Facet do wzięcia
– Cześć! – powiedział z uśmiechem, a potem podniósł trzymane w ręku butelki – czerwone może być?
Zaśmiałam się. Skąd wiedział? Tym razem miał na sobie czarne dżinsy, granatową koszulę z białymi wstawkami i białe adidasy. Pachniał równie uwodzicielsko, co zawsze.
– Wejdź – poprosiłam go – rozgość się, ja przyniosę kieliszki.
Wszedł dość chętnie, rozglądając się ciekawie. Poszedł do pokoju, a ja do kuchni po kieliszek dla niego. Kiedy wróciłam, on stał przy kanapie.
– Usiądź! Tu nie gryzą przecież!
– Jaka szkoda… – jego seksowny uśmiech mówił sam za siebie – widzę, żeś już jedną butelkę zaliczyła…
Rany! Czy on musi używać takich dwuznacznych słów? Przypomniała mi się nasza rozmowa przed toaletą i zerknęłam odruchowo na jego krocze. Stoi? Z trudem stłumiłam uśmiech.
– Możemy zaliczyć kolejną, to twój kieliszek…
Nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo złapał mnie za nadgarstek, przyciągając do siebie.
– Nie chcę wina, tylko ciebie…teraz!
Po czym pocałował mnie tak, że niemal nie straciłam oddechu. Raju! Jak on całował! Od razu miałam miękkie kolana. Dreszcz ekstazy przeszedł mnie na wskroś.
– Panie władzo, chce pan mnie zaliczyć, zamiast wina? – zakpiłam.
– Nie – powiedział zdecydowanie – chcę cię mieć! Teraz. Nie chcę już dłużej czekać.
– Jestem twoja – powiedziałam, a on znów dotknął ustami moich ust. Chwycił mnie w pół i powolnym krokiem całując, prowadził w stronę otwartych drzwi sypialni. Nie dotarliśmy jednak do łóżka. Zatracając się coraz bardziej w namiętnych pocałunkach, przycisnął mnie do drzwi, otwartych na oścież. Jęknęłam, kiedy schodził ustami po mojej szyi, wysuwając język. Drżącymi dłońmi rozpinałam jego koszulę i zamek w spodniach. Kiedy niecierpliwe palce dotknęły ciemnej skóry, aż westchnęłam z rozkoszy. Jego dłonie gładziły moje pośladki. Miałam na sobie tylko luźną koszulkę, w której chodziłam po domu. Szybko wiec zdjął mi ją przez głowę i rzucił za siebie. Zsunął mi z włosów gumkę, uwalniając je z koku. Wplótł w nie dłoń, odchylają moją głowę, by móc całować szyję. Stałam tylko w koronkowych figach, bo oczywiście biustonosza też nie miałam. Wyraźnie go to ucieszyło, bo z seksownym uśmiechem pochylił się i zaczął całować i ssać moje piersi. Jednocześnie napierał na mnie coraz mocniej, tak, że poczułam jego napiętą męskość bardzo mocno. Wsunęłam palce jednej dłoni w jego włosy, drugą zaś włożyłam w jego spodnie. Ale był podniecony.
– Nie…- wyszeptał miedzy jednym pocałunkiem, a drugim – bo cię będę musiał skuć.
– Pan obiecuje, czy grozi, panie władzo?
– A co wolisz? – chwycił mnie mocno, podniósł lekko i zaniósł prosto do łóżka.
– Zdaję się na pańskie doświadczenie.
Rany jak on na mnie spojrzał! Dreszcz oczekiwania mile mnie rozgrzał, ale już po chwili on robił to o wiele lepiej. Jednak kiedy znów chciałam go dotknąć, złapał moje nadgarstki i zarzucił mi ręce na wezgłowie łóżka.
– Nie mów, że masz przy sobie kajdanki…
Nic nie powiedział, tylko uśmiechnął się drapieżnie, a już po chwili zakładał mi na dłonie zimny metal.
– Spodoba ci się, zaufaj mi!
Ann Crevan, autorka gównie fanfiction, publikująca swoje teksty na Wattpadzie, Facebooku i Blogach, w trakcie pisania pierwszej książki o tematyce romansowo-erotycznej z elementami orientu, zapalona fanka anime i mangi, oraz kultury japońskiej.
Tekst jest częścią opowiadania FF pod tytułem “Facet do wzięcia” opublikowanej na Wattpadzie oraz na stronce: https://web.facebook.com/AnnCrevan/

