Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Stajnia Augiasza

 

Anna Judge_PuzzleDotychczasowe życie seksualne Dominiki wyglądało niczym stajnia Augiasza i bynajmniej nie z powodu niezliczonej w niej ilości wierzchowców! Brak ładu, źle zakończone związki, totalny chaos w oczekiwaniach od życia powodowały zagubienie młodej kobiety. Inteligentna, ale butna i wyszczekana, poszukująca i dyskutująca, wciąż przysparzała sobie kłopotów. Kolejnych kochanków traktowała jak pigułki od bólu głowy. Zażywała i zapominała.

Bałagan w postępowaniu wziął się prawdopodobnie z zaszłości domu rodzinnego. Toksycznej rodziny alkoholika. Przyjaciółka podsunęła jej nawet kilka artykułów na temat dobrej, czystej energii feng shui, wierząc, że pomoże Dominice odmienić karmę, jaką niewątpliwie przeżywała. Nie pomogło. Tak przynajmniej sądziła Dominika. Ukończona z wyróżnieniem psychologia również nie dała rozwiązania.
Wyjechała z kraju. Zatrudniła się w TACT Company. Opieka nad ludźmi nieprzystosowanymi mentalnie do życia. Śmiała się do załzawionej przyjaciółki, że pojedzie uzdrawiać również siebie.

Podczas jednego z obowiązkowych szkoleń poznała Maćka. Siedział naprzeciw i świdrował ją wzrokiem. Od dawna nie czuła się tak speszona. Próbowała podjąć wyzwanie i odwzajemnić spojrzenia, gdy tymczasem stado uśpionych w brzuchu motyli zerwało się i trzepotem skrzydeł przesunęło się aż do gardła. Podszedł podczas przerwy.

– Poczytaj. – Podał jej polskie czasopismo i… odszedł!

Nie umiała zareagować! Z czasopisma wystawała mała karteczka. Zakładka. „Kochankowie Księżnej Izabeli” – donosił artykuł. Na zakładce równiutkie cyfry. Numer telefonu.

„Co do licha?!” – Nie mogła uwierzyć, czyżby przechwycił jej myśl? Przecież przed sekundą wyobraźnia podsunęła jej obraz nacierającego na nią nieznajomego.

Po szkoleniu podała mu czasopismo.

– Przejrzałam. – Kątem oka zauważyła lekki uśmieszek.

Drwina?

Zadzwonił. Umówili się. Wynajmował niekrępującą kawalerkę. Poszła na spotkanie w seksownej bieliźnie. Pragnęła go. Pragnęła swojej pigułki. Już tak długo była bez mężczyzny!

Maciek, niewiele wyższy od niej szatyn z migdałowymi oczami i lekką szramą nad górną wargą, przypominał jej pluszowego niedźwiadka, jakiego dostała na gwiazdkę, kiedy miała osiem lat. Podczas kłótni matki z pijanym ojcem, tuliła pluszaka zachłannie i szeptała: ”Wszystko będzie dobrze, wiesz? Tatuś zaraz się uspokoi. Nie płacz już. Ciiiiiiii”.

Ściągając ubrania nie odrywali od siebie ust. Urywane oddechy wypełniły przestrzeń.

– Jesteś piękna! – żarliwie dyszał jej do ucha. Całował zagłębienie obojczyka. – A jak dynamicznie pachniesz… Domino! Tak właśnie sobie ciebie wyobrażałem!

Podniósł jej dłonie nad głowę i przyglądał się z pasją. Obfite piersi chciały wyskoczyć z gorsetu. Pod kolanami poczuła mrowienie. I znów ta fala motyli! Ścisnęła mocno waginę, jakby się bała, że tamtędy wyfruną.
Szarpnęła pasek jego spodni.

”Mmm… jakże pięknie podniecony… No, mój malutki pluszaczku, będziesz moim „Piotrem Wielkim”, czy Bolesławem Łokietkiem? A może Augustem II Mocnym tylko bez jego krzaczastych brwi?”.

Wprawnym ruchem uwolniła jego nabrzmiały członek. Spodnie, z hukiem klamry opadły na podłogę. Zobaczyła w jego oczach zachwyt. Rozpaliło to ją jeszcze bardziej.

– Moja piękna… upragniona… poczekaj… – zdołał wyszeptać.

– Że jak? Co się stało? – Nie dowierzała.

– Nic, nic… Nie będę twym ogierem. Powoli. Mamy czas. Chcę cię ubóstwiać. – mówił powoli gładząc odsłoniętą szyję.

Muskał skórę i delikatnie na nią dmuchał. Przycisnął lekko jej kibić do siebie i fala gorącego oddechu ponownie zawibrowała w okolicy ucha. Sprawnym ruchem przerzucił ją sobie przez ramię.

– Tylko bez krzyku, o Bogini ma. Wiem, co robię. Musisz się poddać wielbieniu. Nie masz wyjścia. – Spokojnym, zdecydowanym krokiem przemaszerował hol.

Otworzył drzwi sypialni. Łóżko, równiutko posłane delikatną różowo-fioletową kapą, dwie lampki z fioletowymi abażurami, włochaty śliwkowy chodnik…

” Jak tu czysto i schludnie.” – Mózg rejestrował otoczenie.

– Nie ruszaj się. – Poddała się poleceniu. – Zamknij oczy. Wsłuchaj się w siebie i wdychaj – mówił bardzo wolno i cicho.

Poczuła krople „czegoś” na skórze. Olejek? Zapachniało miętą i pomarańczą. Gorące dłonie delikatnie uwolniły ją z gorsetu i rozpoczęły wędrówkę okrężnymi ruchami od pępka, przez brzuch do bioder, aż po piersi. Czuła nabrzmiałe sutki. Dłonie okrężnie sunęły po ramionach, znów dotykały bioder i powróciły do piersi. Zatoczyły między nimi ósemkę. Wiele ósemek. Powoli zaciskając każdą pętlę. Napięcie w niej rosło. Spięła pośladki.

– Rozluźnij się moja piękna. Tym masażem wielbię twe ciało.

– Ale ja…ja pragnę cię już… teraz… – Nie panowała nad oddechem.

– Chcę, abyś zapamiętała każde moje dotknięcie. Abyś dokładnie wiedziała, co czujesz. Ja też cię pragnę… ten czas jest wyjątkowy… Bo ty jesteś wyjątkowa.

Masował ją całą. Z czcią i namaszczeniem. Zdjął finezyjną bieliznę i napawał się śliską od olejku skórą. Nigdy wcześniej tak się nie czuła. Nikt wcześniej tak jej nie pieścił. Kiedy w końcu pozwolił dotykać swą męskość, pragnęła jedynie poczuć go w sobie, głęboko. Pragnęła ukoić pulsowanie waginy.

Rozkosz nadeszła niczym fala i dokładnie obmyła jej wnętrze. Maciek zaprowadził ład w emocjonalnej stajni Augiasza.

 

Anna Partyka Judge

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.