Nowe komentarze
Archiwum
Styczeń 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Faktura czy paragon

 

– Faktura czy paragon? – spytała, powoli rozpinając atłasową bluzkę.

          Uniósł brwi ze zdziwienia. Różne rzeczy już w życiu widział i słyszał, ale tego jeszcze nie grali. Seks na fakturę? Czyżby w końcu państwo dojrzało niezłe źródło przychodu do budżetu? No, to byłby nie lada przewrót w kraju. W końcu narkotyki są opodatkowane od lat w niektórych państwach i nikomu to nie przeszkadza, to czemu by nie seks. Nie… to mało prawdopodobne, bo gdyby tak się stało, to on na pewno by o tym wiedział. Chociaż…

          Nie zauważył, kiedy dziewczyna zrzuciła spódniczkę i stanęła przed nim w samej bieliźnie i pończochach. Cholerny umysł ekonomisty znów sprowadził go na manowce, gdy chciał się odprężyć.

          – Uderz mnie – poprosił.

          – Jak? – zgarnęła włosy i przełożyła je z prawe ramię.

          – Hmm… muszę oberwać łopatą po łbie, żeby przestać myśleć o pracy.

          – Rozumiem – uśmiechnęła się i sekundę później trzasnęła do dłonią w policzek, aż się przechylił na brzegu łóżka. – Wystarczy, czy chcesz jeszcze?

          – Wystarczy – chwycił ją za rękę i pociągnął na posłanie.

          Ułożył ją na plecach, po czym podniósł się i usiadł okrakiem na jej udach. Nachylając się do jej ucha szepnął:

          – Może być bez żadnego pokwitowania?

          – Yhy – zachichotała – w takim ra… – nie skończyła, bo właśnie poczuła chłód pływającego soku po jej brzuchu. – Tylko żartowałam – mruknęła cicho, by już po chwili rozkoszować się ciepłem języka, który zlizywał z niej lepką ciecz, zmierzając wprost do pępka.

 

Ewa Dudziec, 29.IV.2022