Tylko twoja – fragment 2.
Lekkie, delikatne pocałunki. Muskał ustami moje wargi, szyję, potem spojrzał raz jeszcze w moje oczy. Wyraz jego oczu wzruszył mnie i ściskał za serce.
– Moja? Naprawdę?
Skinęłam głową z uśmiechem, a on objął mnie mocno w pół, uniósł i tuląc do siebie coraz mocniej, kręcił się ze mną dookoła siebie, aż zabrakło mu tchu. Potem postawił mnie, nie wypuszczając z objęć.
– Głupek – szepnęłam czule.
– Kocham cię – powiedział szczerze i prosto z serca.
Potem pocałował i całując, szeptał jak bardzo mnie kocha. Z coraz większym zapamiętaniem i namiętnością.
– Jesteś taka piękna w tej sukience! Chcę cię w niej! Tutaj i teraz!
– Wiec to zrób – wyszeptałam cała już rozpalona samą jego bliskością, samymi słowami i tym żarem w jego spojrzeniu!
Ukląkł przede mną, rozchylając poły białego materiału. Kiedy dotknął ustami mojego uda, tuż nad koronkowym paskiem białej pończoszki, musiałam oprzeć się o ścianę, bo zrobiło mi się słabo z pożądania. Sunął powoli dłonią wzdłuż jedwabiu od kolana w górę. Jego język smakował nagiej skóry, od uda, coraz wyżej. Chwyciłam w dłonie poły sukni, odsuwając je nieco, by ułatwić mu to, co robił. Druga dłoń robiła dokładnie to samo co pierwsza. Dotyk palił. Smukłe palce wędrowały ku górze, aż objął pośladki dłońmi. Zgrabnie pociągnął za koronkę i z trzaskiem rozerwał delikatny materiał. Za oknami błysnęło, chyba rozszalała się burza, ale nawałnica pożądania w nas była zbyt silna, byśmy teraz zwracali na to jakąkolwiek uwagę.
– Och – wyrwało mi się, kiedy usta i język znalazły drogę ku pulsującemu pragnieniu, by mieć go już w sobie.
Jęknęłam znów cicho, zatracając się w tym jak zawsze. Niemal odpływałam, kiedy nagle wstał. Wciąż obejmując moja pupę, pozwolił bym odpięła zamek w jego dżinsach. Dobrze wiedziałam co teraz zrobi i chciałam tego tak bardzo. Chciałam go już, a on był taki napalony i gotowy.
– Tak! – szepnęłam, kiedy jednym ruchem wszedł we mnie.
– Mała! – gorący oddech drażnił moje spragnione pocałunków usta. – Już za chwilę będę się z tobą kochał, tak czule i delikatnie jak jeszcze nigdy, ale teraz… nie wytrzymam dłużej!
Przycisnął mnie mocniej do ściany, całując wreszcie. Objęłam nogami jego biodra, a on zaczął się poruszać. Nie przeszkadzało nam to, że nie byliśmy całkiem nadzy. Złapałam go za pośladki, chcąc zmusić, by wziął mnie mocniej, głębiej, tak jak lubiłam najbardziej. Chwycił mnie za ręce i uwięził je nad moją głową. Zastygł na chwilę, patrząc w mi oczy. Syciliśmy się sobą wzajemnie, przedłużając chwile spełnienia. Czerpiąc radość z bliskości i rokoszy jaka buzowała w naszych ciałach. Oparł czoło o moje czoło, musnął moje usta, by już po chwili rozchylić czubkiem języka wagi i wpić się w nie gorącym, namiętnym pocałunkiem. Zaczął się poruszać znów we mnie, prowadzać na skraj i podążając tam za mną. Zbyt szybko, zbyt nagle i zbyt intensywnie spłynęło na nas wyzwolenie z tej rozkosznej pułapki w jakiej oboje się znaleźliśmy. Zdusił mój jęk pocałunkiem, drżąc jeszcze, kiedy wypełnił mnie całym sobą.
– Maleńka moja…- szeptał czule.
Deszcz bębnił o parapet, coraz mocniej, a na zewnątrz pociemniało. Spojrzał krótko w kierunku okna. Potem z drapieżnym, seksownym uśmiechem na twarzy zdjął ze mnie sukienkę. Welon odpięłam sama, pozwalając włosom opaść na ramiona. Aż zachłysną się powietrzem na ten widok. Stałam teraz tylko w samych pończoszkach i szpilkach.
– Mmmmm – wymruczał – moja!
Jednym ruchem zrzucił z łóżka walizkę, kładąc mnie w pościeli. Płomień w oczach gwarantował kolejne chwile w jego ramionach. Wciąż nienasyceni i wciąż spragnieni siebie, zachłanni i szczęśliwi do granic, daliśmy się ponieść nie jeden raz. Jego pieszczoty rozpalały taki pożar, że nie trzeba było wiele, bym znów płakała z rozkoszy, krzycząc jego imię i błagając o więcej. Dał mi to, zatracając się we mnie bez pamięci. Nasze oddechy powoli się uspakajały, kiedy tulił mnie do siebie mocno, wciąż będąc we mnie. Serca biły jednym, szybkim rytmem.
– Nie! Proszę… – zaoponowałam, kiedy chciał się wysunąć ze mnie – jeszcze nie! Jeszcze chcę cię tak blisko…tak bardzo blisko…
Zarumieniłam się, bo pchnąwszy nieco, dał mi znać, jak bardzo wciąż mnie pragnie i jest gotów dać mi więcej mimo, że zrobiliśmy to kilka razy pod rząd.
– Mhm – mruczał, wtulając nos w moją szyję – uwielbiam być w tobie. Jest mi tak dobrze, tak bardzo dobrze. Kocham cię – dodał i pocałował mnie.
Przez kilka chwil całowaliśmy się słodko, rozkoszując doznaniami jakie odkrywaliśmy w powolnym, delikatnym zbliżeniu naszych ciał.
– Kocham cię – powiedziałam – kocham twoje oczy! Ten niesamowity kolor niczym głębia oceanu, tuż po zmierzchu. Czy wiesz, że za każdym razem tonę w nich, jakbym spadła na samo dno?
– Jak tam jest? – roześmiał się zmysłowo.
– Gdzie? – zdziwiłam się.
– Na samym dnie.
– Z tobą? Bosko! Mogę nigdy nie wypływać na wierzch.
Za oknem błysnęło i zagrzmiało. Jakby i niebo wtórowało emocjom, jakie w nas szalały jeszcze chwilę temu. Wciąż we mnie, ułożył mnie tak, bym teraz leżała na nim, chłonąc ciepło jego ciała. Głaskał powolnymi ruchami moje plecy, od pośladków po szyję, a ja odpływałam.
– Co robisz?- zapytał.
– Słucham bicia twojego serca. Nie chcesz zasnąć?
– Nie!
– Dlaczego? Nie jesteś zmęczony?
– Jestem, ale się boję!
– Boisz?
– Tak! Boję się, że jak się obudzę, ciebie tu nie będzie. Nie chcę, by się okazało, że to tylko sen!
Roześmiałam się i uniosłam nieco, by go pocałować. Obrócił mnie z powrotem na plecy, jednocześnie wchodząc we mnie troszkę głębiej. Stęknęłam, bo po tych kilku orgazmach, byłam wyczerpana i nadwrażliwa.
– Nnnch…
– Co?
– Nic! – spłonęłam – zrób tak jeszcze raz, a nie ujdzie ci to na sucho!
– Och, o niczym inny nie marzę! Mógłbym zostać tu z tobą na całą wieczność!
Wesprzyj projekt i pomóż wydać “Tylko twoją”. Czytaj dalej —>


Pysznie,pieprznie,znakomicie pisz tak Aniu całe życie !!! Rewelacja pozdrawiam serdecznie !!!