Stanowisko
Andrzej właśnie opowiadał dowcip, który już znała, i do tego przekręcał istotne szczegóły, kompletnie zniekształcając puentę. Nie chciała tego słuchać, więc szybko dopiła wodę i ruszyła do baru po następną szklankę.
– Też zęby cię rozbolały od tego kawału?
Usłyszała tuż za plecami ciepły głos Krystiana. Odwróciła się i uśmiechnęła do kolegi.
– Można tak to ująć.
Zamilkła i czekała, aż barman do niej podejdzie.
– Czemu zamawiasz tylko wodę? Jesteś na odwyku? – Krystian przewiercał ją wzrokiem.
– To też można tak ująć. – Stanęła bokiem do chłopaka, bo nagle poczuła się skrępowana jego spojrzeniem. – Prowadzę – znów się uśmiechnęła, żeby go nie urazić. – Mogę prosić o więcej lodu. – Niespodziewana bliskość Krystiana wywołała falę gorąca.
– I wszystko jasne.
Wzięli swoje napoje i wrócili do stolika, przy którym Andrzej opowiadał kolejny marny kawał. Edyta usiadła na swoim miejscu i skupiła się na oszronionej szklance. Dopiero po chwili zauważyła, że Krystian usadowił się naprzeciwko niej i bacznie się jej przyglądał.
O co ci chodzi, człowieku? – pomyślała i sięgnęła po coś do torebki, byle tylko na niego nie patrzeć. – Żebyś był starszy i wyższy… Rany, opanuj się kobieto! – Zawzięcie grzebała w torebce, ale w końcu nic nie wyjęła, tylko sięgnęła po wodę i łapczywie wypiła połowę zawartości.
Liczyła, że to ją bardziej ostudzi. Następna anegdota Andrzeja już nie tylko ją znudziła, ale rozwścieczyła. Uznała, że czas najwyższy zakończyć swój pobyt na firmowej imprezie i kiedy zakładała żakiet, Krystian złapał jej dłoń.
– Zatańczymy? – Wytrzeszczyła oczy na chłopaka. – Też nie chcę go dłużej słuchać, a do domu jeszcze mi się nie spieszy.
A co mi tam! – pomyślała i się podniosła. – Mam zdjąć szpilki? – spytała, gdy stanęła obok, a jego głowa znalazła się tuż nad jej biustem.
– Nie musisz, nie przeszkadza mi mój wzrost – poprowadził ją na parkiet – a wręcz przeciwnie – uśmiechnął się szelmowsko i objął ją mocno w talii.
– Dobrze, ale tylko jeden utwór i zjeżdżam. Naprawdę chcę się wreszcie wyspać.
Krystian nie odpowiedział, tylko przyciągnął ją jeszcze bliżej, aż poczuła delikatne drapanie kilkudniowego zarostu na dekolcie.
Mogłabym cię adoptować – z całych sił próbowała się opanować, gdy czuła jego ciepły, umięśniony tors i silne ramiona. – Cholera…
Kiedy tylko skończyła się piosenka oswobodziła się z jego objęć i prawie biegiem opuściła klub.
***
Weszła do pustej kuchni i zadowolona z chwili odpoczynku nastawiła wodę na herbatę. Po imprezie firmowej wszyscy dostali przyspieszenia i przez kilka ostatnich dni jadła w biegu. Wreszcie chęć współpracowników, by podlizać się szefowi nieco opadła i znów mogła wrócić do normalnych przerw. Z gorącym kubkiem w dłoniach siedziała zapatrzona w okno, zdjęła szpilki i położyła stopy na drugim krześle. Nie usłyszała wejścia Krystiana, dopóki się nie odezwał.
– No nareszcie. Stęskniłem się za naszymi herbatkami. Już myślałem, że mnie unikasz.
Na dźwięk jego głosu, aż podskoczyła i przewróciła krzesło, na którym oparła nogi.
– Co takiego? – Z trudem dotarło do niej, o czym mówił chłopak. – Unikam? Co ty pleciesz?
– Zawsze razem jedliśmy, a po imprezie nagle zniknęłaś. Nudziłem się bez naszych rozmów, nawet służbowo prawie się nie widywaliśmy.
– Aaa, to… Jak tylko ludzie wypiją drinka z szefem, to zawsze dostają amoku i potem jest tydzień z życiorysu. Nie zauważyłeś?
– Zauważyłem, ale nie dałem się wciągnąć w ten chwilowy wyścig szczurów.
– Gratulacje – uniosła kubek jak do toastu. – Ja niestety muszę te szczurki nadzorować, bo zawsze robią jakieś głupoty, próbując zabłysnąć przed Mirkiem.
– Zawsze?
– Racja, to była twoja pierwsza firmowa impreza… Za kilka miesięcy będziesz miał okazję się przekonać. – Spojrzała na niego badawczo. – A ty nie chciałeś niczym zaimponować?
– Szefowi? Nie.
– Nie myślisz o awansie?
– Myślę, ale nie w taki sposób. A poza tym obecne stanowisko mi odpowiada, chociaż zastanawiam się nad zmianą działu.
– O, na jaki?
– Marketing.
Edyta prawie wypuściła kubek z dłoni.
– No co ty, Krystian oszalałeś? – W drzwiach kuchni stanął Mirek. – Chcesz mieć taką straszną kierowniczkę? – Uśmiechnął się szeroko.
– Nie boję się pod nią być – odparł chłopak.
– Edzia pracuje u mnie od początku, to wiem jak bardzo gnębi podwładnych.
– To czemu jeszcze nie zwolniłeś mnie za mobbing? – Dała się wciągnąć w wymianę uszczypliwości.
– Bo pracownicy lepiej o mnie myślą, jak ty ich wymęczysz. No i gdzie ja znajdę lepszego dyrektora kreatywnego? – Mirek położył jej dłoń na ramieniu.
– Zobaczysz, kiedyś obalę twój wizerunek.
– Wiem, wiem, a potem przejmiesz firmę.
– A na co mi ta bieda. Nie potrzebuję browaru, żeby się napić piwa.
Mirek usiadł przy stole i przyglądał się im uważnie, przenosząc co chwilę wzrok z jednego na drugie.
– Wy tak na poważnie o tej zmianie działu?
– Na mnie nie patrz – Edyta natychmiast zaprotestowała i odsunęła się od blatu.
– Chciałbym się od niej uczyć.
– Byłoby czego, Edzia ma duże doświadczenie.
– W to nie wątpię. – Krystian potwierdził słowa szefa.
– Ale ja wcale nie żartowałem, że będzie cię wykorzystywać – Mirek znów się uśmiechnął szeroko.
– A ja chętniej jej na to pozwolę. – Chłopak spojrzał na Edytę.
Znów zobaczyła jego przenikliwe szafirowe oczy i wzrok, który nie miał nic wspólnego z pracą, tak jak kilka dni wcześniej w klubie. Nabrała wątpliwości, o czym tak naprawdę rozmawiają.
– Hej, ja tu cały czas jestem. I muszę się poważnie zastanowić, czy go chcę – zwróciła się do Mirka.
– Hm… To zróbmy tak: przygotuj szkic kampanii i jak Edzia go zaakceptuje, to prawdopodobnie pozytywnie rozważymy twoje przenosiny.
– Dziękuję – uścisnął szefowi dłoń.
– Dlaczego mi to robisz? – rzuciła, gdy tylko Mirek zniknął w korytarzu.
– Co takiego?
– Przecież wszyscy wiedzą, że się kumplujemy i dobrze mi z tym. A jak zostaniesz moim podwładnym to nas zlinczują, nie chcę być posądzona o faworyzowanie kogokolwiek. Myślałam, że już na tyle mnie poznałeś.
– Chcę poznać jeszcze lepiej – Krystian nie dawał za wygraną.
– Na pewno rozmawiamy o pracy? – Ani na chwilę nie spuścił z niej wzroku, a Edycie znów się zrobiło gorąco. – Kurwa mać!
Wyszła trzaskając drzwiami.
***
Teraz naprawdę go unikała. Prawie nie wychodziła ze swego gabinetu, także w czasie przerw, i nie odpowiadała na jego wiadomości. Krystian przysłał kilka wstępnych propozycji reklam i od razu wiedziała, że on jeden mógłby zastąpić nawet trzy osoby w obecnym zespole ze swoimi pomysłami.
– Hej, znów szukał cię ten przystojniaczek – Kaśka wsunęła głowę przez drzwi jej gabinetu.
– Jaki? – wyrwała się z zamyślenia.
– Thorin Dębowa Tarcza.
– Kto???
– No ten, niski, czarny z brodą, chociaż nie taką wielką jak u Thorina.
– Krystian.
– Tak, on, nigdy nie mogę zapamiętać.
Edyta zaprosiła koleżankę do środka i poprosiła o zamknięcie drzwi.
– Serio myślisz, że jest aż tak przystojny?
– Thorin, czy Krystian? Zresztą to bez różnicy, są podobni. – Kaśka przechyliła głowę. – Nie zauważyłaś uroku Krystiana? W końcu to ty z nim przesiadujesz w kuchni.
– Jakoś nie zaprzątałam sobie tym głowy.
– To co wy robicie w czasie tych przerw?
– Zwykle rozmawiamy na różne poza firmowe tematy. Lubię ten rodzaj inteligencji.
– A właśnie, czemu ostatnio razem nie jecie?
– Chce się do nas przenieść, Mirkowi nawet podoba się ta opcja, a ja jestem w kropce.
– Co ty pleciesz?
– Już podrzucił kilka świetnych pomysłów, ale zaraz powiedzą, że je wybrałam, bo się dobrze dogadujemy.
– Przesadzasz, a ja przynajmniej miałabym na kogo popatrzeć dla relaksu.
Kobiety głośno się roześmiały.
– No to chodźmy na przerwę, może będziesz miała okazję popatrzeć sobie na księcia krasnoludów.
Ewa Dudziec, październik 2018 r.
Część 4. w książce.


No nieźle mój imiennik wywija i mam nadzieje że to nie koniec jego perypeti. Ekstra !!!!
Powiem Ci w tajemnicy, że to nie koniec, ale teraz mniej czasu na pisanie i wolno idzie ciąg dalszy 🙂
A ja jakoś nie przepadam za niskimi i brodatymi, ale Twój dobrze się zapowiada. Pisz dalej 🙂
No no no. Całkiem nieźle i aż czekam na więcej 🙂
Dziękuję, w planach jest już ciąg dalszy