Nowe komentarze
Archiwum
Styczeń 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Srebrna ostryga

Niebieskie firanki delikatnie trzepotały, co pewien czas ukazując ukryty w mroku czereśniowy sad. Podeszła do okna i dłuższą chwilę pozwalała delikatnemu wietrzykowi, wiejącemu od strony jeziora, pieścić swą zarumienioną twarz. Gdyby o tej porze ktoś zrywał czereśnie z wyższych gałęzi, mógłby zobaczyć ją, piękną niczym starożytny posąg, lecz nie mającą w sobie nic z jego kamiennego zimna. Jej nieco rozczochrane teraz, ciemnobrązowe włosy, opadały na biały jak kość słoniowa dekolt. Pod białą, jedwabną koszulką, rytmicznie unosiły się i opadały kształtne piersi. Chłód nocnego powietrza spowodował, że jej sutki stwardniały i wyraźnie załamywały krawędzie delikatnego materiału. Objęła się ramionami i odwróciła głowę do wnętrza pokoju. Jedyna mała lampka, oświetlała szafkę nocną, na której stał wazon, pełen czerwonych tulipanów i łóżko z pomiętą pościelą, na którym siedział jej kochanek. Z jej oczu biła radość i spokój, podobny spokojowi wilczycy, witającej wracającego z polowania partnera.

         Obserwował jej piękne ciało, a gdy się odwróciła, zgasił palonego papierosa w srebrnej popielniczce, podobnej do dużej ostrygi. Wstał i bez cienia wstydu podszedł do niej nagi, prezentując swe silne, opalone ciało. Przywarł do niej od tyłu, zanurzył twarz w brązie jej włosów i delikatnie objął w talii. Przeciągając się leniwie jak kotka, odwróciła się ponownie w kierunku księżyca i z narastającą namiętnością zaczęła przyjmować jego pieszczoty. Jej oddech stał się krótszy i po chwili, gdy nie mogła wytrzymać już dłużej, odwróciła się do niego i zaczęła scałowywać z jego ust słodkawy smak nikotyny. Podciągnęła się na rękach i usiadła na krawędzi parapetu, wpuszczając go pomiędzy biel swych ud. Cicho jęknęła, gdy w nią wszedł i oplotła go łapczywie swymi nogami, przyciskając jego gorące ciało do swojego. Jej wygłodniałe dłonie błądziły po jego muskularnych pośladkach, podczas gdy on podtrzymywał jej plecy i szeptał do ucha miłosne wyznania, przerywając je czasami głębokimi oddechami. W chwili, gdy wczepiła się mocno paznokciami w jego plecy, przyśpieszył i wzmocnił ruchy. Ona nie powstrzymywała już swoich jęków i w momencie, gdy doszła do szczytu rozkoszy, wyprężyła się mocno do tyłu, a z jej ust wydobył się głośny dźwięk, będący ni to krzykiem, ni to łkaniem.

Gdzieś z oddali, odpowiedział jej swoim wyciem, dziki wilk.

Andrzej “Soulless” Kozakowski
http://fantastyka.soulless.pl/