Kochankowie
Spełnienie to ból, rozkoszny, ulotny i dający słodycz wyzwolenia. Gdy trzymasz mnie w ramionach, chcę go tak bardzo, jak nigdy niczego. Moje ciało płonie w oczekiwaniu na tę chwilę. A jednocześnie odwlekam ją jak tylko się da. Choć wiem, że podążasz tam ze mną, że będziesz mnie tulił w ramionach, gdy on ustąpi, gdy spłynie na nas niemoc i błogie zniewolenie. Teraz jednak jeszcze chcę oczekiwania, pełnego napięcia i erotyzmu. Pełnego twych westchnień, pocałunków, ciepła, dotyku. Cała jestem tobą. Czuję tobą i tobą oddycham, bo jesteś w powietrzu jakie mnie otacza, w cieple ramion, rozgrzanej pieszczotami skórze, w wahaniu i oddaniu, tak ufnym, jak nigdy przedtem. W zatraceniu całkowitym w otchłani twych oczu, twego serca i duszy. Oddana twemu pragnieniu, zachłanności i miłości. Twym dłoniom, ustom i oczom. W uczuciu jakie trawi nas, by dać ten wyczekiwany ból, te chwile uniesień, zbyt krótkie i ulotne, a jednak dla nas trwające wieki. Tylko my dwoje i nasza miłość umiemy zatrzymać je w sobie i dla siebie. Teraz i potem. Przedtem i zawsze. Bo mnie kochasz, a ja kocham ciebie. Chłonę więc chwilę, czas zatrzymując w dotyku warg, smaku pocałunków, westchnieniu rokoszy. By potem móc nasycić się nieskończenie bólem spełnienia i tobą we mnie. Chcę byśmy trwali tak na wieki. Zapomniani przez bogów i ludzi. Tylko my dwoje. By świat nie istniał dla nas, bo my to nasz świat. I rozkosz chwili, i miłość bez granic. Bezkresna niczym niebo, jakie mi pokazujesz, gdy trzymasz mnie w ramionach. Dajesz mi siebie. Niczego więcej nie chcę! Bo tylko ciebie kocham.
***
Jeszcze nieświadomi tego, co nas czeka, przyglądamy się sobie wzajemnie. Jeszcze nie wiemy, że miłość nas spotka, za chwil kilka, za moment. Za jedno spojrzenie, dwa słowa, uścisk dłoni. Owiana nikłym zapachem magnolii i piżma. Ukryta pomiędzy coraz szybszym biciem dwojga serc. W niepewności i wahaniu. W krótkiej rozmowie i żartach. Spojrzenia mówią za nas, a oczy już wiedzą, to czego jeszcze się nie spodziewamy. Gdybyśmy tylko wiedzieli, co nas czeka! Jednak, czy da się uciec przed przeznaczeniem? Czy z uśmiechu można wyczytać co nas czeka? Czy w zainteresowaniu, tak źle skrywanym, odnajdziemy echa przyszłego bólu? Serc złamanych, niespełnionych obietnic, ogromnej tęsknoty? Czy da się odgadnąć noce pełne rozkoszy, uniesień i namiętności z pierwszego dotknięcia naszych dłoni? Z oczekiwań w bezradność? Brniemy bez kotwicy, zapuszczając się coraz głębiej w bezkresne, nieznane otchłanie naszych pragnień i serc. Co będzie z nami, gdy zbłądzimy? Para kochanków przez los przeklętych…
Anna Crevan Sznajder
https://web.facebook.com/ACSpisarz/

