Kontrola jakości
– Co chcesz na śniadanie? – Usłyszała kilka sekund po otworzeniu jednego oka.
Drugie wciąż spało wciśnięte w poduszkę.
– Paróweczkę – odpowiedziała nieprzytomnie.
– Na paróweczkę trzeba sobie zasłużyć.
– Co??? – Otworzyła drugie oko i obróciła się na plecy.
– Takich dań się nie serwuje ot tak.
– Ale przecież byłam grzeczna… – wymamrotała.
– No właśnie – powiedział z szelmowskim uśmiechem.
– Nawet z mojej prywatnej restauracji? – Wyciągnęła rękę w jego kierunku.
Minimalnie się odsunął na brzegu łóżka.
– Chyba muszę poważnie porozmawiać z szefem kuchni… – powiedziała już wyraźniej. – Ignorowanie zachcianek właścicielki podpada pod niesubordynację.
– Zabrakło towaru, trzeba uzupełnić.
– Mam ze sobą dwie pachnące bułeczki. – Odrzuciła róg kołdry.
– Mało jak na śniadanie dla dwóch osób.
– I soczyste owoce na deser. – Odkryła się jeszcze bardziej.
– Hm… chyba muszę sprawdzić świeżość dostawy. – Nachylił się nad nią i wciągnął zapach delikatnego potu zmieszanego z resztką kwiatowych perfum.
– I jak kontrola? – Wyprężyła się, przytykając brzuch do jego nosa.
– Bułeczki mięciutkie i pachnące. Chyba będą się nadawały.
– Chyba?!
– Muszę jeszcze sprawdzić resztę towaru – powiedział schodząc coraz niżej.
– Ja też. – Wciąż udawała obruszenie, chociaż już się nie mogła doczekać konsumpcji.
Ewa Dudziec, 26-VII-2016

