Kawa
Cholerne korki! – Wściekała się, bo po dzisiejszych zajęciach zaplanowała jeszcze kilka spraw.
Nie było sposobu, żeby zawrócić. Zresztą to i tak nic by nie dało. Następnym razem zostanie dłużej i poczyta książkę. Ten kurs na temat opcji walutowych, też jest jakiś do bani, niewiele nowego się dowiedziała. Na studiach już to wszystko przerobili. No, może z upływem czasu coś mądrego powiedzą. Zdjęła kurtkę. Przykręciła ogrzewanie w samochodzie i uchyliła okno.
– Fuj, same spaliny. – Zasunęła szybę z powrotem.
W radiu nie puszczali akurat jej ulubionych piosenek, CD się oklepały. Postanowiła wymienić zapas na nowy. O czym by tu pomyśleć, żeby jakoś pożytecznie wykorzystać ten zastój? Może stworzy jakiegoś nowego bohatera do swojej książki. Pierwowzorem mógłby być ten chłopak, który siedział obok na zajęciach. Tak miło się uśmiechał. I pytał, czy może mnie podrzucić. W sumie szkoda, że nie skłamałam na temat samochodu. Zawsze lepiej z kimś pogadać, niż sunąć samej zatłoczonym miastem. Może następnym razem przyjedzie autobusem, a wtedy… Oj, nie posuwajmy się za daleko, chociaż, mógłby na przykład pomóc zapiąć jej pasy, a wtedy… Albo jak będzie otwierał drzwi, to szybko wysiądzie i jej usta znajdą się blisko jego… albo obleje się kawą (oby zimną) i on spiesząc z pomocą wytrze jej bluzkę chusteczką, zbyt mocno uciskając jej piersi, przepraszając z zażenowaniem, a ona powie, że nic się nie stało… Albo pocałuje go od razu i jego ręce powędrują pod jej spódniczkę… Musiała jeszcze raz otworzyć okno, bo zrobiło się bardzo gorąco.
Samochody zaczęły na kogoś straszliwie trąbić.
Piszę drugą książkę, chociaż pierwszej jeszcze nie odważyłam się wydać.


Korki… hm… ale czemu tak skromniutko?