Nowe komentarze
Archiwum
Styczeń 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Stanowisko (cz. 2.)

 

Kiedy schodziła na parter oddać klucz do biura w portierni, dobiegły ją ożywione znajome głosy. Przystanęła na półpiętrze i chwile obserwowała dyskusję Mirka z Krystianem. Chłopak sypał pomysłami jak z rękawa, a Mirek mu wtórował. Była pewna, że jutro rano szef zjawi się w jej gabinecie i poruszy temat zmiany stanowiska Krystianowi. Nie chciała teraz do nich dołączyć, wciąż czuła się niezręcznie na samą myśl o szefowaniu chłopakowi. Postanowiła przeczekać jeszcze kilka minut w biurze, aż będzie mogła spokojnie zejść. Zawróciła energicznie na schodach i nagle zawyła z bólu. Nie trafiła obcasem na stopień i stopa wygięła się mocno do wewnątrz. Przewróciła się na ścianę dodatkowo uderzając głową w mur. Zanim się otrząsnęła, Krystian już był przy niej i szukał guza pod jej włosami. Położyła dłoń na jego przedramieniu i próbowała go powstrzymać.

– Nic mi nie jest – wymamrotała.

– Miałbym wątpliwości, echo doszło chyba na drugą stronę ulicy, tak przydzwoniłaś.

– Gdzie twój but? – Mirek rozglądał się po klatce schodowej.

Edyta dopiero zauważyła, że ma bosą stopę i poczuła pulsowanie w kostce.

– Nie wiem – przyznała z rezygnacją, rozglądając się bezradnie – Pewnie spadł na dół. – Nachyliła się do przodu, żeby zajrzeć za barierkę i znów się skrzywiła z bólu.

Odniosła wrażenie jakby jej mózg miał zaraz wybuchnąć. Natychmiast się wyprostowała i odetchnęła z ulgą. Kiedy Mirek wracał z odnalezioną szpilką, podniosła się, chcą udowodnić mężczyznom, że od upadku na schodach się nie umiera i da sobie radę. Zrobiła krok, opierając ciężar ciała na poturbowanej stopie. W ułamku sekundy zgięła się wpół i złapała kurczowo Krystiana, który oparł się o balustradę pod jej naporem.

– Jedziemy do szpitala. – Wziął ją na ręce i zniósł na dół do swego samochodu.

– Hej, a co z moim autem?

– Coś mi się zdaje, że i tak nie będziesz jeździć przez najbliższe tygodnie.

– Skąd wiesz, masz rentgen w oczach.

– Nie, ale widzę jak ci kostka spuchła.

Kiedy Krystian układał ją na tylnym siedzeniu, sama zobaczyła, że jedna stopa zrobiła już dużo szersza od drugiej.

 

***

 

– Nie musisz mnie wnosić na rękach do domu.

– Słyszałaś lekarza, na szczęście to tylko zwichnięcie, ale musisz się oszczędzać.

Westchnęła i pozwoliła się położyć na łóżku

– Skąd masz tyle siły do noszenia wielkiej baby? Nie wyglądasz na pakera.

– Pozory mylą – uśmiechnął się z wyraźną satysfakcją. – I nie dźwigałem żadnej wielkiej baby.

– Przecież jestem wyższa od ciebie.

– Chyba coś przeoczyli na tomografie, bo pleciesz od rzeczy. – Przykrył ją narzutą. – Wysoka nie znaczy ciężka.

– Dzięki. – Podciągnęła przykrycie prawie na nos. – Za wszystko.

– Chyba nie myślisz, że zostawiłbym ciebie na pastwę losu.

– Przekażesz Mirkowi, że mam zwolnienie?

– Już dawno wysłałem mu wiadomość. Nie masz się o co martwić.

Uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Słyszała, jak Krystian robi dla niej herbatę. Już po kilku łykach gorącego napoju, kolejna porcja tabletek przeciwbólowych zaczęła działać i poczuła się senna.

Kiedy się ocknęła, w pokoju było ciemno. Nie przypominała sobie, żeby zasłoniła okno.

To pewnie robota Krystiana – pomyślała i zmusiła się do wstania z łóżka za potrzebą. Chociaż przytrzymała się ściany, to się zachwiała i strąciła coś z półki. Zanim wróciła do pionu, poczuła, że ktoś ją obejmuje w pasie.

– Krystian? Co ty…?

– Potrzebujesz pomocy, ale mogę sobie pójść.

– Nie… nie spodziewałam się, że zostaniesz…- Położyła mu rękę na ramionach i zrobiła kolejny krok. – Cholera! – Znów nie utrzymałaby równowagi, gdyby nie wspierała się na chłopaku.

– Wiesz… rzeczywiście bez szpilek nie wydajesz się być taka wielka.

– Szkoda, że ty nie przestałeś być złośliwy.

– Przyganiał kocioł garnkowi.

Roześmiała się i dopiero teraz zauważyła, że doszła do łazienki niemal bezboleśnie.

– Teraz już sobie poradzę – powiedziała, gdy znalazła się w środku.

– Na pewno?

Kiedy się obracała na zdrowej nodze, ręka Krystiana musnęła jej pierś. Na ułamek sekundy wstrzymała oddech, gdy przeszedł ją dreszcz.

– Zrobiłeś to specjalnie?

– Co?

Przyjrzała mu się uważnie, mrużąc oczy. Miał niemal kamienną twarz i wydawało się, że nie poczuł tego samego, co ona.

– Chyba coś… nieważne. – Oparła się o pralkę. – Naprawdę dam sobie radę.

– Mogę pomóc.

– W to nie wątpię – uśmiechnęła się na myśl, że miałby jej ściągnąć majtki. – Rozebrałam się do badania, to teraz też to zrobię.

– Jakby co, to krzycz.

– Nie zamierzam – mruknęła pod nosem, gdy zamknął drzwi.

Siedziała w ciszy i wciąż czuła jego dotyk, zamierzony czy nie. nie mogła opanować drżenia, jakie w niej wywołało to muśnięcie. W klubie się przed tym broniła, ale teraz, w samotności musiała przyznać, że sprawiło jej to ogromną przyjemność, o której już niemal zapomniała.

– Wszystko w porządku? – Głos Krystiana wyrwał ją z zamyślenia.

– Tak, już wychodzę.

Kiedy otworzyła drzwi, już na nią czekał. Zarzuciła mu ręce na szyję, ale zamiast skierować się do sypialni, pocałowała go. Mruknął zaskoczony i oddał pocałunek, przytulając ją do siebie. Zarzuciła mu nogę w ortezie na biodro, natychmiast ją złapał. Przycisnął Edytę do ściany i pozwolił, by oplotła go udami. Chwycił ją za pośladki i przeniósł do sypialni. Ostrożnie położył na łóżku, nie odrywając się od jej ust.

– Nie spodziewałem się… – mruknął, pieszcząc jej biust.

– Zwalę winę na prochy za tę chwilę słabości…

Krystian nagle wyrwał się z jej objęć, gdy chciała zdjąć z niego koszulę. Nakrył Edytę kołdrą, poprawił się i rzucił sucho:

– Na mnie już pora. Rano podstawię twój samochód.

– Co??? – Podniosła się gwałtownie na łóżku i syknęła z bólu.

Chłopak zawrócił.

– Leż! – rozkazał i ponownie ją okrył. – Rano oddam ci klucze i zrobię jakieś zakupy.

– Kris, co się… – nie skończyła, bo właśnie usłyszała chrzest przekręcanego zamka.

Opadła bezradnie na poduszkę. Rozpalona i wściekła. Wyraźnie dawał do zrozumienia, że jej pragnie, a kiedy się odważyła, uciekł jak przestraszony nastolatek. Czyżby tak się pomyliła? Adrenalina i rozbudzone hormony nie dały jej zasnąć aż do świtu. Gdy w końcu odpłynęła, odniosła wrażenie, że pięć minut później zadzwonił budzik. Wyłączyła go i nasunęła poduszkę na głowę. W końcu miała wolne i chciała odpocząć.

 

Ewa Dudziec, X-XI.2018 r.

STANOWISKO (cz.1.)

STANOWISKO (cz.3.)

Część 4. w książce.

 

8 odpowiedzi na „Stanowisko cz. 2.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.