Biuro
Z impetem zamknęła segregator i rzuciła nim na stół. Herbata w szklance się zakołysała, a mężczyzna siedzący naprzeciwko, podskoczył na krześle.
– Wyjdź – powiedziała, z trudem hamując wściekłość. – Natychmiast! – Zacisnęła zęby.
– Źle mnie pani zrozumiała… – próbował się tłumaczyć, ale nie dała mu dokończyć.
– Źle zrozumiałam?! – krzyknęła. – Tu nie ma czego źle rozumieć! To zadanie to była ściema! – Oczy mężczyzny się rozszerzyły ze zdziwienia.
Wstała za stołu konferencyjnego i podeszła do biurka. Podniosła słuchawkę wewnętrznego telefonu:
– Natychmiast do mnie. Po drodze zabierzcie Michała. – Kątem oka zobaczyła, jak pracownik wycofuje się w stronę drzwi. – A ty dokąd?!!!
– Kazała pani wyjść…
– To było 2 minuty temu. Za późno! Stój! – Sięgnęła po paralizator schowany w torebce przy biurku. Mężczyzna znieruchomiał. Nie spodziewał się, że szefowa będzie do niego mierzyć z broni. – Ani kroku dalej, cholerny szpiclu. – Do gabinetu weszła ochrona z Michałem. – Od dawna mieliśmy cię na oku. Wymyśliliśmy to zadanie, żeby mieć całkowitą pewność. A to są dowody, które sam na siebie zebrałeś! – Wskazała dłonią na opasły segregator. – Zamknijcie go w „dwójce” do czasu przyjazdu policji i naszego adwokata. Michał, trzeba zabezpieczyć jego dane… wiesz, zresztą.
Nagle pracownik rzucił się do ucieczki. Gdy się odwrócił, wpadł w żelazny uścisk Michała, a Alicja w tym samym momencie wystrzeliła z paralizatora. Obu mężczyzn rozświetliły iskry. Prąd wstrząsnął ich ciałami i po kilku sekundach leżeli pod drzwiami gabinetu.
– Misiek! – Paralizator wypadł z jej dłoni. Rzuciła się w jego stronę.
– Ostrożnie, szefowo! – Jeden z ochroniarzy złapał ją w pasie, nie pozwalając, by dotknęła któregoś z porażonych.
– Misiu! – Szarpnęła się, ale poczuła tylko zaciskające się ramiona.
Łzy pociekły jej po policzkach. Drugi ochroniarz przykląkł nad mężczyznami. Ostrożnie załapał za marynarkę skorumpowanego pracownika i odciągnął go na bok, uwalniając Michała. Sprawdził ich puls.
– Nic im nie będzie. – Alicja wciągnęła głośno powietrze, gdy tylko odzyskała swobodę ruchu. – Nie spodziewałem się takich akcji, szefowo.
Nie skomentowała. Patrzyła tylko, jak ochroniarze przenoszą nieprzytomnego Michała na kanapę.
– Zabierzcie tę gnidę – powiedziała po dłuższej chwili. – I niech nikt nie dotyka jego komputera.
– Tak jest! – Usłyszała jak zza ściany, gdy podnosili pracownika.
Chwilę później stała w cichym gabinecie. Kręciło się jej w głowie. Musiała usiąść. Natychmiast opadła na kanapę koło nieprzytomnego męża.
Przestała hamować płacz.
– Co ja zrobiłam? Misiu… ocknij się… Misiek… – Potrząsnęła jego głową. – Misiek… – Przytuliła się do jego piersi, wsłuchując się w powolne bicie serca. – Przepraszam…
Nie wiedziała, jak długo tak leżała. Gdy kupili z Michałem paralizator, dokładnie zapoznała się z instrukcją obsługi i postępowania w razie nieumyślnego użycia, lecz w tej chwili o wszystkim zapomniała. Chciała tylko, żeby się w końcu obudził. Tak bardzo zatopiła się w rozpaczy, że nie poczuła, gdy dłoń Michała dotknęła jej pleców.
– Konkurencja musi się mieć na baczności, bo ich porazisz – wyszeptał.
Gwałtownie podniosła głowę, zasypując go gradem pocałunków.
Ewa Dudziec, 27-XI-2016


Długo kazała Pani czekać ale było warto,bardzo życiowy i jakże prawdziwy tekst ,przypomniała mi się poprzednia praca (ochrona w biurowcu ) całe szczęście,że żadna z kobiet nie miała wtedy paralizatora 😀 Dziękuję i Pozdrawiam Panią Serdecznie !!!
Dziękuję 🙂
I napiszę Panu w sekrecie, że to jeszcze nie koniec ich historii 🙂