Nowe komentarze
Archiwum
Styczeń 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Stanowisko

 

Andrzej właśnie opowiadał dowcip, który już znała, i do tego przekręcał istotne szczegóły, kompletnie zniekształcając puentę. Nie chciała tego słuchać, więc szybko dopiła wodę i ruszyła do baru po następną szklankę.

– Też zęby cię rozbolały od tego kawału?

Usłyszała tuż za plecami ciepły głos Krystiana. Odwróciła się i uśmiechnęła do kolegi.

– Można tak to ująć.

Zamilkła i czekała, aż barman do niej podejdzie.

– Czemu zamawiasz tylko wodę? Jesteś na odwyku? – Krystian przewiercał ją wzrokiem.

– To też można tak ująć. – Stanęła bokiem do chłopaka, bo nagle poczuła się skrępowana jego spojrzeniem. – Prowadzę – znów się uśmiechnęła, żeby go nie urazić. – Mogę prosić o więcej lodu. – Niespodziewana bliskość Krystiana wywołała falę gorąca.

– I wszystko jasne.

Wzięli swoje napoje i wrócili do stolika, przy którym Andrzej opowiadał kolejny marny kawał. Edyta usiadła na swoim miejscu i skupiła się na oszronionej szklance. Dopiero po chwili zauważyła, że Krystian usadowił się naprzeciwko niej i bacznie się jej przyglądał.

O co ci chodzi, człowieku? – pomyślała i sięgnęła po coś do torebki, byle tylko na niego nie patrzeć. – Żebyś był starszy i wyższy… Rany, opanuj się kobieto! – Zawzięcie grzebała w torebce, ale w końcu nic nie wyjęła, tylko sięgnęła po wodę i łapczywie wypiła połowę zawartości.

Liczyła, że to ją bardziej ostudzi. Następna anegdota Andrzeja już nie tylko ją znudziła, ale rozwścieczyła. Uznała, że czas najwyższy zakończyć swój pobyt na firmowej imprezie i kiedy zakładała żakiet, Krystian złapał jej dłoń.

– Zatańczymy? – Wytrzeszczyła oczy na chłopaka. – Też nie chcę go dłużej słuchać, a do domu jeszcze mi się nie spieszy.

A co mi tam! – pomyślała i się podniosła. – Mam zdjąć szpilki? – spytała, gdy stanęła obok, a jego głowa znalazła się tuż nad jej biustem.

– Nie musisz, nie przeszkadza mi mój wzrost – poprowadził ją na parkiet – a wręcz przeciwnie – uśmiechnął się szelmowsko i objął ją mocno w talii.

– Dobrze, ale tylko jeden utwór i zjeżdżam. Naprawdę chcę się wreszcie wyspać.

Krystian nie odpowiedział, tylko przyciągnął ją jeszcze bliżej, aż poczuła delikatne drapanie kilkudniowego zarostu na dekolcie.

Mogłabym cię adoptować – z całych sił próbowała się opanować, gdy czuła jego ciepły, umięśniony tors i silne ramiona. – Cholera…

Kiedy tylko skończyła się piosenka oswobodziła się z jego objęć i prawie biegiem opuściła klub.

 

***

 

Weszła do pustej kuchni i zadowolona z chwili odpoczynku nastawiła wodę na herbatę. Po imprezie firmowej wszyscy dostali przyspieszenia i przez kilka ostatnich dni jadła w biegu. Wreszcie chęć współpracowników, by podlizać się szefowi nieco opadła i znów mogła wrócić do normalnych przerw. Z gorącym kubkiem w dłoniach siedziała zapatrzona w okno, zdjęła szpilki i położyła stopy na drugim krześle. Nie usłyszała wejścia Krystiana, dopóki się nie odezwał.

– No nareszcie. Stęskniłem się za naszymi herbatkami. Już myślałem, że mnie unikasz.

Na dźwięk jego głosu, aż podskoczyła i przewróciła krzesło, na którym oparła nogi.

– Co takiego? – Z trudem dotarło do niej, o czym mówił chłopak. – Unikam? Co ty pleciesz?

– Zawsze razem jedliśmy, a po imprezie nagle zniknęłaś. Nudziłem się bez naszych rozmów, nawet służbowo prawie się nie widywaliśmy.

– Aaa, to… Jak tylko ludzie wypiją drinka z szefem, to zawsze dostają amoku i potem jest tydzień z życiorysu. Nie zauważyłeś?

– Zauważyłem, ale nie dałem się wciągnąć w ten chwilowy wyścig szczurów.

– Gratulacje – uniosła kubek jak do toastu. – Ja niestety muszę te szczurki nadzorować, bo zawsze robią jakieś głupoty, próbując zabłysnąć przed Mirkiem.

– Zawsze?

– Racja, to była twoja pierwsza firmowa impreza… Za kilka miesięcy będziesz miał okazję się przekonać. – Spojrzała na niego badawczo. – A ty nie chciałeś niczym zaimponować?

– Szefowi? Nie.

– Nie myślisz o awansie?

– Myślę, ale nie w taki sposób. A poza tym obecne stanowisko mi odpowiada, chociaż zastanawiam się nad zmianą działu.

– O, na jaki?

– Marketing.

Edyta prawie wypuściła kubek z dłoni.

– No co ty, Krystian oszalałeś? – W drzwiach kuchni stanął Mirek. – Chcesz mieć taką straszną kierowniczkę? – Uśmiechnął się szeroko.

– Nie boję się pod nią być – odparł chłopak.

– Edzia pracuje u mnie od początku, to wiem jak bardzo gnębi podwładnych.

– To czemu jeszcze nie zwolniłeś mnie za mobbing? – Dała się wciągnąć w wymianę uszczypliwości.

– Bo pracownicy lepiej o mnie myślą, jak ty ich wymęczysz. No i gdzie ja znajdę lepszego dyrektora kreatywnego? – Mirek położył jej dłoń na ramieniu.

– Zobaczysz, kiedyś obalę twój wizerunek.

– Wiem, wiem, a potem przejmiesz firmę.

– A na co mi ta bieda. Nie potrzebuję browaru, żeby się napić piwa.

Mirek usiadł przy stole i przyglądał się im uważnie, przenosząc co chwilę wzrok z jednego na drugie.

– Wy tak na poważnie o tej zmianie działu?

– Na mnie nie patrz – Edyta natychmiast zaprotestowała i odsunęła się od blatu.

– Chciałbym się od niej uczyć.

– Byłoby czego, Edzia ma duże doświadczenie.

– W to nie wątpię. – Krystian potwierdził słowa szefa.

– Ale ja wcale nie żartowałem, że będzie cię wykorzystywać – Mirek znów się uśmiechnął szeroko.

– A ja chętniej jej na to pozwolę. – Chłopak spojrzał na Edytę.

Znów zobaczyła jego przenikliwe szafirowe oczy i wzrok, który nie miał nic wspólnego z pracą, tak jak kilka dni wcześniej w klubie. Nabrała wątpliwości, o czym tak naprawdę rozmawiają.

– Hej, ja tu cały czas jestem. I muszę się poważnie zastanowić, czy go chcę – zwróciła się do Mirka.

– Hm… To zróbmy tak: przygotuj szkic kampanii i jak Edzia go zaakceptuje, to prawdopodobnie pozytywnie rozważymy twoje przenosiny.

– Dziękuję – uścisnął szefowi dłoń.

– Dlaczego mi to robisz? – rzuciła, gdy tylko Mirek zniknął w korytarzu.

– Co takiego?

– Przecież wszyscy wiedzą, że się kumplujemy i dobrze mi z tym. A jak zostaniesz moim podwładnym to nas zlinczują, nie chcę być posądzona o faworyzowanie kogokolwiek. Myślałam, że już na tyle mnie poznałeś.

– Chcę poznać jeszcze lepiej – Krystian nie dawał za wygraną.

– Na pewno rozmawiamy o pracy? – Ani na chwilę nie spuścił z niej wzroku, a Edycie znów się zrobiło gorąco. – Kurwa mać!

Wyszła trzaskając drzwiami.

***

 

Teraz naprawdę go unikała. Prawie nie wychodziła ze swego gabinetu, także w czasie przerw, i nie odpowiadała na jego wiadomości. Krystian przysłał kilka wstępnych propozycji reklam i od razu wiedziała, że on jeden mógłby zastąpić nawet trzy osoby w obecnym zespole ze swoimi pomysłami.

– Hej, znów szukał cię ten przystojniaczek – Kaśka wsunęła głowę przez drzwi jej gabinetu.

– Jaki? – wyrwała się z zamyślenia.

– Thorin Dębowa Tarcza.

– Kto???

– No ten, niski, czarny z brodą, chociaż nie taką wielką jak u Thorina.

– Krystian.

– Tak, on, nigdy nie mogę zapamiętać.

Edyta zaprosiła koleżankę do środka i poprosiła o zamknięcie drzwi.

– Serio myślisz, że jest aż tak przystojny?

– Thorin, czy Krystian? Zresztą to bez różnicy, są podobni. – Kaśka przechyliła głowę. – Nie zauważyłaś uroku Krystiana? W końcu to ty z nim przesiadujesz w kuchni.

– Jakoś nie zaprzątałam sobie tym głowy.

– To co wy robicie w czasie tych przerw?

– Zwykle rozmawiamy na różne poza firmowe tematy. Lubię ten rodzaj inteligencji.

– A właśnie, czemu ostatnio razem nie jecie?

– Chce się do nas przenieść, Mirkowi nawet podoba się ta opcja, a ja jestem w kropce.

– Co ty pleciesz?

– Już podrzucił kilka świetnych pomysłów, ale zaraz powiedzą, że je wybrałam, bo się dobrze dogadujemy.

– Przesadzasz, a ja przynajmniej miałabym na kogo popatrzeć dla relaksu.

Kobiety głośno się roześmiały.

– No to chodźmy na przerwę, może będziesz miała okazję popatrzeć sobie na księcia krasnoludów.

 

Ewa Dudziec, październik 2018 r.

STANOWISKO (cz.2.)

STANOWISKO (cz.3.)

Część 4. w książce.

 

5 odpowiedzi na „Stanowisko”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.