Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Wizaż Śmierci – fragment roz. VII

 

spiaca-monikaStał w progu pokoju i przyglądał się śpiącej dziewczynie. Piersi unosiły się i opadały w powolnym rytmie. Wodził wzrokiem po ich idealnym kształcie. Już niedługo będą należały tylko do niego.

Usiadł na brzegu łóżka. Odgarnął kosmyk włosów, który wciskał się do nosa przy każdym wdechu. Delikatnie pogładził policzek Moniki i nachylił się, upajając jej zapachem.

– Wreszcie do mnie wróciłaś. Tyle lat czekałem. Wiedziałem, że w końcu wrócisz. Tak samo piękna jak kiedyś. – Przesunął palcami po skroni, uchu, aż do czubka brody. – Już nie ma śladu. Mówiłem, że w końcu znikną, zagoją się. Teraz już nie musisz się na mnie gniewać. Przecież zrobiłem to dla ciebie. Nie chciałem, żebyś się poparzyła. Ale zawsze powtarzałem, że one w końcu znikną. Widzisz, teraz znów jesteś piękna. Idealna. Nikt ci nie może dorównać. Żadna nie była tak piękna jak ty. Żadna. Jesteś wyjątkowa. Jedyna. – Narastające podniecenie powoli wypełniało spodnie. – W końcu będziemy razem. W końcu jestem starszy i będę mógł się tobą zaopiekować. Zawsze to robiłem, ale kiedyś tego nie zauważałaś. Teraz zauważysz, docenisz. Teraz mam więcej lat i możliwości. Teraz zobaczysz we mnie mężczyznę. Godnego ciebie. Nie to, co on… – Na dawne wspomnienie zrobiło mu się niedobrze. Szybko wyrzucił je z myśli i wrócił do podziwiania Moniki. – Zobaczysz, jestem mężczyzną dla ciebie. Przekonasz się, że tylko ja potrafię o ciebie właściwie zadbać. – Przesunął dłonią po szyi. Palce mimowolnie zawędrowały na dekolt. Gdy już chciał rozpiąć guzik bluzki, cofnął rękę. – Przepraszam… – Uwierające slipki sprawiały ból. Z trudem powstrzymał się przed odruchem ich poprawienia. – Nie powinienem. Nie bez pozwolenia. Wiem, tak nie można, ale jesteś taka piękna, że nie mogę się doczekać, by ujrzeć cię całą. Czasami zaglądałem do łazienki, gdy leżałaś w wannie. Pamiętasz? Raz mnie przyłapałaś, bo nie mogłem oderwać wzroku. Potem strasznie na mnie nakrzyczałaś, ale i tak dla tego widoku było warto. Cały czas mi towarzyszy. Ale wiem, nigdy bez twego pozwolenia. – Dotykał jej ramienia, brzucha, bioder, starannie omijając piersi i łono. – Teraz widzę, że nie wracałaś wcześniej… to nie byłaś ty. Tylko nędzne podróbki. Gdybyś to była ty, to nie zgadzałabyś się tak szybko. Skarciłabyś mnie. Na pewno. Byłabyś zła, że znów tak na ciebie patrzę. Nie uwodziłabyś mnie tak, jak one to robiły. Na pewno nie… ale w końcu znów jesteś ze mną, prawdziwa ty. I w końcu cię przekonam… nie będziesz musiała się już na mnie gniewać. Przekonam cię, że możemy być razem. – Nachylił się nad Moniką, całując jej usta. Jedną ręką pieścił jej policzek, a drugą masował zbolałe krocze. Gdy poczuł, że penis gwałtownie urósł, odskoczył od łózka. – Nie! Nie mogę! Wiem! Przepraszam… Wybacz mi… Jeszcze trochę muszę poczekać. Jeszcze trochę… Wybacz… – Uderzył się w twarz i wybiegł ze studio.

Ewa Dudziec, IX-2016

 

2 odpowiedzi na „Wizaż Śmierci – fragment roz. VII”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.