RESZTKI
“Zabrałem kieliszek wina ze sobą. Muza w tle. Pełen luz. Czadowy koniec tygodnia. Nie spodziewałem się dzwonka do drzwi. To pewnie jakaś pomyłka. Poczekam, może sobie pójdzie. Stukanie. Stukanie i jeszcze raz dzwonek. Cholera, jednak nie pójdzie sobie. Boso podreptałem luknąć, kto mi tam przeszkadza.
Patrzenie przez wizjer nic nie dało. Nikogo nie było. Rozległo się znowu stukanie. Na wysokości mojego pasa.
– Kto do cholery – otworzyłem drzwi na oścież.
Niemal się nie przewróciła. Siedziała skulona, oparta plecami o moje drzwi. Wyglądała jakby była naga. Uniosła głowę – patrzyły na mnie wielkie niebieskie oczy.
– Wpuść mnie – podniosła się powoli.”

