***
– Chcesz się ze mną kochać?
Spojrzał nieco zaskoczony.
– Chcesz?
– No wiesz…
– No właśnie, że nie wiem.
Tak mogłoby wyglądać to spotkanie. Tak mogło, ale nie wyglądało. Zamiast tego była herbatka, opowiadania o podróżach, grzeczny uśmiech. Nigdy nie wiedziała, po co się spotykają. Od czasu do czasu udają znajomych. Po co?
Właśnie, po co? Spojrzała w lustro. Znowu nałożyła zbyt grubą warstwę podkładu. Trzeba to zetrzeć. Tylko, gdzie się podziały chusteczki. Pewnie pod tą górą śmieci na biurku. Śmieci – czy materiałów do pracy? Sama nie była pewna. Ale po co jej ta pewność potrzebna? Tak się składa, że niepotrzebna. Więc po co?
Właśnie, po co? Od tygodnia zadawała sobie to pytanie.
Po co wstaje po raz kolejny? Po co pije kawę, leżąc w łóżku? Po co ubiera się, maluje i wychodzi? Po co? Po co udaje, że lubi swoją pracę? Po co? Cholera, po co? Łzy złości znowu przyczaiły się pod powiekami. Zaraz pociekną i rozmażą tusz.
Za oknem jak na złość siąpił deszcz. Wstrząsnęła się z zimna. Jesień.

