Na skraju
“Tośka siedziała tuż przy piecu z podwiniętą na kolana spódnicą i ze złością przebierała grzyby. Wyjmowała z kosza jeden po drugim, dokładnie oglądała, gdzie trzeba skrobała nożykiem, czasami najpierw przedmuchiwała co lżej przyklejone igiełki. Nadymała wtedy policzki, a jej buzia robiła się okrągła i lekko zaróżowiona z wysiłku. Nie lubiła czyszczenia grzybów ani jakiejkolwiek pracy przy grzybach. Szwendanie się świtem po lesie, wśród pajęczyn, gałęzi, mchów i tych wszystkich paskudnych, wszędzie włażących żyjątek – uważała za bezsensowne zajęcie. Równie dobrze można iść na grzyby po południu, czy przy zachodzie słońca. Spacer po lesie powinien być odpoczynkiem, a nie kolejną robotą. Po za tym, uważała że jej grzyby na nią czekały i nie miało znaczenia, kiedy po nie przyjdzie.”

