodatkowo uderzając głową w mur. Zanim się otrząsnęła, Krystian już był przy niej i szukał guza pod jej włosami. Położyła dłoń na jego przedramieniu i próbowała go powstrzymać.
– Nic mi nie jest – wymamrotała.
– Miałbym wątpliwości, echo doszło chyba na drugą stronę ulicy, tak przydzwoniłaś.
– Gdzie twój but? – Mirek rozglądał się po klatce schodowej.
Edyta dopiero zauważyła, że ma bosą stopę i poczuła pulsowanie w kostce.
– Nie wiem – przyznała z rezygnacją, rozglądając się bezradnie – Pewnie spadł na dół. – Nachyliła się do przodu, żeby zajrzeć za barierkę i znów się skrzywiła z bólu.
Odniosła wrażenie jakby jej mózg miał zaraz wybuchnąć. Natychmiast się wyprostowała i odetchnęła z ulgą. Kiedy Mirek wracał z odnalezioną szpilką, podniosła się, chcą udowodnić mężczyznom, że od upadku na schodach się nie umiera i da sobie radę. Zrobiła krok, opierając ciężar ciała na poturbowanej stopie. W ułamku sekundy zgięła się wpół i złapała kurczowo Krystiana, który oparł się o balustradę pod jej naporem.
– Jedziemy do szpitala. – Wziął ją na ręce i zniósł na dół do swego samochodu.
– Hej, a co z moim autem?
– Coś mi się zdaje, że i tak nie będziesz jeździć przez najbliższe tygodnie.
– Skąd wiesz, masz rentgen w oczach.
– Nie, ale widzę jak ci kostka spuchła.
Kiedy Krystian układał ją na tylnym siedzeniu, sama zobaczyła, że jedna stopa zrobiła już dużo szersza od drugiej.
***
– Nie musisz mnie wnosić na rękach do domu.
– Słyszałaś lekarza, na szczęście to tylko zwichnięcie, ale musisz się oszczędzać.
Westchnęła i pozwoliła się położyć na łóżku
– Skąd masz tyle siły do noszenia wielkiej baby? Nie wyglądasz na pakera.
– Pozory mylą – uśmiechnął się z wyraźną satysfakcją. – I nie dźwigałem żadnej wielkiej baby.
– Przecież jestem wyższa od ciebie.
– Chyba coś przeoczyli na tomografie, bo pleciesz od rzeczy. – Przykrył ją narzutą. – Wysoka nie znaczy ciężka.
– Dzięki. – Podciągnęła przykrycie prawie na nos. – Za wszystko.
– Chyba nie myślisz, że zostawiłbym ciebie na pastwę losu.
– Przekażesz Mirkowi, że mam zwolnienie?
– Już dawno wysłałem mu wiadomość. Nie masz się o co martwić.
Uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Słyszała, jak Krystian robi dla niej herbatę. Już po kilku łykach gorącego napoju, kolejna porcja tabletek przeciwbólowych zaczęła działać i poczuła się senna.
Kiedy się ocknęła, w pokoju było ciemno. Nie przypominała sobie, żeby zasłoniła okno.
To pewnie robota Krystiana – pomyślała i zmusiła się do wstania z łóżka za potrzebą. Chociaż przytrzymała się ściany, to się zachwiała i strąciła coś z półki. Zanim wróciła do pionu, poczuła, że ktoś ją obejmuje w pasie.
– Krystian? Co ty…?
– Potrzebujesz pomocy, ale mogę sobie pójść.
– Nie… nie spodziewałam się, że zostaniesz…- Położyła mu rękę na ramionach i zrobiła kolejny krok. – Cholera! – Znów nie utrzymałaby równowagi, gdyby nie wspierała się na chłopaku.
– Wiesz… rzeczywiście bez szpilek nie wydajesz się być taka wielka.
– Szkoda, że ty nie przestałeś być złośliwy.
– Przyganiał kocioł garnkowi.
Roześmiała się i dopiero teraz zauważyła, że doszła do łazienki niemal bezboleśnie.
– Teraz już sobie poradzę – powiedziała, gdy znalazła się w środku.
– Na pewno?
Kiedy się obracała na zdrowej nodze, ręka Krystiana musnęła jej pierś. Na ułamek sekundy wstrzymała oddech, gdy przeszedł ją dreszcz.
– Zrobiłeś to specjalnie?
– Co?
Przyjrzała mu się uważnie, mrużąc oczy. Miał niemal kamienną twarz i wydawało się, że nie poczuł tego samego, co ona.
– Chyba coś… nieważne. – Oparła się o pralkę. – Naprawdę dam sobie radę.
– Mogę pomóc.
– W to nie wątpię – uśmiechnęła się na myśl, że miałby jej ściągnąć majtki. – Rozebrałam się do badania, to teraz też to zrobię.
– Jakby co, to krzycz.
– Nie zamierzam – mruknęła pod nosem, gdy zamknął drzwi.
Siedziała w ciszy i wciąż czuła jego dotyk, zamierzony czy nie. nie mogła opanować drżenia, jakie w niej wywołało to muśnięcie. W klubie się przed tym broniła, ale teraz, w samotności musiała przyznać, że sprawiło jej to ogromną przyjemność, o której już niemal zapomniała.
– Wszystko w porządku? – Głos Krystiana wyrwał ją z zamyślenia.
– Tak, już wychodzę.
Kiedy otworzyła drzwi, już na nią czekał. Zarzuciła mu ręce na szyję, ale zamiast skierować się do sypialni, pocałowała go. Mruknął zaskoczony i oddał pocałunek, przytulając ją do siebie. Zarzuciła mu nogę w ortezie na biodro, natychmiast ją złapał. Przycisnął Edytę do ściany i pozwolił, by oplotła go udami. Chwycił ją za pośladki i przeniósł do sypialni. Ostrożnie położył na łóżku, nie odrywając się od jej ust.
– Nie spodziewałem się… – mruknął, pieszcząc jej biust.
– Zwalę winę na prochy za tę chwilę słabości…
Krystian nagle wyrwał się z jej objęć, gdy chciała zdjąć z niego koszulę. Nakrył Edytę kołdrą, poprawił się i rzucił sucho:
– Na mnie już pora. Rano podstawię twój samochód.
– Co??? – Podniosła się gwałtownie na łóżku i syknęła z bólu.
Chłopak zawrócił.
– Leż! – rozkazał i ponownie ją okrył. – Rano oddam ci klucze i zrobię jakieś zakupy.
– Kris, co się… – nie skończyła, bo właśnie usłyszała chrzest przekręcanego zamka.
Opadła bezradnie na poduszkę. Rozpalona i wściekła. Wyraźnie dawał do zrozumienia, że jej pragnie, a kiedy się odważyła, uciekł jak przestraszony nastolatek. Czyżby tak się pomyliła? Adrenalina i rozbudzone hormony nie dały jej zasnąć aż do świtu. Gdy w końcu odpłynęła, odniosła wrażenie, że pięć minut później zadzwonił budzik. Wyłączyła go i nasunęła poduszkę na głowę. W końcu miała wolne i chciała odpocząć.
Ewa Dudziec, X-XI.2018 r.
Część 4. w książce.


To się zdziwila. Czasami chcemy więcej.Dostajemy mniej.Na wszystko przyjdzie pora.
Jestem ciekawa reakcji panów. 🙂
Czy to możliwe, tak w ostatniej chwili zmiana zdania?
Jak zwykle dobrze napisane. Chce się czytać dalej.
A nigdy nie miałaś sytuacji, że jedno zadnie psuło cały nastrój i wszystkiego się odechciewało? 🙂
Jeszcze nie. Chyba jako Lubisłowa potrafię dobierać słowa 🙂
Aniu, Ty na pewno odpowiednio dobierasz słowa, ale ta druga strona może nawalić 🙂
Drogie Panie nie tylko wy potraficie uwodzić czy nie będzie tak, że zapragnie go bardziej po tej sytuacji ? czekam na ciąg dalszy Pozdrawiam Serdecznie !!!!
Część trzecia już prawie przygotowana. 🙂